Avon – „Daves Dungeon” (2018)

Zabierając się za odsłuch tej płyty, nie miałem pojęcia z kim mam do czynienia, włączyłem nie zaglądając nawet do okładki, by dowiedzieć się z czym się Avon pije. Pierwsze skojarzenia poszły w stronę Queens of the Stone Age i jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że perkusistą Avon jest Alfredo Hernandez, który jest odpowiedzialny za partie bębnów na debiucie QOTSA, a wcześniej miał okazję grać także w Kyuss. Takich zasług nie sposób nie docenić, a to, co mógłbym odebrać jako ślepe naśladownictwo prekursorów desert rocka okazało się najnormalniej ich rdzennym stylem.

Daves Dungeon mieści trzydzieści pięć minut dosyć zabawowego, stonerującego rocka. Można go postawić w jednej linii z wczesnymi albumami Queens, tli się w niej podobny ogień, co w ekipie Josha, a który obecnie gdzieś z niej uleciał. Kompozycje przepełnione są życiem i nerwowym tętnem, co wraz z nieco garażowym brzmieniem daje w efekcie dynamiczny materiał. Taki jest też start albumu w postaci trzech bardzo nośnych utworów Yellow, Terraformations i Red Barn. Z czwartym pojawia się nieco inny, bardziej rozmarzony obraz projektu. Hero With a Gun to spokojniejsze oblicze zespołu i małe nawiązania do folku. Partie fletu (prawdopodobnie) są absolutnie piękne i nie miałbym nic naprzeciw większej ilości wycieczek w tym kierunku. Nie jest to może posunięcie przełomowe w dzisiejszych czasach, ale słucha się wyśmienicie. Do lżejszych kompozycji można także zaliczyć numer siódmy, czyli Space Native, który utrzymując desert rockowy charakter w zwrotkach przypomina mi wczesne nagrania z gatunku brit popu. Unosi się nad nim delikatny zapach Oasis i psychodelia Blur. Poza tymi dwiema kompozycjami płyta jawi się jako energetyczna i skoczna, dająca raczej powód do radosnego hasania po łące niż dołowania się w deszczowy dzień.

Oddzielnym tematem płyty jest dla mnie niemieckojęzyczny Was Ist Los? Nie wątpię, że dla muzyków pochodzących ze Stanów Zjednoczonych był to świetny żarcik, ale dla mnie z pozycji sąsiada Niemiec ten utwór to soniczny koszmar. Przyznaję, że jedynym zespołem niemieckojęzycznym, który jestem w stanie strawić jest Rammstein (i to nie zawsze), więc raczej będę wyłączał Daves Dungeon o jeden utwór szybciej niż się powinno.

Mały minus musi też pójść z mojej strony do linii wokalnych. Są one w moim uznaniu dosyć przewidywalne i brakuje im trochę charyzmy. W odmianie muzyki, jaką jest desert rock da się naprawdę wiele pokombinować na tej płaszczyźnie, tu jest typowo, ale jako całość muzyka się broni i jeżeli lubi się zakurzone, organiczne brzmienie lampowych wzmacniaczy połączone z psychodelicznymi melodiami – to należy sprawdzić ostatnie dzieło Avon.

Ocena : 6.5/10

Avon na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .