Wojciech Muchowicz, w metalowym świecie znany jako Bocian, to człowiek instytucja, perkusista w pięciu zespołach, specjalista od bębnów w ekipie Music Partners oraz organizator festiwalu Niech Cisza Milczy w Pyskowicach.
Wielkimi krokami zbliża się pierwsza zimowa edycja tej imprezy. O przygotowaniach do tego eventu, podejściu do organizacji dużych festiwali i black metalu przeczytacie w zapisie rozmowy z Bocianem poniżej.
Ostatnie dwa lata to trudny czas dla wszystkich, także dla organizatorów koncertów czy festiwali. Co skłoniło Cię do zorganizowania zimowej edycji Niech Cisza Milczy?
Tak, ostanie dwa lata to jakiś totalny dramat. Uderzyło to w nas – organizatorów, muzyków, fanów i całą branżę najbardziej. Ale nie narzekajmy, tylko róbmy. Dlatego właśnie wpadłem na pomysł, by zrobić zimową odsłonę Niech Cisza Milczy. Jest to też swego rodzaju rekompensata dla wszystkich, którzy nas wspierają, przychodząc na letnie edycje. NCM to nie tylko kapele, ale również ludzie. Bez nich to nigdy nie miałoby sensu. Dlatego staram się coś zrobić właśnie dla nich. Ta edycja pokaże, ilu nas jest. Bo plan mam taki, by robić ją cyklicznie, pierwsza edycja zweryfikuje, czy jest na to szansa. Głównie zależy to od frekwencji. Czas pokaże.
Skład imprezy jest bardzo ciekawy, Besatt i słowacki Doomas to solidny trzon! Opowiesz coś więcej o line-upie?
Tak, skład jest bardzo mocny i będzie kopał od początku do końca. Tu nie będzie litości. Zgroza będzie miała przyjemność otworzyć nasz zimowy rytuał. Będzie to ich debiut sceniczny. I na zachętę powiem, że długo zastanawiali się, czy w ogóle będą grać koncerty. Tak więc jest nam miło, iż debiut odbędzie właśnie u nas. Planet Hell chyba przedstawiać nikomu nie trzeba. Będzie kosmos. Ale będzie też kolejny debiut. Na ich kosmicznym promie zmieniły się stery basowej gitary, którą będzie „obsługiwał” Michał „Xenobiologist” Połetek. Później Hellfuck. No, tutaj to już wpierdol jakby nie patrzeć. Muzyków, którzy tworzą ten hord, każdy zna. Nie będę wymieniał, w ilu innych zacnych zespołach grają, bo nie mamy tyle czasu. Ale miałem okazję być kiedyś na ich pierwszych próbach. W skrócie, gdyby tak brzmiał thrash metal, to byłbym fanem tego gatunku bardziej niż BM. Po nich na scenie kolejna niespodzianka, ponieważ Banisher (niedawno nastąpiła zmiana i za Banisher w składzie pojawi się Jarun) nie grał bardzo dawno live. Później trochę zwolnimy tempo, ale tylko tempo, bo moc nie opadnie tego wieczoru nawet na chwilę. Scenę zajmie Doomas. Nasi przyjaciele ze Słowacji to fantastyczne połączenie death i doom metalu. To tylko po to, by za chwilę legenda Śląska w postaci Besatt zakończyła ten koncert w taki sposób, że nikt nie będzie pamiętał, że mamy styczeń. To chyba tyle, jeśli chodzi o skład. Ja się bardzo cieszę.
Można Ci tylko pozazdrościć takiego entuzjazmu. Myślę sobie, że inicjatywa jest zacna szczególnie teraz, gdy muzyka metalowa, która zawsze była w niszy, zeszła teraz jeszcze bardziej do undergroundu. Jak Ty to postrzegasz?
Dzięki. Czy muzyka metalowa zeszła jeszcze bardziej do podziemi? Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie. Praktycznie co tydzień odbywa się mnóstwo koncertów w każdym mieście. Nawet trve black metal gra coraz więcej koncertów na „powierzchni”. Są oczywiście nadal wierni tzw. ideologii, ale takich już coraz mniej. Black metal ubrał garnitur. Ale to nie moja bajka i nie moja sprawa. Nie będę się też tu rozwodził na takie tematy. O gustach się nie dyskutuje. Z drugiej strony, dobrze się dzieje na naszej krajowej scenie metalowej. Powoli organizatorzy zaczynają ze sobą współpracować, co pozwala np. nie powielać kapel na organizowanych wydarzeniach. Jest wiele zacnych festów oraz powstają nowe. Czekam też aż skończy się to gówno, którego nawet nie chcę głośno nazywać. Ale czas pokaże.
Co masz na myśli, mówiąc, że black metal ubrał garnitur?
Pewne formy są dla mnie – oczywiście i tylko dla mnie – nie do przyjęcia. Nie będę tu analizował, który zespół czy ktoś, ale chodzi o kombinowanie i dodawanie niepotrzebnych udziwnień. Wiesz, ja już mam swoje lata i dla mnie black metal to coś, co towarzyszy mi w moim życiu. Muzyka muzyką, a treść treścią. Black metal to wojna i nie widzę tutaj innej drogi. Zdarzają się próby dźwięku po trzy godziny, pięknie wyglądający chłopcy, którzy bawią się w black metal. Będąc w Norwegii, grałem przed Taake i oni pokazali, jak się, kurwa, gra black metal. Wyszli z busa spóźnieni, weszli prosto na scenę już w barwach wojennych, sprawdzili tylko, czy wzmaki gadają, i czy werbel jest zapięty. A potem rzucili krótko: „jesteśmy Taake” – i zaczęli grać. To było fenomenalne doświadczenie. Dlatego tak to widzę. Jest oczywiście od cholery fantastycznych kapel, które podziwiam, szanuję i wspieram, ale jest też pewien procent, który po prostu mnie odpycha. Ale to moje subiektywne zdanie. To chyba tyle w tym temacie.
Nie uważasz, że to trochę znak czasu? Wiele rzeczy się zmienia… Może black metal też?
Może znak czasu i wszystko idzie ku zmianom, ale ja tego nie ogarniam i niekoniecznie mi pasuje. Ja uwielbiam klasyczny black metal. No, nie oszukujmy się – drugiego De Mysteriis Dom Sathanas nikt nie nagrał i nie nagra.

A co z letnią edycją Niech Cisza Milczy? Czy masz już jakieś plany?
Letnia edycja została w takiej samej formie, w jakiej miała się odbyć dwa lata temu. Cały skład udało mi się przenieść „niestety” dwa razy. Zapraszam, ponieważ po dziewiczej pierwszej edycji w nowym zajebistym miejscu, wiem, że ludziom się bardzo spodobało. Więc będzie tylko lepiej.
Czyli headliner pozostaje bez zmian? Zobaczymy Mork z Norwegii?
Tak jak wspomniałem, udało się cały skład przenieść. Dokładnie wczoraj rozmawiałem z moim przyjacielem z Norwegii, Adamem Jensenem, który mi bardzo pomógł z Mork. Thomas już nie może się doczekać. To bardzo mili kolesie, a na żywo to istny rytuał. I tak waśnie ma wyglądać black metal.
A pamiętasz początki? Jak zrodził się pomysł na organizację Festiwalu Niech Cisza Milczy?
Tak, pierwsza edycja powstała w równy miesiąc. Poszliśmy do domu kultury, który od początku nas wspiera. Mieliśmy jednego sponsora, który dał nam finanse na opłaty transportu dla kapel. To było totalnie na spontanie. Później było już coraz bardziej pro. Byłeś – widziałeś, zresztą za każdym razem staramy się, aby kolejna edycja była lepsza od poprzedniej. Każdy, kto raz był na NCM przyjeżdża za rok z nowymi znajomymi. To nigdy nie będzie wielki festiwal. Jest i będzie taki, na ile mnie stać. Jeśli ktoś, kto czyta teraz ten wywiad nie był jeszcze w Pyskowicach, to zapraszam!
Letnia edycja NCM to impreza z darmowym wstępem, przypuszczam, że nie jest łatwo pozyskać fundusze?
O funduszach nie chciałbym rozmawiać, bo dżentelmeni o pieniądzach nie gadają. Ale fakt, łatwo to nie jest. Co roku udaje mi się pozyskać tyle funduszy, aby impreza się odbyła i grające zespoły były zadowolone ze swojej gaży. Mamy kilku stałych sponsorów, ale to kropla w morzu. Co rok trzeba jednak się mocno nabiegać, by można było wszystko opłacić. Pamiętaj: piwko i metal!
Jesteś perkusistą w pięciu kapelach, pracujesz dla Music Partners, organizujesz festiwal, no i pracujesz zawodowo… Skąd Ty bierzesz tyle energii?

No, faktycznie, trochę tego jest. Wiesz, jeśli jesteś pasjonatem metalowej muzyki, to energia sama przychodzi. W moje działania wkładam pasję i zaangażowanie. Tak, nadal pracuję zawodowo, więc muzyczne eventy to nadal hobby. Praca też, chociaż ja to widzę jako zajebistą zabawę na scenie, gdy z ekipą Music Partners, czyli Arkiem, Sławkiem, Szymonen i Olsenem, jesteśmy razem, jest to swego rodzaju misja, którą staramy się wykonywać jak najlepiej. A skoro dostajemy z roku na rok coraz więcej ofert, to chyba jednak robimy to profesjonalnie. Jeśli chodzi o granie, to trzeba oprócz energii mieć czas i jakoś ogarnąć to tak, by każda kapela miała swoje próby. Trzeba też znaleźć czas dla rodziny. Ostatnio mam inne priorytety, bo jak już wspominałem, znów dla mnie świeci słońce.
Nie pozostaje nam więc nic innego, jak zaprosić wszystkich na styczniową imprezę!
Tak, no wszyscy się nie zmieszczą, ponieważ możemy wpuścić tylko pewną liczbę uczestników według aktualnych obostrzeń. Dlatego polecam nie czekać do ostatniego dnia z zakupem biletów.
Życzę Ci zatem mega frekwencji. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.
To ja dziękuję za zainteresowanie oraz miło spędzony na rozmowie czas. I pamiętajcie: przybywajcie, A Mrok Was Ogarnie! Widzimy się w Krainie Króla Wiśni już 15 stycznia na zimowej edycji Niech Cisza Milczy.

- POPIÓŁ zagra w Opolu - 22 września 2022
- Warm up przed festiwalem Brutal Assault - 3 sierpnia 2022
- XIII Metalgate Czech Death Fest (15-17.06.2022) - 14 lipca 2022
Tagi: black metal, Bocian, festival open air, festiwal, Heavy Metal, Music Partners, Niech Cisza Milczy, power metal, Wojciech Muchowicz.






