Automb – “Chaosophy” (2020)

automb Chaosophy 2020 album

Gdy myślę o perełkach blackowego podziemia, jako jedno z pierwszych przed moimi oczami wyświetla się logo amerykańskiego Automb. Trio ma wszystko, co jest potrzebne to zawojowania black metalowej sceny – doświadczenie, umiejętności oraz wydany w 2018 roku znakomity debiut. Esoterica poziomem wykonania wgniotła mnie w podłogę, więc radośnie skorzystałem z okazji przedpremierowego zrecenzowania drugiego dziecka zespołu. Być może zbyt radośnie. Chaosophy pozostawił mnie bowiem niesamowicie rozdartego i nie wiedzącego jak ten album ocenić.

Oczywiście trio Evans-Streltsov-Fuller nie zapomniało przez te dwa lata jak grać black metal, choć powiem to otwarcie – nowy materiał Automb takiego wrażenia jak Esoterica nie robi i z zaskoczenia również nie bierze. Zespół korzysta ze sprawdzonych i ogranych (w tym przez samych siebie na poprzednim krążku) patentów, jednak wciąż miesza to wszystko w taki sposób, aby było zjadliwe. Ponownie nie brakuje więc drastycznych zwolnień węwnątrz utworów i świetnych, klimatycznych solówek, wszystko to jednak już doskonale znamy. Wokal Danielle Evans nadal jest przepotężny, przyswajalnych melodii wciąż jest kilka – można by rzec, że u Automb bez zmian. Większość Chaosophy nie wyróżnia się jednak za bardzo z tłumu – to solidnie zagrany black metal, który może i nie powoduje opadu szczęki ani szybszego bicia serca, słucha się go całkiem przyjemnie. Albo raczej słuchałoby się…

Przy recenzowaniu debiutu Amerykanów skrytykowałem jakość wyprodukowania tamtego albumu – po kilku sesjach z Chaosophy pokornie biję się w pierś. W porównaniu z nowym wydawnictwem zespołu Esoterica brzmi jak marzenie. Chaosophy swoją bezjajeczną produkcją przypomina mi bardzo Serpents of the Light od Deicide (głównie za sprawą brzmienia gitar chociażby w takim Transmigration Omega) i doznałem naprawdę ciężkiego szoku, dowiadując się, że takie coś wyszło spod ręki braci Wiesławskich i studia Hertz. Co mi z tego, że słychać tu bas, skoro podczas typowo furiackich fragmentów, których na drugim krążku Automb nie brakuje, perkusji kilka razy zdarza się gdzieś ginąć, a podwójna stopa często zlewa się w jeden, ledwie słyszalny dźwięk. Całości znowu brakuje mocy i jestem autentycznie WŚCIEKŁY, że wyrażono zgodę na wypuszczenie tego w takim stanie. Te osiem utworów zyskałoby bardzo, bardzo wiele, gdyby brzmiały jak muzyka z porządnym pieprznięciem.

No i jaką wystawić teraz ocenę? Niestety nie jestem w stanie w pełni docenić tej wspominanej solidności kompozycji Amerykanów, gdyż tracą one bardzo wiele przez to jak brzmią. Szkoda, bo choć nie jest to poziom ich fenomenalnego debiutu, to wciąż mamy do czynienia z fachowym rzemiosłem, które zadowoliłoby większość fanów blacku. Zachęcam za to do skorzystania z jakiejkolwiek okazji do sprawdzenia zespołu na żywo. Tam takiego problemu być nie powinno.

Ocena: 6.5/10

Automb na Facebooku

Łukasz W.
Latest posts by Łukasz W. (see all)

Tagi: , , , , , , , , .