Prezentujemy archiwalny wywiad z grupą Unto Others, który mieliśmy możliwość przeprowadzić w sierpniu 2024, na kilka godzin przed koncertem w Poznaniu. Krótka rozmowa przebiegła w sielskiej atmosferze – wyluzowani, nieucharakteryzowani członkowie zespołu siedzieli swobodnie na krawężniku przed klubem, konsumując zamówiony wcześniej obiad.
—
Hubert Pomykała: Witajcie ponownie w Poznaniu. Wiem, że graliście tu w 2019 roku jeszcze pod nazwą Idle Hands. Wówczas rozgrzewaliście publiczność przed UADĄ, Tribulation i Gaahl’s Wyrd na dwóch polskich koncertach. Drugi z nich odbył się w Warszawie. Macie jakieś wspomnienia z tamtej wizyty w naszym kraju?
Gabe Franco, lider i frontman grupy: Cześć, zgadza się. Pamiętam, że w Poznaniu występowaliśmy w okolicach rynku (chodzi o nieistniejący już Klub u Bazyla – przyp. red.), a później strasznie się nawaliliśmy podczas grania w bilard. Brandon (Hill, basista grupy – przyp. red.) i Gaahl „walczyli” zresztą do jakiejś szóstej rano. Prawdziwe szaleństwo.
Colin Vranizan, perkusista: To nie wszystko. Wtedy w Poznaniu zagraliśmy pierwszy numer w całkowitych ciemnościach, ponieważ nikt z nas nie włączył świateł na scenie (śmiech). Przy czym wyszło zgrabnie, bo rozpoczynaliśmy od Nightfall.
H: Teraz odwiedzacie 2Progi, które mieszczą się zaraz obok cmentarza. Czy to nie idealne miejsce dla kapeli parającej się metalem gotyckim?
G: Tak sądzę. Ciekawe. Niemniej czujemy się tylko połowicznie gotyckim zespołem, więc dobrze, że cmentarz znajduje się po drugiej stronie ulicy. To wystarczająco blisko.
H: Wracacie do nas regularnie; po pandemii koronawirusa przyjechaliście do Katowic, by rozgrzać publiczność przed Carcass, Arch Enemy i Behemoth, a wczoraj graliście w Gdyni, poprzedzając Toxic Holocaust. Dzisiaj sami zamykacie wieczór setem. Odnoszę wrażenie, że Unto Others staje się coraz bardziej rozpoznawalne. Jak przebiega aktualna trasa?
G: Prawdę mówiąc, dopiero teraz czujemy, że wszystko przebiega tak, jak powinno, bo przez pierwsze cztery dni trasy nie mieliśmy dostępu do sprzętu. Nasze rzeczy po prostu zaginęły, więc bywało nerwowo, ale wydaje się, że wreszcie wszystko zaczyna iść gładko. Reakcje publiczności są żywiołowe. Jest w porządku.
C: Tak, każdy kolejny koncert zaskakiwał nas pozytywnym odzewem fanów.
H: Jakie są wady i zalety zamiany kolejności setów z innymi zespołami? (oprócz występów stricte festiwalowych, w trakcie trasy Summer Lightning Over Europe 2024 Unto Others wymieniało się naprzemiennie slotami headlinera z Toxic Holocaust – przyp. red.)
G: Nie ma zbyt wielu wad. Ta bodaj największa polega na konieczności pilnowania sprzętu w trakcie rozkładania i pakowania. W warunkach klubowych, gdy nigdy do końca nie wiadomo, jak danego wieczoru będzie wyglądać scena, niespecjalnie da się wypracować schemat działania możliwy do powielania każdego dnia. Akurat dzisiaj udało nam się szybko ogarnąć temat „przepinki”, więc jest spokojniej. Najważniejsze pozostaje jednak wspieranie kolegów z innych kapel. Gramy w końcu dla tej samej publiczności. Dbamy o przyjacielskie relacje z zespołami, które z nami grają. Gości z Toxic Holocaust znamy od dawna, a Joel (Grind, lider TC – przyp. red.) nagrywał zresztą jeden z albumów mojego byłego zespołu jeszcze w 2013 roku (chodzi o długogrający debiut formacji Spellcaster – przyp. red.). To ciekawe, że spędzamy czas z nim również teraz, w zupełnie innej części planety.
H: Dzisiaj występujecie jako ostatni, co oznacza pewnie, że zagracie dłużej. Zdradzicie, ile numerów więcej można się spodziewać?
G: Byłeś wczoraj w Gdyni?
H: Niestety nie.
G: Ach, w porządku. Wczoraj graliśmy około godziny, a dzisiaj usłyszycie pewnie jakieś 4-5 utworów więcej. Wszystko zależy od publiczności; jeżeli ta reaguje żywiołowo, jesteśmy w stanie zaprezentować nawet i osiem numerów ekstra. Zobaczymy, jak będzie dzisiaj. (ostatecznie w Gdyni zagrano 12 kompozycji, a w Poznaniu „tylko” 15 – przyp. red.)
H: Brzmi obiecująco. Przejdźmy do nowego albumu. Płyta ukaże się 20 września i dotychczas opublikowaliście trzy single: Butterfly, Raigeki i Angel of the Night. Słyszałem niedawno pewien wywiad z Tobą, Gabe. Opowiadałeś w nim, że utwory z Never, Neverland będą mocno się od siebie różniły. Po odsłuchu singli zauważam, że rzeczywiście tak jest, a na dodatek postawiliście większy nacisk na melodie. Czy można zatem spodziewać się po Was zróżnicowanego krążka?
G: O tak, to bardzo zróżnicowany album. Owszem, zawarliśmy na nim coś o motylach i słonecznej pogodzie, ale jest tu także thrash metal, a nawet tekst traktujący o ludobójstwie bombardowaniem. Zebranie tego w całość mogłoby wydawać się trudne, ale udało nam się to wszystko jakoś splątać pewną cienką nicią, która ciągnie się przez cały czas trwania płyty. Może reszta zespołu chciałaby się tym razem wypowiedzieć? (śmiech)
C: Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zarejestrowaliśmy sporo melodii, jak i mocnego, metalowego grania. Moim zdaniem to świetna płyta. Z pewnością polubią ją fani naszych wcześniejszych dokonań.
H: Gabe, opowiesz więcej o tematyce, jaką poruszasz w tekstach na najnowszym krążku? Gdzieś wspominałeś, że starałeś się uchwycić więcej pozytywnego przekazu.
G: W jakimś stopniu rzeczywiście jest on tu obecny, ponieważ niektóre piosenki mają wydźwięk mający budzić nadzieję. To dlatego, że nie jestem już tak przygnębiony czy pochłonięty depresją jak wtedy, gdy pisałem słowa na poprzednie krążki. Aczkolwiek zaznaczam, że na Never, Neverland starałem się uchwycić znacznie szerszy przekrój emocji, nie skupiając się wyłącznie na tych radosnych czy przyjemnych.
H: Jak przebiegały prace z producentem nowej płyty, Tomem Dalgetym? Wydaje się, że to przyjazny i sympatyczny człowiek. Trzeba przyznać, że lista jego dokonań budzi uznanie. (Tom pracował m.in.: z Rammstein, Pixies, Ghost czy The Cult – przyp. red.)
G: Najlepiej, by na to pytanie odpowiedział Brandon.
B: Tom to świetny facet. Wspaniale było przebywać w jego towarzystwie i słuchać zarówno jego opowieści o wielu muzykach, jak i samej muzyce. Oczywiście to także znakomity fachowiec, a nagrane przez niego krążki brzmią rewelacyjnie. Przebywanie z nim w studiu sprawiało nam radochę każdego dnia.
G: Jego podejście do realizowania nagrań jest kompletnie inne niż nasze dotychczasowe. Pierwszego dnia próbował nas rozgryźć i już drugiego dnia byłem przekonany, że Tom doskonale wiedział, jakim zespołem jesteśmy. To o tyle ciekawe, że ja sam nie wiem, jakim zespołem jesteśmy. Początkowo wcale nie miał łatwo, bo już pierwszego dnia trochę się z nim pospinaliśmy, dyskutując między innymi o stylu komponowania, ale już nazajutrz byliśmy jak najlepsi przyjaciele. Tom jest bardzo zabawny, non stop rzuca głupimi dowcipami, albo toczy się po ziemi niczym pędrak (śmiech całego zespołu). Bywało bardzo zabawnie.
H: Opowiedzcie coś więcej o pracy w studio?
G: Byliśmy tam jakieś 20 dni, a sam proces był tak samo wyczerpujący, jak przy każdej wcześniejszej płycie. Momentami stres sięgał zenitu. Bodaj najbardziej hardkorowo było w trakcie pracy nad tekstami, pewnymi riffami i zakończeniami utworów. Było dużo zastanawiania się, co chcemy wykorzystać, a co należy odrzucić, wiele pomysłów wydawało się do bani. Wydawało mi się też, że sam jestem do bani! (śmiech)
H: Nie obyło się bez zwątpień.
G: No cóż, tak to bywa z pracą kreatywną.
C: Rejestracja przebiegła bez zarzutów. Nagrywaliśmy wszystkie partie współtworzące dany numer, po czym łapaliśmy się za następny. Szybko poszło, bo zazwyczaj nagrywamy wszystko za pierwszym razem, ale skoro mieliśmy dostęp do studia na ponad 20 dni, zostawiliśmy w nim sprzęt, który zawsze na nas czekał. Nie musiałem więc martwić się na przykład koniecznością nagrania 20 utworów na perkusji w ciągu raptem trzech-czterech dni, ponieważ do części niezarejestrowanego wcześniej materiału można było wrócić później, więc było całkiem przyjemnie.
H: Jakich albumów powinni posłuchać nasi czytelnicy przed odpaleniem Never, Neverland?
G: Hmm, dobre pytanie. Sprawdźcie Grace Under Pressure od Rush oraz płytę self-titled z katalogu Suicidal Tendencies. Poza tym jakiś Slayer, bo Slayer jest znakomity. Uwielbiam słuchać Reign in Blood głośno.
H: Reign in Blood to kompletne przeciwieństwo twórczości zespołu, który nagrał singiel Butterfly! (śmiech)
G: (śmiech) No tak, zgadza się. Ale pozostając w temacie, koniecznie sprawdźcie też The Smiths, album The Queen is Death.
C: Nazwy wszystkich krążków, które sam bym wymienił, już padły.
Sebastian Silva, gitarzysta prowadzący: Przed nagraniami zawsze słucham Steve’a Vaia. Niezależnie której płyty. Jego twórczość zawsze wprowadza mnie w odpowiedni sposób myślenia. Zastanawiam się wtedy więcej nad solówkami i aranżacją partii.
G: Slayer z pewnością mocno oddziałuje również na bębnienie Colina, bo to jedna z jego ulubionych kapel.
C: Rzeczywiście, podpatrzyłem u Slayera sporo patentów perkusyjnych. Gdybym miał scharakteryzować swój styl gry, trzeba byłoby zmiksować podejście Dave’a Lombardo ze Slayera, Danny’ego Careya z Tool, Neila Pearta z Rush oraz kilku innych gości. Wracając do pytania: tak samo jak Gabe, polecam Grace Under Pressure oraz Reign in Blood.
H: Kojarzycie może jak brzmi aktualnie najbardziej lajkowany komentarz na YouTubie pod klipem do Raigeki?
G: Coś w stylu, że ten numer ssie?
H: Nie, coś kompletnie innego. „Zniszcz wszystkie potwory kontrolowane przez przeciwnika”.
(śmiech całego zespołu)
H: Gabe, czy możesz potwierdzić, że tytuł utworu zapożyczyłeś z opisu karty czaru do gry „Yu-Gi-Oh!”?
G: (z szelmowskim uśmiechem na ustach) Nie, nigdy nie grałem w tę grę. Nie jestem jebanym nerdem! (śmiech reszty zespołu)
H: (śmiech) A w jeszcze innym wywiadzie, gdy zapytano Cię o Twój firmowy ryk, przyznałeś się do inspiracji okrzykiem barbarzyńcy z Diablo II. Mógłbyś powiedzieć nieco więcej na temat odniesień do popkultury w muzyce Unto Others?
G: Większość dzieciaków z naszego pokolenia dorastała z grami wideo. My z Brandonem graliśmy tak dużo w StarCrafta i Diablo, że jako dorośli ludzie nie jesteśmy w stanie zapomnieć o tych produkcjach. Bywamy też nostalgiczni, a ja staram się być szczery wobec samego siebie; jeżeli zainspiruję się grami z mojego dzieciństwa, pozwalam tej inspiracji swobodnie płynąć. Nie ograniczam jej tylko dlatego, że ktoś sobie pomyśli “oj, ten cały Gabe jest nerdem”. To byłoby chujowe. Widziałeś tego kolesia, który na tegorocznej olimpiadzie zrobił cieszynkę z Dragon Ball Z? (chodzi o biegacza Noah Lylesa – przyp.red.) Kultura po prostu przenika do naszego społeczeństwa. Trzeba być w porządku wobec samego siebie i się nią cieszyć, niezależnie od jej formy.
H: Być może się mylę, ale czy krótka partia instrumentalna z drugiej części Raigeki nie jest przypadkiem hołdem dla Akiry Yamaoki?
G: Kogo?
H: No cóż, w takim razie nie jest. Chodzi o kompozytora, który stworzył ścieżkę dźwiękową do wielu gier z serii „Silent Hill”.
G: A, kojarzę go. Cóż, sporo słuchałem utworu Theme of Laura z drugiej części Silent Hilla, ale nie było to intencjonalne. Może inspiracja przyszła podświadomie?
H: Dzięki za rozmowę.
- Czernina — „Oszukać Listopad” (2025) - 21 stycznia 2026
- KANNABINOID już w styczniu w Lublinie - 3 grudnia 2025
- SYSTEM OF A DOWN, QUEENS OF THE STONE AGE oraz ACID BATH na koncercie w Polsce w 2026 roku - 10 września 2025






