Meresin to młoda kapela na polskiej scenie black metalowej muzyki, która po niespełna roku działalności stworzyła i wypuściła debiutancki album Black Messiah. W wersji fizycznej płyta ukazała się w pierwszym kwartale bieżącego roku we współpracy z polską wytwórnią Via Nocturna.
Z okazji premiery tego wydawnictwa postanowiłem zamienić z duetem kilka słów.
Zapraszam do lektury wywiadu z członkami Meresin: Seraphielem (wokal, gitara, bas) oraz Perunem (perkusja, gitara, klawisze, wokal).
Atmosfera tajemnicy i anonimowości Wam służy? Trudno znaleźć jakiekolwiek informacje na temat tego, kto tak naprawdę stoi za Meresin.
Perun swojej anonimowości broni jak ojciec dziewictwa córki. (śmiech) Acz kilka osób już próbowało łączyć ze sobą pewne kropki. Co do Seraphiela to on aż tak się nie chowa i wystarczy troszkę pogrzebać, żeby coś znaleźć.
Nie obawialiście się może, że skoro na scenie jest wiele zespołów, które z tajemniczości zrobiły swój znak rozpoznawczy, to wpadniecie w pewną szufladkę?
Nawet jeśli miałoby tak być, to w niczym nam to nie przeszkadza. Naszym głównym celem jest muzyka. Chcemy robić jak najlepszy materiał, który, miejmy nadzieję, spodoba się odbiorcom. Tajemniczość nie jest celem, a jedynie środkiem do celu, jedną z cech naszej twórczości. Najważniejsza jest muzyka i jej przekaz, czyli obnażanie hipokryzji i całego zła szerzonego przez chrześcijan. Tak że śmiało, można nas szufladkować. Najważniejsze, żeby działo się to podczas słuchania naszej muzyki.
Czy to z przekory? A jeśli nie, to jakie inspiracje wpłynęły na Waszą muzykę?
Tworząc materiał na nasz debiut nie rozpatrywaliśmy tego w kategoriach „jak gra się BM [black metal – przyp. red.] na naszym podwórku” lub „trzeba zrobić coś innego niż wszyscy”. Po prostu mieliśmy konkretny pomysł na brzmienie i stylistykę. Tak chcieliśmy to zrobić i tak się to udało. Jeżeli się wyróżniamy, to tym lepiej! Nam chodzi o szczerość w muzyce. Nie oglądamy się na innych, tylko robimy swoje.
Nagrywaliście w krakowskim studio Take 47. Czy możesz opowiedzieć nam o tym, jak wyglądała sesja? Przyszliście z gotowym materiałem do rejestracji czy może pracowaliście od początku nad całością w studio?
Materiał ukończyliśmy niedługo przed wejściem do studia, acz pewne niuanse zmienialiśmy na bieżąco w trakcie nagrań. Znamy się z właścicielem studia od wielu lat, a współpraca z nim to czysta przyjemność.
Opowiedz nam proszę o koncepcie czy też przesłaniu Black Messiah. Kim jest tytułowy „czarny mesjasz”?
Czarny mesjasz jest w każdym z nas, [w tym], kto nie boi się wstać z kolan, podnieść głowy i potępiać głośno zbrodni KK [Kościoła Katolickiego – przyp. red.]. Przesłanie płyty jest proste jak hipokryzja księży. Namiastkę można obejrzeć w naszym klipie do Irreligious Feelings, gdzie obnażamy zakłamanie głębokich „uczuć religijnych” jakie towarzyszą księżom podczas gwałtów na dzieciach, prania mózgów i złodziejstwa w imię ich boga (!). I te właśnie „uczucia religijne” są obrażane przez normalnych ludzi, którzy chcą żyć swoim życiem. Średniowieczny absurd w XXI wieku, w centrum Europy.
Czytając Wasze teksty, wiem, że na tej płycie wzięliście na warsztat KK i niemalże wszystkie jego „ciemne sprawki” (celowy eufemizm). Temat wciąż aktualny, ale chyba już nieco wyeksploatowany, co?
W zasadzie tak, acz my skupiliśmy się na tym co brzydkie, brudne i zepsute wśród „czarnych sukienek” naszego podwórka. Temat nie jest wyeksploatowany, dopóki panowie w czarnych kieckach dalej rządzą naszym społeczeństwem, zaglądają do majtek nam i naszym dzieciom. Drenują nasze portfele i tłumaczą nam, jak żyć. Dopóki panowie w sukienkach są totalnie bezkarni w swoich zbrodniach, dopóty temat jest ciągle aktualny.
Rzeczywistość, w jakiej żyjemy, nie rozpieszcza nas. Najpierw zaraza, teraz wojna. Do pełni nieszczęścia brakuje nam jeszcze głodu i śmierci. Czy Waszym zdaniem żyjemy już w czasach apokalipsy?
Człowiek od wieków pokazuje, że jest największym wrogiem samego siebie a wymienieni przez Ciebie czterej jeźdźcy towarzyszą nam od początku. Zawsze z nami byli, tyle że w różnych konfiguracjach. Czasem zaraza i śmierć, czasem głód i śmierć, a najczęściej wojna i śmierć. Wraz z postępem technologii nieuchronnie przybliżamy się do naszego własnego końca.
Nagrywaliście w duecie, ale do grania na żywo potrzeba by jeszcze jednego muzyka. Planujecie w ogóle koncerty?
Jak najbardziej, acz do kompletu planujemy nie jednego, a przynajmniej dwóch. Poczyniliśmy już pewne kroki, aby zapełnić nasze szeregi odpowiednimi muzykami. Gdy tak się stanie, to ruszymy z próbami i kto wie – może jakąś większą trasą po Polsce.
W ostatnich latach pojawiło się sporo ciekawych bandów black metalowych, m.in. z Krakowa. Powiedz nam, jak z perspektywy muzyka oceniasz kondycję polskiej sceny black metalowej?
Można śmiało stwierdzić, że scena black metalowa przeżywa renesans. Powstało dużo nowych zespołów „rozciągających” ten gatunek w różne strony, przez co każdy znajdzie coś dla siebie. Wiele z nich jest bardzo, bardzo dobrych. Uważam, że polska scena black metalowa to światowa czołówka i jestem dumny z tego, co sobą reprezentuje!
To jeszcze na koniec. Przyznajcie się, który z Was pozował do zdjęcia na okładce? (śmiech)
Ten trzeci! (śmiech)
- Polski EDEN DENIED (prog rock/metal) pod koniec 2025 roku wydał debiutancki album „Afternoon for a Soul” - 25 lutego 2026
- LYRRE (neomedieval/folk metal) ujawnia drugi singiel z nowej płyty - 25 lutego 2026
- UKĆ: „nie lubię, kiedy za głośno krzyczą” - 24 lutego 2026
Tagi: black metal, industrial black metal, interview, MERESIN black messiah, rozmowa, Via Nocturna, wywiad.






