Asocial – „Död Åt Kapitalismen” (2019)

Nawet w tak zdaje się wzorowym, poukładanym kraju jak Szwecja znajdą się old schoolowi, punkowi anty-systemowcy. Formacja Asocial w 2019 roku ufundowała scenie aż dwie pozycje: Död Åt Kapitalismen i Föralltid Underground. Skupię się tym razem na pierwszej z tych pozycji, która jak się okazuje jest wznowieniem albumu pierwotnie wydanego w 2017 roku. Krążek ten ponownie wydany został przez Halvfabrikat Records.

Jeżeli nazwa Asocial nic Wam nie mówi, to należy nadmienić, iż historia zespołu sięga wczesnych lat 80., czyli początków punkowej sceny w Szwecji. Patrząc na dyskografię kapeli, widać na pierwszy rzut oka, że jest to band silnie undergroundowy, który dużo energii skupiał na koncertach, Epkach, kompilacjach, a nie na pełnych albumach, co doprowadziło do sytuacji wydania jedynie pięciu pełnych płyt do dnia dzisiejszego. Co prawda Asocial zawieszał działalność na długie lata, ale wynik i tak jest niewielki, co też może pomagać w budowaniu czegoś na kształt kultu w podziemiu, i jest to jak najbardziej zrozumiałe – sytuacja wygląda podobnie choćby na scenie black metal, im mniej wydawnictw i obecności w mediach, tym większy hołd. W przypadku omawianego zespołu, bazując na poziomie granej muzyki, wydaje mi się, że pozycja na scenie jest uzasadniona. Asocial rozpatrywany z pozycji Död Åt Kapitalismen to uderzenie najwyższej punkowej próby. W kilkunastu minutach trwania krążka kapeli udało się wcisnąć esencję gniewu i brudu, jakiej spodziewam się w takiej muzyce, czyli mocno d-beatujący punk rock, który przez swoją skomasowaną charakterystykę ociera się o scenę hardcore. Nie wątpię również, że bez Asocial obecna scena d-beat/hardcore, a nawet d-beat/black metal nie wyglądałaby obecnie jak wygląda.

Död Åt Kapitalismen nie jest może jakimś przełomem, który rozczepił cząsteczki i połączył je na nowo, dając nowy pierwiastek, ale jest płytą zbudowaną na wieloletniej spuściźnie i doświadczeniu scenowców ze składu zespołu. Mam wrażenie, że trudno by szukać bardziej autentycznego albumu, który jest tak „przeżarty” wszystkimi elementami związanymi ze sceną hc/punk. Owszem, jest sporo pozycji, które swoim poziomem nie odstają od tej, lecz niewiele z nich zostało stworzonych przez ludzi ukształtowanych przez scenę w czasach jej powstawania. Płyta zaczyna się „na pełnej…” i jest taka przez całą długość trwania. Bez zwolnień, introsów czy innych przeszkadzajek – sama energia, agresja, brud, jazda bez oglądania się za siebie, i czystość gatunku. Bez wątpienia jest to album kierowany do purystów gatunku i ludzi zagłębionych w scenie.

Ocena : 7/10

Asocial na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , , .