Trylion to poznański zespół, młody stażem na polskiej metalowej scenie. Na początku marca zaatakowali klipem do utworu Cut z debiutanckiej płyty Education for freedom, co przyciągnęło i mnie. Postanowiłem więc zamienić kilka słów z liderem tego djent/prog metalowego projektu.
Z Bartkiem poruszyliśmy zarówno tematy związane z początkiem i funkcjonowaniem zespołu, jak i pomocy dla Covana (wokalisty Decapitated), gitarowych inspiracji oraz głodzie koncertowego grania.
Zapraszam do rozmowy.
Cześć Bartku. Twórczość zespołu Trylion poznałem powiedzmy „przed chwilą”, z chwilą klipu Cut z wydanego w 2019 roku albumu Education for freedom. Sam klip obejrzałem kilka razy z rzędu i czym prędzej posłuchałem Waszego materiału na Bandcampie. Zazwyczaj słucham innej odmiany metalu, ale Wasz djent kopie tyłek! Jaki jest Wasz przepis na dobrze skomponowany utwór?
Cześć Piotrze, dziękuję za miłe słowa, tym bardziej że nasz materiał obecnie jest na pewno dość trudny w odbiorze. Staramy się swoje zamiłowania do muzyki przekazać w jak najszerszym wyrazie umiejętności jakie posiadamy. Cały warsztat, który nabywamy, używamy w celu wyrażenia pewnych emocji, które w danym momencie w nas siedzą. Co do komponowania jest to dość złożony proces – często zarys utworu powstaje w domu podczas spisywania nowych motywów, na próbie go szlifujemy, aby ostatecznie wszyscy członkowie zespołu dodali coś od siebie. Nasze utwory ewoluują na przestrzeni czasu – niektóre potrafią przeobrazić się kilka razy zanim trafią ostatecznie na płytę. Co ciekawe nasza wersja obecna Cut jest nieco inna niż na płycie – wynika to ze zmian w zespole, naszych nastawień i możliwości.
Czy Ty jako gitarzysta jesteś liderem, autorem muzyki? Wszyscy komponujecie w Trylion?
To jest ciekawe pytanie, dlatego, że w naszym zespole każdy jest gitarzystą. Nawet perkusista gra świetnie na gitarze. Tworzenie utworów w Trylion ma mocno gitarowy charakter. Zmienia się to u nas. Ze względu na większą ilość wspólnych prób kolejny materiał będzie wypadkową wspólnych jammów – nowy będzie na pewno bardziej melodyjny, ale jednocześnie mocny. Zwiększamy kontrast, aby wpływać na odbiorcę, od śpiewów i melodii po screamy, i blasty. Takie urozmaicenie daje lepsze spojrzenie na to, co chcemy przekazać. Nie boimy się eksperymentować i mam nadzieje, że to słychać na naszym ostatnim albumie.

Nie wybraliście sobie łatwej muzyki do grania, djent to bardzo wymagający technicznie gatunek muzyki. Długo dochodziłeś do obecnych umiejętności gry na gitarze? Jesteś samoukiem czy adeptem szkoły muzycznej?
Uczyłem się głównie sam, choć z drugiej strony miałem już tę możliwość, że na rynku 20 lat temu były dostępne materiały w postaci książek z tabami, zarysem podstawowej teorii muzycznej. Internet w pewnym momencie wybuchł kolejnymi szkółkami gitarowymi, na których trudne partie były pokazane w łatwy i przystępny sposób. Miałem też tę przyjemność, że przez 13 lat brałem udział w organizowaniu Mosińskich Dni Gitarowych, co tak naprawdę napędzało mnie wewnętrznie do grania na tym instrumencie. Kontakt ze wspaniałymi muzykami z polskiej i zagranicznej sceny zachęcał do rozwoju umiejętności, choć oczywiście chciałbym osiągnąć dużo więcej i staram szkolić się w każdej wolnej chwili. Często mam tak, że w głowie rodzi się pomysł na riff, ale jeszcze nie potrafię go zagrać, następnie siedzę później po godzinach pracy i męczę palce aż się uda. Satysfakcja jest dużo większa, jeśli nabędę nowe umiejętności i jednocześnie skomponuję coś, czego będę słuchał w samochodzie.
Podsumowując, umiejętności gry na gitarze nabyłem przez ostatnie 20 lat życia, a zacząłem mając 17 lat.
Ale dlaczego właśnie djent? Co w tym gatunku jest takiego, co przekonało Cię, aby iść tą drogą? Czemu nie na przykład black metal?
Powiem Ci, że z tym djentem to mam problem. Tak jakoś się stało, że początkowo djent był określeniem specyficznego brzmienia gitar. Później zaczęto wrzucać do niego różne gatunki, ostatecznie około core’owe granie wręcz przejęło tę nazwę, co mi osobiście zaczęło trochę przeszkadzać. Jak wiemy początek djentu to zespół Meshuggah i na pewno bliżej mi do takiego grania niż do jakiejkolwiek kapeli core’owej. Dlatego zostałbym przy stwierdzeniu, że brzmienie djentowe się nam bardzo podoba, czyli ciężar nisko strojonych gitar, natomiast obecnie gatunkowo bliżej nam do metalu progresywnego. Ostatecznie chcemy, aby słuchali nas wszyscy, bez podziału na gatunki muzyczne. Na co dzień słuchamy wszystkiego, może być tak, że jakiś utwór stworzymy w klimatach black metalowcyh, kto wie, na ten moment chcemy brzmieć nowocześnie i z przekazem.
A kto jest Twoim największym autorytetem jeśli chodzi o grę na gitarze?
Najtrudniejsze pytanie świata. Szczerze to każdy dobrze grający gitarzysta jest dla mnie inspiracją. Mogę wskazać obecnie trzech? Co i tak jest dla mnie trudne.
Jasne, podaj swój TOP3.
Per Nillson, Fredrik Thordendal, Mattias Eklundh – to są obecni. Na przestrzeni czasu się to jednak zmienia.
Dzięki, przy okazji sprawdzę muzykę, którą tworzy Mattias, bo tego gitarzysty akurat nie znam. Czy śledzisz zespoły grające djent/prog metal czy starasz się „nie być na bieżąco”, tak aby podświadomie nie inspirować się za mocno czyimiś dźwiękami?
Oczywiście śledzę, dzieje się bardzo dużo, zwłaszcza w ostatnich czasach nowe płyty wręcz zalały wszystkie platformy streamingowe. Mimo wszystko mniej czasu niż kiedyś poświęcam na słuchanie nowego materiału. Tak jak mówisz – inspiracje mogą w jakimś stopniu podświadomie wpływać na mnie podczas tworzenia, ale jednak więcej słucham łagodnego grania niż brutalnego. Ukryte pokłady emocji zostawiam na próby i nowe utwory. Wsłuchuję się obecnie w Leprous – dla mnie to progowy majstersztyk. Często też wracam do Pain of Salvation.
Na pewno inspirujące jest śledzenie nowoczesnych, młodych gitarzystów takich jak: Misha z Periphery, Ola Englund czy nasz rodzimy Jakub Żytecki.
Nie pozostaje mi nic innego jak się z tym zgodzić, bo wymieniłeś znakomitych muzyków. Słuchając Waszej muzyki, pierwsze zespoły, z którymi kojarzę takowe dźwięki to Vildhjarta, Gojira i wspomniany Meshuggah.
No tak, to jedne z naszych ulubionych kapel, ale mi wydaje się, że inspiracje sięgają jednak dużo szerzej. Nasze muzyczne podróże często nawet nie wynikają z konkretnej kapeli, ponieważ na ostatniej płycie Education for Freedom niektóre fragmenty powstały, gdy kompletnie tych kapel nie znałem. Po czasie okazało się, że rzeczywiście mogą przypominać czy to Meshuggah, czy Gojira, jednak było to bardziej pokłosie mojego szukania czegoś innego w muzyce metalowej. Jakby się zastanowić, nasz utwór Stain w pierwotnej formie, lekko innej niż na płycie ma ok. 15 lat.
Chciałbym się nieco cofnąć w czasie. Może to klasyczne pytanie, ale jesteście dość młodą kapelą i mało jest o Was w sieci. Kiedy i jak powstał Trylion?
Trylion powstał tak naprawdę z projektu Consumption Of Power. Jako młody gitarzysta wraz z bratem basistą mieliśmy marzenia zrobić coś dużego. Przypadkowo spotkałem ojca wokalisty Decapitated, który opowiedział mi o trudnej sytuacji, w jakiej znajduje się jego syn. W tamtym czasie stwierdziłem, że stworzę płytę, która będzie zawierała moje utwory z zaproszonymi wokalistami z różnych zespołów. Dochód z płyty miał być przeznaczony na leczenie Covana. Był to może niecodzienny pomysł, patrząc z perspektywy czasu, jednak całkiem sporo się wtedy udało. Kilka osób odpowiedziało pozytywnie na moje zapytanie, co już było dużym sukcesem. Najlepsze było to, że na płytę pozyskałem utwór zespołu Mnemic, i nie mając kompletnie doświadczenia, korespondowałem z menedżerami Nuclear Blast odnośnie udzielenia licencji na utwór, który miał być bonusem. Kompletne szaleństwo, ale otwartość ludzi dała mi wiarę, że można zrobić coś z niczego i jeszcze komuś pomóc. Ostatecznie płyta niestety nie powstała, ale szum był i na pewno o Covanie i jego stanie zdrowotnym dowiedziało się więcej osób.
Materiał pozostał i część tego można posłuchać na Education for Freedom. Ostatecznie mając materiał, znalazłem odpowiednich ludzi i tak zaczęliśmy pod szyldem Trylion.
Idea przepiękna, ale masz w planie wrócić do realizacji tego pomysłu?
Powiem szczerze, że krąży mi to po głowie już od jakiegoś czasu, tym bardziej że trochę materiału zostało i nawet dzisiaj słucha mi się tego przyjemnie. Na pewno potrzeby Covana są nadal spore i każdy fan powinien wesprzeć chociażby przy najbliższym oddaniu 1% w zeznaniach podatkowych. Decapitated wniósł duży wkład w muzykę metalową w naszym kraju i powinniśmy docenić wszystkich, którzy to współtworzyli.
Wróćmy do teraźniejszości. Wasz perkusista jest również wokalistą. To dość specyficzna sytuacja, zawsze się zastanawiam jak perkusiści radzą sobie ze śpiewaniem. Czy to bardziej z wyboru, czy konieczności wynikającej z problemu ze znalezieniem odpowiedniego głosu w Poznaniu?
Temat, z którym mierzyliśmy się po odejściu naszego pierwszego wokalisty był dla nas sporym wyzwaniem. W pierwszej wersji miałem zastąpić wokalistę, czego wynikiem była pierwsza wersja utworu Indigo. Ostatecznie moja technika wokalna nie pozwoliła mi po 2 koncertach kontynuować na stanowisku “gitarowego wokalisty” i stwierdziłem, że zbyt mocno spada jakość wykonania, a też chciałbym czuć większą swobodę podczas grania live. Skomplikowanie utworów w tamtym czasie powodowało, że cierpiał albo wokal, albo technika gry na gitarze. Przy nagrywaniu w studio okazało się, że Bartek Kilian świetnie operuje głosem, jak widać kilka lat w chórze dało swój owoc. Nietypowo jak na skład metalowy objął płynnie stanowisko wokalisty i perkusisty, jednocześnie dając nam pewną unikalność. Bartek jak dla mnie to kompletny freak muzyczny (w pozytywnym sensie oczywiście). Siedzi w muzyce od najmłodszych lat, więc granie i śpiewanie jest dla niego wyjątkowo naturalne. Domyślam się, że dzięki temu, że gra na różnych instrumentach (piano, gitara, perkusja) to rytmika nie jest mu obca, a jest to kluczowe w opanowaniu takiej umiejętności. Cieszymy się, że obecny skład dogaduje się w pełni i jak nigdy udało się nam znaleźć wspólny język.

Jeśli jesteśmy w temacie składu, to w kwietniu 2019 roku Twój brat Paweł opuścił zespół, a jego miejsce zastąpił Adam Zelmański. Jeśli to nie tajemnica, to dlaczego brat opuścił szeregi Trylion?
Nie do końca Adam zastąpił brata, bo jednak Adam gra na gitarze elektrycznej, a nie na basie. Sytuacja nie jest tajemnicą. Drogi rozeszły się ze względu na jego obowiązki zawodowe. Brat jest sesyjnym basistą w kilkunastu projektach oraz jednocześnie zmieniał miejsce zamieszkania. Liczba obowiązków związanych z zawodem, jaki wykonuje nie pozwalały mu na systematyczne granie z nami, a że musimy szlifować materiał do perfekcji, dalsza współpraca stała się niemożliwa. Oczywiście nadal konsultuje mój materiał z nim, jak i on swój ze mną. W tym roku właśnie wpadły mu 4 nominacje do Fryderyków w różnych projektach, także jak widać ma co robić. Natomiast co do Adama to lepiej trafić nie mogliśmy. Nie dość, że ma świetne umiejętności, to słucha tego samego, co my, i nie ukrywam, że mocno pchnął nasz zespół do przodu. Odnalazł się u nas bardzo szybko i stał się pełnowartościowym członkiem zespołu w kilka tygodni. Każdemu życzyłbym takiej współpracy.
Gratulacje więc dla brata! Idziemy dalej. Na CTG TV gdzie opowiadałeś o swoim sprzęcie, prezentując również cały zespół jako kwartet z basistą Krzyśkiem. A na klipie do Cut jesteście już jako trio.
Krzysiek dołączył do nas, gdy jako zespół mieliśmy już wizję dalszych kroków. Cut był już wytypowany wcześniej, jednak nawał obowiązków zawodowych Krzyśka nie pozwolił na dalszą współpracę. Aby nie stać w miejscu, postanowiliśmy nagrać nowy materiał video i w takim składzie obecnie zostajemy. Bas nagrywamy sami i mamy go puszczonego z DAWa na słuchawkach, jak i na frontach. Taka forma na ten moment pozwala nam na rozwój zespołu Trylion.
Album Education for freedom ukazał się jedynie w formie cyfrowej na platformach streamingowych (Bandcamp, Spotify). Fani nie domagali się od Was fizycznego nośnika? Planujecie może wydać chociaż jakiś ścisły limit na CD?

Tutaj fakt, zapytań mieliśmy wiele. Niestety, gdy premiera płyty się odbyła, zostaliśmy jako zespół we dwójkę (dwóch Bartków). Przyszłość zespołu stała wtedy pod znakiem zapytania. Koszt wydania płyty na tamten moment wydawał nam się zbyt duży i ostatecznie płyta ukazała się bez wydania fizycznego. Trwają obecnie rozmowy, o dostępności nośnika poinformujemy na naszych social mediach (Facebook oraz Instagram).
Okładkę do tej płyty stworzyła Ola Bodnaruś. Wpatrywałem się w nią dość długo, ale za nic w świecie nie jestem w stanie jej rozgryźć. Co ona przedstawia?

Okładka jest zdjęciem, którego autorem jest Maja Kilian (żona perkusisty/wokalisty). Edycją zajęła się właśnie Ola, a efekt jak dla nas był właśnie tym, co chcieliśmy wizualnie osiągnąć. Co przedstawia? Chcemy pozostawić lekką tajemnicę, ale gdy już wrócą koncerty, chętnie odpowiemy na to pytanie osobiście.
Jak ważne są dla Ciebie teksty w muzyce, którą prezentujecie? O czym w nich rozprawiacie?
Teksty są ważnym elementem i stanowią dokładne tłumaczenie klimatu, w jakim słuchacz się znajduje i co widzi. O ile muzyką możemy namalować miejsce, tak tekstem pokazujemy akcję w danej scenie. Lubię w ten sposób patrzeć na utwory.
Jeśli chodzi o przekaz, to poruszamy tematy dialogu z Bogiem, z życiem i końcem świata. Zadajemy pytania, na które mam nadzieje wewnętrznie każdy słuchający stara się odpowiedzieć. Wewnętrzna refleksja nad swoim istnieniem to główny motyw tekstów.
Pomówmy o planach na przyszłość. Rok temu zamieściłeś w sieci utwór demo nowej kompozycji, która ma trafić na nowe wydawnictwo. Powiedz, na jakim etapie jest nowy materiał?
Dosłownie wczoraj zaczęliśmy wstępnie przyglądać się materiałowi, który posiadamy. Jak wspomniałem wcześniej, nie chcemy, aby nasze utwory wychodziły tylko od motywów. Zaczniemy od jammowania, i jeśli dany motyw na przypasuje, to z niego skorzystamy. Chcemy zacząć od emocji i to jest dla nas priorytetem. Także może się okazać, że po kilku próbach będziemy mieć pierwsze całe utwory. Na pewno w pierwszej kolejności ukaże się singiel i myślę, że to kwestia 2-3 miesięcy. Pracujemy jeszcze nad podobną formą nagrywania jak ostatni Cut, ale w nieco odświeżonej formie i aktualnym składzie. Dzieje się całkiem dużo.
To będzie EPka czy pełny album?
Zdecydowanie EPka. Zbyt długi okres minął od ostatniej płyty. Chcemy z grubej rury uderzyć z nowym materiałem i zrobić to jak najszybciej. Już na pewno w formie fizycznej.
Czy również macie w planie uatrakcyjnić muzykę elektroniką i ambientowymi tłami?
Tak, myślę, że będzie tego nawet trochę więcej, ale to żywa przesterowana gitara i perkusja będą głównymi instrumentami.
Czy ponownie skorzystacie z usług Daniela Witczaka i jego studia Aurora? Czy może chcecie spróbować współpracy z innym realizatorem i odmiennego spojrzenia na Waszą muzykę?
To zależy, bo szukamy czegoś zupełnie nowego. U Daniela spędziliśmy ładne parę lat i pewne przyzwyczajenia mogą rzutować na naszą muzykę. Obecnie chcemy kompletnie czegoś innego i m.in. dlatego nową wersję utworu Cut mixował Auré Pereira z Flatcurve. Z wyników jesteśmy bardzo zadowoleni, także pewnie w tej kwestii zostaniemy przy nim.
Co zrobicie jak skończy się ta cała pandemia? Trasa koncertowa?
Nawet nie wiesz jak bardzo potrzebujemy grania live. Pech chciał, że jak już się skład wyklarował i byliśmy gotowi na granie, to stało jak się stało. Wewnętrznie czujemy wielkie chęci zrobienia czegoś mocnego. jak tylko stanie się to możliwe to planujemy granie w całej Polsce.
Z kim chcielibyście na takową wyruszyć? Materia? Koronal?
Szczerze to tych kapel się trochę uzbierało. Na pewno warto mieć w składzie kogoś rozpoznawalnego, więc te kapele jak najbardziej. Nasz rodzimy rynek muzyczny w ciężkich klimatach radzi sobie bardzo dobrze, więc wybór jest olbrzymi. W większością się znamy i wystarczy, że będą się terminy zgadzały.
Może czeski Modern Day Babylon?
Modern Day Babylon słyszałem na Materia Fest. Zrobili wtedy na mnie największe wrażenie choć grali nawet moi ulubieni Textures. Na pewno byłoby miło – taka trasa kapel w ustawieniu trio.
A jeśli mówimy o datach, to może się zrobić gęsto, jeśli po pandemii nagle wszyscy będą chcieli wyruszyć na koncerty.
Rzeczywiście będzie bum, ale nie mogę się w sumie tego doczekać, bo publika też jest głodna, więc będzie się działo.
Kończąc naszą niekrótką rozmowę, czego życzyć zespołowi Trylion? Zdrowia i szybkiego powrotu do koncertów?
Oj tak, koncerty to jest coś, czego nam najbardziej obecnie potrzeba. To daje motor do dalszego działania, dalszego rozwoju. Takie paliwo tworzy wewnętrznie harmonię, bo czego może chcieć muzyk, jeśli nie fanów pod sceną. Muzyka dzięki temu sama się rodzi i miejmy nadzieje, że już niedługo będziemy mogli doświadczyć normalności, czego w sumie wszystkim życzę.
Jestem za, bo nie ukrywam, że szlak człowieka trafia w domu. Bartku, dzięki za Twój czas i ciekawą rozmowę.
Także dziękuję! I do zobaczenia na koncertach! \m/

- UKĆ: „nie lubię, kiedy za głośno krzyczą” - 24 lutego 2026
- BEYOND CREATION powraca z nowym singlem po prawie 8 latach - 23 lutego 2026
- Wygraj bilet na koncert zespołu DESASTER (black/thrash metal) - 22 lutego 2026
Tagi: Aurora Studio, Bartosz Stachowiak, Cut, djent, Education for freedom, interview, Progressive Metal, rozmowa, Trylion, wywiad.






