Abatuar – “Perversiones de Muerte Putrefacta” (2017)

Dwa lata po zbiorczym wydaniu swoich dwóch demówek Panamczyk, znany pod pseudonimem Cadaver, powrócił ze swoim projektem Abatuar – tym razem facet przyniósł ze sobą debiutancki longplay zatytułowany Perversiones de Muerte Putrefacta. Przy okazji niedawnego recenzowania kompilacji Vejación de la bestia ​/ ​Fosa común wspominałem o wyglądającym spomiędzy złożonej z nawałnicy blastów i ogólnego chaosu ściany potencjale, jaki drzemie w tym projekcie. Czas więc sprawdzić, w którą stronę Cadaver postanowił podążyć.

Otwierający krążek Los Efectos de la Gangrena y Putrefaccion to mocarny strzał w szczękę, który szybko pokazał mi moje miejsce w szeregu. Niezły riff, opętańcza perkusja, szaleństwo wylewające się z głośników – wszystko w tym numerze zaskakuje jak powinno. Równie znakomite są dwa kolejne wałki – La Noche de los Muertos Vivientes oraz La Bestia, el Monje, el Cura y el Loco również bazują na dobrych riffach i przede wszystkim są zapamiętywalne, innymi słowy nie mają nic wspólnego z raczej jednowymiarową papką, z którą zapoznawałem się miesiąc temu. Taki Abatuar lubię. Nawet bardzo.

Dlatego też szkoda, że właściwie pomysłów Cadaverowi starczyło tylko na te trzy numery. Reszta krążka ma już zdecydowanie więcej wspólnego z tym, czego można było posłuchać dwa lata wcześniej – czyli dzikim, często chaotycznym blackiem, podczas którego instrumenty wycierpiały co niemiara. Kompozycyjnie jest na szczęście przynajmniej o półkę wyżej niż na demówkach – studyjny debiut Abatuar zawiera więcej zmian tempa (choć momentami wyciszenia ich nie nazwę) i melodii, nie jest to już tylko kilkanaście minut chaotycznej naparzanki dla zasady podzielonej na kilka utworów. No ale kiedy już chwile totalnego wariactwa w studio nagraniowym miały miejsce, to było to szaleństwo na sto procent – podczas odsłuchu Perversiones de Muerte Putrefacta kilkukrotnie trafia się na fragmenty tak wielkiego muzycznego chaosu, że po połączeniu go z dosyć surowym brzmieniem albumu, całość zabija ściana hałasu, z której trudno jest cokolwiek wyodrębnić. Za takim Abatuarem nie przepadam, ale na szczęście takiego Abatuaru nie ma tu zbyt wiele.

Dobrze wiedzieć, że ten projekt zmierza we właściwym kierunku – oczywiście w przypadku, gdy ktoś nie jest wielkim fanem bezsensownej sieczki. Perversiones de Muerte Putrefacta oczywiście ma swoje wady, i generalnie nie jest krążkiem, który w jakiś sposób kimkolwiek wstrząśnie (no chyba, że ktoś o słabych nerwach przetłumaczy sobie teksty utworów), jest to jednak album satysfakcjonujący i zawierający kilka naprawdę znakomitych ciosów. Jeśli na kolejnym longplayu Cadaver podąży w stronę tych trzech pierwszych numerów, to będzie mógł dopisać mnie do listy swoich fanów. Póki co jeszcze się wstrzymam, aczkolwiek z zaciekawieniem czekam już na kolejną rundę.

 

Ocena: 6+/10

Abatuar na Facebooku

 

Łukasz W.

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz W.

Tagi: , , , , , , .