Almost Human – „XS2XTC” 2018

Z modern metalem jest trochę jak z metalem progresywnym. W pewnym momencie został tak wyeksploatowany, że nie zostało w nim za wiele z „modern” i stał się „obvious” (oczywistym) metalem. Krótko po świetnym starcie takich załóg jak przykładowo Mnemic i Raunchy, okazało się, że gatunek ma niezbyt wielkie możliwości rozwoju i po wysypie dziesiątek zespołów, utrzymało się tylko kilka. Sporą niespodzianką okazał się dla mnie debiutancki album pochodzącego ze Szwajcarii Almost Human XS2XTC, który można zaliczyć do nurtu modern metalu, i o nudzie w tym przypadku ciężko powiedzieć.

Na starcie winny jestem stwierdzenie, iż nie ma mowy o czymś odkrywczym, muzyka Almost Human, pomimo nowoczesnej budowy i braku zahamowań twórczych, oscyluje raczej w przewidywalnych rejonach. Z grona wielu wyróżnia ich natomiast to, że robią to po prostu dobrze. W swojej muzyce mieszają ogromną ilość wpływów, a wszystko to na wysokim poziomie. Płyta dopracowana jest w każdym calu wręcz z pedantyczną dokładnością. Ogrom pracy włożonej w album jest dla mnie niemal przerażający. Dysk jest wypchany po brzegi rozbudowanymi kompozycjami. Nie da się ukryć, że jest to ilość czasu, który ciężko zarezerwować na jeden raz. Nie zmienia to faktu, że każda minuta muzyki wykończona jest z perfekcją, tak, że wszystko brzmi nienagannie i pro.

Muzycznie, oprócz wpływów modern metalu, słyszę tu małą ilość nu metalu, ale tego dobrego, technicznego spod znaku Mudvayne, gdzie sekcja łamie często rytm, a wokal „ratuje” sytuację melodiami. Słyszę również niemało wpływów Devina Townsenda, co mi chyba najbardziej odpowiada na tym albumie. W sporym natłoku dźwięków przestrzenie tworzone na jego styl (Divine Comedy) najbardziej do mnie trafiają, ale cały w nich urok polega na tym, że nie dominują a są smaczkami dodającymi atrakcyjności muzyce.

Z szybszych i agresywniejszych kompozycji zwróciłem uwagę głównie na dwie. Są to Warpigs i In the Name(s) of God(s), które idealnie pokazują jak zagrać mocno z dobrym refrenem, bez wpadania w banalny muł. Wbrew pozorom piosenkę też trzeba umieć zrobić, a nawet jeżeli raz się uda, to nie znaczy, że tak łatwo to powtórzyć. Dowodów na „artystów jednego przeboju” mamy aż nadto.

Almost Human udało się przebić przez moje barykady oporu przed stosunkowo komercyjnym graniem, sztuka to jak dla mnie spora, bo uparty ze mnie typ. Na dodatek uczulony na banał i tanie melodie. Panów należy docenić za pracowitość, profesjonalizm i perfekcjonizm. Dodając do tych cech szczyptę talentu, stworzyli ciekawą propozycję dla ludzi otwartych muzycznie, ale mimo wszystko też dla wymagających.

Ocena : 7.5/10

Almost Human na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .