Absolva – “Defiance” (2017)

Brytyjska Absolva od początków swej działalności pozostaje wierna heavy metalowej estetyce, czerpiąc wiele od największych klasyków z rodzimej ziemi. Jednocześnie album Defiance, choć niewątpliwie osadzony z dawna nakreślonych kanonach stylu, nie sprawia wrażenia retro pokłonu w kierunku tuzów. Produkcja jest tu dość świeża, a sam projekt okładki i loga oraz odnoszące się do kondycji człowieka i współczesnych wyzwań teksty świadczą o tym, że Absolva widzi w heavy metalu wciąż aktualną formę wypowiedzi.

I rzeczywiście udaje się kapeli zaprezentować kilkanaście równych kawałków, z których trudno byłoby jakikolwiek odrzucić, bo całość trzyma pewien poziom. Przypaść do gustu może mający coś z galopującego riffowania Iron Maiden Never Be the Same, mocny i wyrazisty, bliski współczesnym dokonaniom Judas Priest Midnight Screams. Absolva udowadnia, że w prostocie drzemie siła, a mocny, nośny riff jest podstawą sukcesu, co słychać doskonale w Alarms czy Fistful of Hate. Nie oznacza to, że muzycy nie kombinują nieco, nie łączą w swoich kompozycjach paru pomysłów. Zwykle kawałki zmieniają tempa, przeciwstawiają sobie klimatycznie zwrotkę i refren, wybrzmiewają intensywniej, by zaserwować chwilę oddechu – dzieje się tak już w otwierającym album Life On the Edge. Znalazło się tu nawet miejsce na bliższe power metalowej melodyki, co ma miejsce w Reflection i Rise Again, ale to jedynie drobne smaczki, podkreślające jednak umiejętność zespołu w odnajdywaniu się w różnych klimatach.

Owszem, Absolva nie wnosi do heavy metalowej stylistyki żadnego novum czy pierwiastka wybitności. Ale… Po prostu nie ma się do czego tu przyczepić, zwłaszcza jeśli nie będziemy nazbyt drobiazgowi. Nawet ballada w postaci Connections wypada bardzo przekonująco, z całkiem wciągającą melodią zwrotki i refrenu, ciekawie brzmiącymi akustycznymi gitarami i lekko dramatycznym w wyrazie wokalem Chrisa Appletona. Wszystkie użyte na Defiance środki wykorzystano z precyzją i znawstwem. Instrumentaliści nie popisują się na pokaz, ale potrafią okrasić kompozycje naprawdę udanym solem gitary, a całość opiera się na pewnej pracy sekcji i dobrych riffach, które pozwalają tym piosenkom płynąć.

Dodam tylko, że wszyscy muzycy ze składu Absolva wspierają live band Blaze’a Bayley’a, a gitarzysta, Luke Appleton, jest członkiem Iced Earth. Wcześniej poszczególni członkowie zespołu grywali też z innymi wielkimi sceny. A zatem wysoki poziom instrumentalny i kompozycyjny na Defiance nie jest dziełem przypadku, podobnie jak płynące z tego tytułu inspiracje.

ocena: 7,5/10

PS. Rozszerzone wydanie CD z 2017 zawiera też dodatkowy dysk, na którym znalazły się koncertowe wykonania paru numerów oraz akustyczne wersje wybranych kawałków z poprzednich płyt. Warto zaopatrzyć się w taką edycję, bo pokazuje spore możliwości zespołu zarówno na scenie, jak i w aranżowaniu własnych kompozycji na całkiem inną modłę. Z kolei pół roku temu wyszło winylowe wydanie Defiance, więc fani analogów też znajdą coś dla siebie.

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , .