Mörkhimmel: „Skupiam się na ciemnej stronie ludzkiej natury”

Mörkhimmel to czeski kwarter, który niespełna dwa lata temu wydał naprawdę solidną płytę Ostří Černé Kosy Zní” (recenzja). Wykorzystałem więc okazję aby zadać im kilka niezobowiązujących pytań. O samym zespole, czeskiej scenie metalowej i tegorocznych planach opowiedział Slavek i David.

Mörkhimmel interview in English

Zacznijmy od samego początku czyli przedstawcie się naszym fanom oraz opowiedzcie nieco o początkach waszego zespołu. Skąd w ogóle pomysł na nazwę Mörkhimmel ? Kto w głównej mierze zainspirował was do grania takiej, a nie innej muzyki ?

Cześć! Tu Mörkhimmel. Razem z moim przyjacielem postanowiliśmy zaradzić jakoś wszechobecnej nudzie, dlatego w 2007 roku założyliśmy zespół. Oboje mieliśmy już jakieś doświadczenie z poprzednich zespołów. We dwójkę nagraliśmy pierwsze demo. Później, kiedy dołączyła do nas reszta muzyków, zaczęliśmy grać koncerty. Głównym celem było granie hałaśliwej muzyki, czegoś pomiędzy metalem i punkiem. Nasza nazwa to kombinacja dwóch szwedzkich słów Mork- ciemność i Himmel- niebo.

Przyznam szczerze, że do momentu gdy w moje ręce trafiła wasza ostatnia płyta – Ostří Černé Kosy Zní – w ogóle nie miałem pojęcia o waszym istnieniu. Powiem wprost: zostałem bardzo miło zaskoczony zawartością waszego trzeciego krążka. Co możesz powiedzieć o samym procesie komponowania materiału na ten album ? Czy pojawiły się jakieś znaczące różnice w stosunku do waszych poprzednich sesji nagraniowych ? Spełniliście swoje założenia w 100% ?

Tym razem wiedzieliśmy dokładnie co chcemy zamieścić na albumie. Poświęciliśmy dużo czasu na to, aby poskładać wszystkie elementy razem. Byliśmy też bardziej obyci ze studiem Hellsound, w którym już wcześniej nagrywaliśmy. Powiem to znowu, ale świetnie pracowało się z Honzem Kapak (Hellsound), który na tym albumie gra na drugiej gitarze. To co nagraliśmy było cudowne. Moim zdaniem jest to najlepsza nagrana przez nas płytka. Zarówno fani jak i krytycy podzielają moje zdanie, opinie były pozytywne.

To co przede wszystkim rzuciło mi się w uszy przy pierwszym odpaleniu waszego albumu to łudząco podobny głos Slavka do wokalisty grupy Asphyx. Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem takiego głosu co tym spotęgowało pozytywne odczucia w trakcie odsłuchu. Często spotykacie się z taką opinią ?

Tak, czasem zdarza się, że ktoś porówna mnie do Michaela Von Durena, głównie w recenzjach muzycznych. Wokal i styl zespołów takich jak Asphyx, Hail Of Bullets i trochę starszego Pestilence, są dla mnie ogromną inspiracją, nie powiedziałbym jednak że ich kopiuję. Mój głos jest uzależniony od możliwości moich strun głosowych oraz poczucia, że taki a nie inny wokal pasuje do naszej muzyki.

Materiał mimo, że jak sami określacie jest określony w stylistyce „blackened crust/d-beat” od razu przywodzi mi na myśl skojarzenia ze szwedzką odmianą death metalu  oraz thrashową motoryką kompozycji. Jednak ciężko też nie odmówić tego skłoterskiego klimatu i punkowego pazura, który wystaje ze środkowego palca. Jestem ciekaw czy bliżej wam do sceny hardcore/punk czy jednak o wiele lepiej czujecie się z etykietą zespołu metalowego ?

Szczerze to jesteśmy gdzieś pomiędzy scenami. Gramy na wydarzeniach punkowych i metalowych. Mam przyjaciół w obu środowiskach, a nawet w kręgu tych co nie umieją grać. Etykieta nie ma znaczenia, liczy się to, że ludziom podoba się nasza muzyka. Co do tego kim się inspirujemy, słuchamy głównie metalu i hardcoru/ punku. Jesteśmy pięcioma różnymi osobami, tak więc jeden zasłuchuje się w metalu, inny w punku.

Chciałem również zapytać o okładkę – naprawdę bardzo mi się podoba i jednocześnie podkreśla ten mrok oraz frustrację jaka wylewa się z zaprezentowanych przez was dźwięków. Możecie nieco opowiedzieć o warstwie lirycznej samego albumu ?

My też jesteśmy zachwyceni okładką, stworzył ją nasz basista Andy. Co do warstwy tekstowej, słowa nie są zbyt radosne, aczkolwiek czasem mają zabarwienie humorystyczne. Skupiam się na ciemnej stronie ludzkiej natury, w końcu nie tylko uciechą człowiek żyje. Nasza muzyka to wszystko co mnie zasmuca lub denerwuje zaciśnięte w poetycki uścisk.

Być może to głupie pytanie, ale czy jesteście w stanie w skrócie scharakteryzować każdy z waszych krążków i wyszczególnić poszczególne różnice pomiędzy tymi wydawnictwami (nie mówię o nowinkach technicznych, a o samej idei jak i klimacie albumu). Do jakiej grupy fanów przyporządkowalibyście każdą ze swoich płyt ?

Ok, spróbuje je scharakteryzować. Pierwsze demo, które później wyszło we Francji jako „In the Shadow of the City”, nagrałem ja (Slavek) i nasz były gitarzysta Matko. Nagraliśmy je w pokoju Matko, było dużo alkoholu i śmiechu. Nawet dziś ten album mnie zachwyca. Zdołaliśmy wypełnić prymitywne nagrania sporą dawką mroku i brudu, uzyskaliśmy bardzo autentyczny dźwięk ze ścieków. Pierwszy oficjalny album „Sheep in the Labirynth”, który to nagraliśmy już w profesjonalnym studio i z pełnym line upem, jest mieszkanką Crust i Metalu. Ta płytka jest w tym samym tonie co demo i zamyka epokę początkującego Mörkhimmela.

Później zespół przeżył rozłam i zastał zawieszony. Po pewnym czasie udało mi się przywrócić Morkhimmel do życia, z pomocą innych przyjaciół. Nowi muzycy = nowe dźwięki, zmienił się też styl, tak więc „Zloskřivec” rozpoczyna kolejny etap. To era mrocznych metalowych riffów, gdzie d-beats zniknęły prawie całkowicie. Ostatnie nagranie jest najbardziej dojrzałe, przynajmniej jak dla mnie. Nagrywając ,,Ostří černé kosy zní” wiedzieliśmy dokładnie czego chcemy. Rezultaty przeszły wszelkie oczekiwania.

morkhimmel band

Wróćmy jeszcze na chwilę do kwestii waszej popularności. Czy nie uważacie, że śpiewanie w ojczystym języku trochę uniemożliwia wam przebicie się do szerszego grona odbiorców ? Nie jest to zarzut z mojej strony gdyż naprawdę fajnie to brzmi, ale wiadomo jak to jest w dzisiejszych czasach. Czy w Czechach uchodzicie już za rozpoznawalną nazwę czy jednak nadal jesteście „jednym z wielu” zespołów ?

Zespół to nasze hobby, nie zaprzątamy sobie głów sławą. Cieszymy się z robienia muzyki, dawania koncertów i nagrywanie płyt. W pewnym momencie naprawdę polubiłem pisanie tekstów po czesku, one dają piosenkom specyficzny klimat. Co więcej, w dzisiejszych czasach jeśli ktoś chce znaleźć tłumaczenie tekstu, nie jest to żaden problem. Nie wydaje mi się żeby język nas ograniczał. Gramy zagranicą dość często, dostajemy też wiele zaproszeń na ciekawe wydarzenia. Na naszym podwórku jesteśmy całkiem znani, ale droga na szczyt po trupach nas nie interesuje.

Połowa waszego składu współtworzy również zespół Mother, który osadzony jest w klimatach sludge/post-hardcore. Patrząc na aktywność grupy widzę, że zeszła trochę na boczny tor kosztem Mörkhimmel. Czy to jest wasz obecny, muzyczny priorytet ?

Cześć tu David. Zespół o którym mówisz istniał pomiędzy 2009 a 2011. Z obecnego składu Mörkhimmela, grałem tam ja (gitara, wokal) i pałkarz Harwam. W trakcie naszej działalności wypuściliśmy jedną 7epkę i lp, wydane przez Insane Records Society. Kiedy zaczęliśmy grać w Mörkhimmelu to stało się naszym głównym zajęciem, nie ma innego projektu muzycznego.

Chciałem jeszcze zapytać o lokalną scenę. O popularności metalu, jak i szeroko pojętej muzyki rockowej w Czechach nie sposób zauważyć. Liczba festiwali jakie odbywają się w waszym kraju jest naprawdę spora, a najlepszym dowodem na to jest duża liczba zagranicznych fanów (w tym między znaczna część przyjeżdża z Polski). Czy początkujące zespoły jak i te bardziej doświadczone napotykają na jakieś problemy w rozwinięciu swojej pasji oraz promocji muzyki ?

Polscy i Niemieccy fani często pojawiają się na czeskich festiwalach. Jak większość ludzi, nie mam z nimi żadnego problemu. Czasem trafiają się wśród nich pijani idioci ale nie sądzę, żeby pijani Czesi pozostawali w tyle.

Nie widzę żadnego szczególnego problemu na czeskiej scenie. Może zespoły które są godne uwagi i których koncerty powinny być oblegane, nie przyciągają wystarczającej liczby fanów. Większość ludzi chodzi na mainstreamowe koncerty dużych zespołów, dlatego czas na tournee mniej znanych zespołów mają tylko nieliczni.

Przyznam się bez bicia, że poza trzema zespołami z waszego kraju moja wiedza na temat czeskiej sceny jest naprawdę uboga. Mowa tu między innymi o Hypnos, legendarnym Krabathor oraz zwyrolach z grupy Spasm. Jak sami widzicie są to dość popularne nazwy, które zna większość metalowych maniaków. Moje pytanie jednak dotyczy nieco innego – które czeskie zespoły metalowe odegrały największą rolę w rozwoju waszej rodzimej sceny ? Są nazwy, które każdy Czech powinien znać ? U nas na przykład nie sposób spotkać osobę, która choć raz nie słyszała utworów Behemoth, Decapitated, KAT czy Vader.

Obecnie Czechy nie mają, w przeciwieństwie do Polski, żadnej wielkiej gwiazdy, nie zapominajmy jednak, że jesteśmy mniejszym krajem. Poza tymi zespołami, które wymieniłeś do popularnych należą jeszcze Root i Master’s Hammer. Dam jeszcze kilka zespołów, które warto poznać: LAHAR, AVENGER, BRUTALLY DECEASED, THE TOWER, MORTIFILIA, IMPURITUM, ET MORIEMUR, MARCH OF THE HORDES.

Jakie oczekiwania macie wobec niedawno rozpoczętego roku 2016 ? Snujecie jakieś wielkie plany i postaracie zrealizować się skryte marzenia czy jednak twardo stąpacie po ziemi ?

Twardo stąpamy po ziemi. Co do marzeń, grunt żeby nie obudzić się z ręką w nocniku. Zależy nam, żeby zespół cały czas był aktywny. W 2016 planujemy wydać split LP we współpracy z naszymi kolegami po fachu The Tower. Jesienią planujemy jechać w dłuższą trasę, nie wiemy jeszcze gdzie. To tyle z planów na 2016.

Z tego co widziałem zdążyliście już zaliczyć wycieczkę po Polsce, co prawda krótką ale lepsza taka niż żadna. Jak wspominacie koncertu, które u nas zagraliście ? Kiedy zamierzacie ponownie wpaść w odwiedziny i nieco pohałasować ?

Tak byliśmy już w Polsce. Graliśmy w Poznaniu, Krakowie i dwa razy we Wrocławiu. Koncerty były świetne, zwłaszcza w Krakowie i Wrocławiu, te miasta najbardziej zapadły nam w pamięć. Bardzo podoba nam się Polska, co więcej bariera językowa nie jest tak bardzo odczuwalna. Czeski i Polski są dość podobne dlatego mówiąc w naszym języku byliśmy w stanie się dogadać. Jeśli chcecie, żebyśmy znów zagrali w Polsce, skontaktujcie się z nami, coś na pewno ustalimy bo z chęcią wrócilibyśmy, aby zagrać u was kolejny koncert.

Tłumaczenie: Justyna Pietrzak

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .