Site icon KVLT

Teledysk zespołu Non Violent Communication

Zespół Non Violent Communication (NVC) zaprezentował w sieci teledysk do utworu Kosma z debiutanckiego albumu Obserwacje, który na muzycznym rynku ukaże się 15 marca bieżącego roku nakładem Audio Cave. Klip wyreżyserował Paweł Czarnecki.

Najlepsze w muzyce jest nieoczekiwane spotkanie różnych osobowości i doświadczeń…

Skład zespołu:
Rafał Wawszkiewicz – saksofony (Merkabah)
Michał Głowacki – elektronika, szumy i samplery (So Slow, Latajace Pięści)
Łukasz Lembas – bas (So Slow, Bad Light District)
Arek Lerch – perkusja (So Slow, Czerń)

HISTORIA NVC jest krótka i niestety, nie obfituje w dramatyczne wydarzenia. To raczej przykład, w jaki sposób idea jest w stanie przetrwać i zakiełkować w najmniej oczekiwanym momencie. Genezą NVC jest spotkanie saksofonisty Rafała Wawszkiewicza (znanego z Merkabah) i Arka Lercha, perkusisty (So Slow, Czerń, Sanity Control). Zderzenie muzycznych światów nastąpiło w zespole So Slow, gdzie Rafał ubogacił swoją grą płyty „Dharavi” (2014) i „3T” (2017). Nikt nie pamięta, kto pierwszy wpadł na pomysł nagrania wspólnej płyty, w każdym razie idea improwizowanego składu pojawiła się jakiś czas temu i czekała na dogodny moment. Ten nastąpił późną wiosną 2018 roku, kiedy po raz pierwszy na sali prób spotkali się Rafał i Arek. Idea nieskrępowanego, improwizowanego lotu ewoluowała przez kilka prób, niejako naturalnie pojawił się basista Łukasz Lembas (So Slow, Bad Light District) i ostatecznie, odpowiedzialny za elektroniczne szumy Michał Głowacki (So Slow, Latające Pięści). Sfinalizowanie tych spotkań nastąpiło 17 lipca 2018 roku w studiu Mustache Ministry.

MUZYKA Zawsze chcieliśmy pozostać wierni improwizacji, rozumianej nie tylko jako kolorystyka i zabawa brzmieniem. Niejako naturalnym dla nas jako muzyków, był trans. Zderzenie tych dwóch elementów stanowi sedno naszej twórczości. Improwizacja ujęta w ramy obsesyjnego rytmu, podlanego delikatnie drgającym, elektronicznym tłem. Transowa podstawa, reaguje na rozbudowane historie, prowadzone przez saksofon. Chcieliśmy, by muzyka tworzyła pewną opowieść, która nie kończy się raptownie, ale przeradza w hipnotycznie snutą gawędę. To nasza historia – od jazzujących „Meteorów” po obsesyjny lot „Dogoni”. Nostalgia, hipnoza i narracja.

PRZYSZŁOŚĆ Chcemy wreszcie przełożyć naszą muzykę na warunki sceniczne, tym bardziej, że – zgodnie z założeniami – podlega ona ciągłej ewolucji i sami nie wiemy co stanie się z nią podczas koncertów. Wiadomo jedynie, że studyjne nagrania to jedynie punkt wyjścia…

źródło: Cantaramusic.pl

zdjecie: Janek Fronczak

Exit mobile version