15 października br. zapamiętam nie tylko przez pryzmat ostatnich wyborów (w których, z uwagi na koncertowe rozjazdy, pierwszy raz brałem udział poza miejscem zamieszkania), ale także dzięki kolejnemu doskonałemu koncertowi Greków z Villagers of Ioannina City, który odbył się w poznańskich 2Progach. Polityczne emocje udzieliły się zresztą podczas rozmowy, którą miałem okazję przeprowadzić z wokalistą VoIC – Alexem Karametisem.
Pogadaliśmy o ciągłym byciu w trasie, specyfice greckiego folku, nadchodzących planach grupy oraz obecnej sytuacji społeczno-politycznej w Europie. Innymi słowy, pogadaliśmy o życiu.
To już wasza kolejna wizyta w Polsce, wygląda na to, że lubicie tu wracać. Macie na koncie występ na Ino Rock Festiwal 2022, zagraliście też kilka klubowych koncertów w różnych miastach Polski. Czy mieliście możliwość, by poznać nieco polską kulturę, kuchnię, zwyczaje, ludzi?
Niestety nie mieliśmy okazji spróbować żadnej z tych rzeczy. Nie tylko w Polsce, ale w każdym innym kraju, nasz pobyt kształtuje podobny rozkład. Mamy ściśle ograniczony czas, który upływa zwykle na podróży do klubu, próbie dźwięku, koncercie, powrocie do hotelu i powtórzeniu tego schematu kolejnego dnia. Zwiedzanie ogranicza się u nas do podróży autem między koncertami, dni wolne są raczej rzadkością. Do pokonania mamy zwykle setki kilometrów, które nie pozwalają na odpoczynek i kosztowanie nowych miejsc. Mam jednak szczerą nadzieję, że za jakiś czas powrócę do miejsc, które dziś odwiedzamy, jako urlopowicz i wtedy nadrobię wszystkie zaległości.
Co do polskiej publiki, od początku fani powitali nas tu naprawdę ciepło, jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. To zresztą jeden z powodów, dla których tak często tu wracamy. Polska jest na tyle duża, że jest z pewnością jeszcze wiele miejsc, w których warto zagrać.
Jesteście bardzo zapracowanym zespołem, dziesiątki koncertów, miesiące w trasie, życie w nieustannej podróży. Wygląda na to, że się to opłaca, bo wasza popularność jest coraz większa. Jednak wiadomo, że ma to też swoją cenę. Rozłąka z rodziną, zmęczenie sobą nawzajem, nieustanne trudy trasy. Jak znaleźć balans, by nie stracić zapału i radości z grania?
Najważniejszą rzeczą, która trzyma cię przy tym, to jasno określony cel. Jeśli ludzi łączy świadomość wspólnego celu, to daje im siłę, by walczyć z przeciwnościami. Wtedy każdy znajduje własny sposób, by znaleźć balans, o którym wspomniałeś. Musi to być jednak zawsze wspólny kierunek, jeśli zespół takiego nie obierze, prędzej czy później pojawią się rozłamy i pęknięcia. Oczywiście, zdarzają się chwile, gdy jestem całkowicie wyczerpany i jest naprawdę ciężko, jednak możliwość dzielenia się moją muzyką z ludźmi i przekazywania im ważnych dla mnie treści jest tym, co zawsze pcha mnie do przodu.
Jak więc widzisz, nie opowiem ci zbyt wiele o życiu gwiazdy rocka, o to powinieneś zapytać nieco większe zespoły, nie wiem, może Arctic Monkeys (śmiech).
Mogłoby okazać się, że powiedzieliby coś bardzo podobnego (śmiech).
Tak, jest taka możliwość (śmiech).
Łączycie nowoczesny stoner i muzykę progresywną z dimotiką (grecka muzyka tradycyjna, przyp. red.) Jak myślisz, co przesądza o tym, że grecka kultura jest tak pozytywnie odbierana na świecie i ludzie tak dobrze ją czują? Kiedy myślę o muzyce ludowej swojego kraju, sądzę, że dla obcych ludzi może być ona ciekawa głównie jako coś nowego, niepoznanego, tajemniczego, natomiast grecka wydaje się w tym aspekcie bardziej uniwersalna, znacznie lepiej rozumiana. Co Twoim zdaniem o tym decyduje?
Nie znam prostej odpowiedzi na to pytanie. Być może grecki folk jest bardziej przystępny niż np. polska muzyka ludowa. Myślę też, że dużo zależy od konkretnych aranżacji, potrafię wyobrazić sobie greckie motywy, które brzmiałyby bardzo dziwnie i nieprzystępnie, więc nie czyniłbym z tego reguły. Uważam, że w przypadku takiej muzyki jak nasza, najważniejszy jest efekt umiejętnego połączenia pierwiastka folkowego z ścieżkami gitarowymi. Niezależnie czy byłby to folk bałkański, szkocki, latynoski, czy chociażby słowiański, sekret sprowadza się moim zdaniem do tego, by elementy te pozostawały w harmonii i po prostu brzmiały dobrze.
Na początku swojej drogi byliście raczej regularnym zespołem rockowym, dopiero na dalszym etapie kariery postanowiliście rozpocząć eksperymentowanie z greckimi motywami etnicznymi. Jaka jest różnica, jeśli jest jakakolwiek, między tworzeniem muzyki bez i z instrumentarium ludowym? Czy zaczynacie komponowanie od instrumentów folkowych i pod nie piszecie melodie, czy są one tylko dodatkiem, który pojawia się na późniejszym etapie kształtowania utworów?
Każda kompozycja rządzi się swoimi prawami. W niektórych z nich nie potrzebujemy nawet instrumentarium ludowego, by nadać im właściwe brzmienie. W innych, tradycyjne instrumenty są podstawą. W kolejnych szukamy idealnego balansu między gitarami i np. dudami czy klarnetem. Na pewno nie mamy jednego sposobu. Najczęściej zaczynamy budowanie utworów od regularnych gitar, którymi tworzymy podstawy i rytmy, by z czasem dodać coraz to nowe melodie i motywy, którymi wzbogacamy kompozycje. Zawsze podążamy jednak za intuicją, nie zakładając z góry obowiązku sięgnięcia po ten, czy inny instrument, albo zbudowania utworu w ściśle określony sposób. To byłoby sztuczne i z gruntu nieszczere.
Age of Aquarius ukazał się w 2019 roku. W przyszłym roku minie więc tyle samo czasu, ile między debiutem a Waszą drugą płytą. Jestem więc przekonany, że myślicie, bądź pracujecie już nad nowym krążkiem.
Tak (śmiech), syndrom 5 lat może być jakimś kluczem, bo w przyszłym roku planujemy zrobić przerwę od koncertowania by zająć się tworzeniem nowego materiału. Wydarzą się pewnie pojedyncze koncerty, jednak priorytetem będzie dla nas przygotowanie premierowych kompozycji. Zrobimy to nie tylko dla fanów, lecz także dla nas. Czujemy wewnętrzny ogień i potrzebę tworzenia nowych rzeczy. Nie chciałbym wyznaczać konkretnych ram czasowych, jednak z pewnością wkrótce wykuje się u nas coś świeżego.
To co dodatkowo mnie ciekawi, to wasze podejście mentalne do nagrywania nowej płyty – czy, biorąc pod uwagę wysokość, na jakiej zawiesiliście poprzeczkę ostatnim albumem, pojawiają się w waszych głowach obawy, że możecie nie sprostać oczekiwaniom fanów i nie zdołać nagrać czegoś na podobnym poziomie? Czy nie ogranicza Was nieco ta presja, nie krępuje inwencji twórczej?
Jesteśmy tylko ludźmi, więc takie myśli naturalnie pojawiają się w naszych głowach. Oczywiście, chcielibyśmy robić rzeczy wyłącznie jakościowe, zawsze lepsze niż poprzednie, jednak musimy zachować w tym wszystkim zdrowy rozsądek. Mówimy sobie: „to jest muzyka, róbmy swoje, grajmy swoje, ostatecznie stworzymy najlepszą rzecz, na jaką będzie nas aktualnie stać”. Ciągłe myślenie o tym, że coś może być niewystarczająco dobre, jest drogą donikąd. Ważną rzeczą jest to, że nie chcemy robić nowej płyty, tylko dlatego, że musimy. Ponieważ nie musimy. Nasza twórczość wynika z potrzeby serca, jeśli ją utracimy, będzie to moment, w którym przestaniemy tworzyć. I to też będzie ok.
Mam szczerą nadzieję, że szybko się to nie stanie.
Tak, mi też byłoby z tego powodu dość smutno (śmiech).
Wasza muzyka to specyficzne połączenie lokalnej melodyki z uniwersalnym przekazem – Age of Aquarius był albumem o bardzo filozoficznym i wielowymiarowym wydźwięku. Czy kolejna płyta będzie podążała w tym samym kierunku, czy będziecie eksplorować inną tematykę?
Nie mam pojęcia (śmiech). Czas pokaże, jaki wyklaruje się nam koncept, czy album ponownie będzie poświęcony spójnej tematyce. Mam w głowie mnóstwo pomysłów, życie zweryfikuje jednak, jaki będzie wynik ich burzy. Age of Aquarius jest wyrazem mojej filozofii życiowej, więc nawet jeżeli nowe kompozycje poświęcone będą innej tematyce, punkty styczne na pewno się pojawią.
W Polsce trwają właśnie wybory parlamentarne. W czasie waszego koncertu poznamy ich wczesny wynik, co jest dość ważne, bo ścierają się w nich dwie wizje Polski – prawicowa i eurosceptyczna z tą bardziej proeuropejską i prozachodnią. Jednym z głównych tematów kampanii jest kryzys migracyjny, który dotyka szczególnie kraje południowej Europy, takie jak choćby Grecja. Jak ta rzeczywistość oddziałuje na wasz kraj, czy politycy również próbują wykorzystywać ją do wpływania na opinię publiczną, tak jak w Polsce?
Temat ten oczywiście pojawia się w przestrzeni publicznej, podobnie jak w całej Europie. Trzeba jednak spojrzeć na niego z dwóch perspektyw. Aktualnej, która pokazuje problem niekontrolowanego napływu migrantów i szerszej, w części historycznej, która ukazuje przyczyny tych zjawisk. Wspomniałem w poprzednim pytaniu o mojej filozofii życiowej, zgodnie z którą wszyscy jesteśmy ludźmi, pochodzimy z tego samego miejsca i tego samego miejsca zdążamy. Granice, nacje, różnice kulturowe i inne linie podziału są wtórne. Przerabiamy je zresztą od setek lat. Wszyscy żyjemy na pieprzonej, niedużej planecie i dobrze byłoby, byśmy zaczęli spoglądać nieco dalej niż czubek własnego nosa.
Imigranci, uchodźcy są ludźmi, nie numerami w rejestrach. Powinniśmy spróbować postawić się na ich miejscu, pomyśleć, co sprawia, że opuszczają swoje domy, rodzinne strony, podróżując setki i tysiące kilometrów za lepszym życiem. Kiedyś wszyscy byliśmy imigrantami. Byli nimi Polacy, Grecy, byli nimi przedstawiciele większości nacji, które migrowały wewnątrz Europy, do USA, albo Australii. Dziś potomkowie tych ludzi często najgłośniej krzyczą, by nie wpuszczać do swoich krajów migrantów. To jest przecież skrajnie głupie.
Przyczyn kryzysu migracyjnego jest wiele. Powinniśmy szukać ich w wojnach, niestabilnej sytuacji politycznej, globalizacji, za które jesteśmy w dużej mierze odpowiedzialni.
Politycy w Grecji, podobnie jak w Polsce i całej Europie próbują czynić z tego własny użytek, najważniejsze jest by nie pozwalać im myśleć za nas. Każdy ma swój rozum, światopogląd i wartości, którymi powinien się kierować. Powinniśmy patrzeć wyżej i starać wznosić do gwiazd, zamiast bez przerwy babrać się w gównie.
Niech będzie to najlepszym podsumowaniem naszej rozmowy. Bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas.
Również dziękuję za Twoje przyjście, pytania i okazję do odbycia ciekawej rozmowy. Do zobaczenia na scenie!
Za pomoc w zorganizowaniu rozmowy dziękuję organizatorom koncertu (Soulstone Gathering) i Jędrzejowi z Red Scalp, który pomógł mi dopiąć temat na miejscu.
- Angrrsth – Złudnia (2025) - 12 grudnia 2025
- Post Mortem #19 – Toruń (29.11.2025) - 10 grudnia 2025
- Owls Woods Graves, Above Aurora, Garota – Toruń (25.11.2025) - 3 grudnia 2025

