Årabrot – „Who Do You Love” (2018)

W świecie Årabrot nic nie jest proste. Zespół trochę się gubi sam w sobie, jakby cierpiał na rozdwojenie, roztrojenie, rozileśtamenie jaźni. Ale o dziwo nie wychodzi mu to na złe, bo w muzyce wcale nie trzeba się kurczowo trzymać jednej utartej ścieżki, o ile nie celuje się w konkretną grupę odbiorców. Pisząc to wszystko mam na myśli fakt, że Årabrot to twór poddający się nieustannej ewolucji. Zabłysnęli jako noise rockowy stworek, potem zmagali się z rakiem gardła lidera ekipy Kjetila Nernesa, co odbiło się na ich kolejnych poczynaniach zespołu, wszak to Kjetil jest tutaj mózgiem, szyją i rękami. A jeszcze potem przyszła dość radykalna zmiana stylistyczna. Zeszłoroczny Who Do You Love ma być ponoć oddechem po głośnej płycie The Gospel (głośnej w sensie brzmienia, nie rozgłosu).

Årabrot zostali przy brudnym brzmieniu gitar, ale faktycznie momentami są bardzo przystępni. Szczególnie wtedy, kiedy pierwsze skrzypce w piosenkach zaczyna grać Karin Park, prywatnie partnerka Nernesa, w Årabrot zajmująca się klawiszami i syntezatorami, a na Who Do You Love występująca ponadto w utworach Pygmalion i Sons and Daughters jako główna wokalistka. Wtedy właśnie okazuje się, że ten nieco chaotyczny, cyrkowy rock, jeśli zabrać mu ten brytyjski, niedbały wokal Nernesa i przepuścić przez kobiecą wrażliwość, staje się bardzo emocjonalnym, delikatnym tworem muzycznym. I przy tym fascynującym. Dzięki temu Who Do You Love momentami plasuje się zaskakująco blisko twórczości Nicka Cave’a. Ale nie jest tak, że Årabrot coś tam sobie poprzestawiali, poprzełączali gałeczki i cyk, wszystko się zmieniło. Choć daleko im na tej płycie do tej głośności, jaką potrafili osiągać na poprzednich krążkach, to została im cecha konstytutywna tego zespołu: kompletna, totalna, niczym nie skrępowana różnorodność. Maldoror’s Love, The Dome, Warning czerpią całymi garściami z alternatywy, z post punka, z czego tam jeszcze chcecie. Ale negro spiritual Sinnerman to już lejący się mrok i okultyzm, niczym Mark Lanegan z ciemniejszych momentów swojej dyskografii, a jednocześnie Nick Cave pełną gębą, choć tym razem w wokalnym wykonaniu Nernesa. Bardzo ciekawy ukłon w stronę gothic americany i tym podobnych. Śmiem stwierdzić, że im dalej w płytę, tym lepiej i tym więcej tego typu nawiązań, niezwykle wręcz oczywistych choćby w przypadku świetnego A Sacrifice. Årabrot nie przesadzają przy tym ze środkami wyrazu. W zasadzie oszczędnie sączą dźwięki, skupiając się na pulsie i zostawiając dużo miejsca klawiszom i wokalom. Gitara służy w zasadzie do brudzenia i nadawania charakteru, sekcja rytmiczna często ogranicza się do najprostszych możliwych elementów. A jednak wszystko to działa i przenosi uważnego słuchacza gdzieś na amerykańskie bagna, by mierzył się z przepełnioną voodoo rzeczywistością.

To nie jest płyta bardzo wymagająca od słuchacza, ale jeśli da jej się od siebie nieco więcej, wynagrodzi pełną gamą doświadczeń. W większości będą to doświadczenia z gatunku wstrząsających i poruszających. Who Do You Love w swoim stylistycznym rozstrzeleniu jest krążkiem absolutnie satysfakcjonującym, choć podczas uważnego słuchania nerwy będziecie mieli napięte niczym postronki.

Wyd. Pelagic Records

9/10

Årabrot na Facebooku: www.facebook.com/ARABROT

 

Jakub Milszewski

W tradycyjnych mediach obecny od 16-tego roku życia. Pisał już o wszystkim, więc nic już go nie ekscytuje. Na co dzień publikuje w "Top Guitar", Kvlt.pl i Anywhere.pl. Połowa duetu stojącego za książką "Gastrobanda".
Jakub Milszewski

Tagi: , , , , , .