Black Candle – “Smoke And Monoliths” (2013)

Black Candle ogromnego plusa zyskuje już podczas prezentacji wizualnej. Minimalistyczny, jakoby zasnuty dymem design, klimatyczne zdjęcia i przede wszystkim niesamowita okładka obiecują mrocznego bad tripa z dużym dodatkiem okultyzmu i wszystkiego, co kościelne tygrysy nienawidzą najbardziej. Jako że mój entuzjazm jest na poziomie tak wysokim, że aż straceńczym (coś w stylu “hej, chodźmy za tym gościem, on ma kotki w piwnicy!”) natychmiastowo dałem się na tą atmosferę złapać. I, jak zazwyczaj, te piętnaście centymetrów okazuje się naciągane.

Smoke And Monoliths jest trzecim albumem długogrającym projektu z Luksemburga. Ostatnim nagranym w całości przez Simona, jeżeli się nie mylę. Wydaniem, jak już wspomniałem, bardzo dobrym, zajęło się Possession Productions. Sam krążek ma jedenaście utworów i trwa troszkę ponad czterdzieści minut.

Zaczęło się dokładnie tak, jak się spodziewałem: powolnym, złowieszczo-symfonicznym intrem w postaci White Crystal Mountain. Nie jest to może szczyt muzycznego pomyślunku, ale czyni swoją klimatyczną powinność. Jak się okazuje na Zikkurat, jest także bardzo w stylu zespołu. I tutaj mam pierwsze zastrzeżenie: tempo muzyki. Dla mnie jest zbyt ospałe i nieśpieszne. To ten rodzaj black metalu, który blastami gardzi, a zamiast muzycznej złości wolą szaleństwo. Niektóre utwory już całkowicie przeginają pod tym względem (With Bombastic Wrath prawie mnie uśpiło). Z drugiej strony, takie ujęcie tej muzyki jest na pewno dużo bardziej złowieszcze niż standardowa gonitwa na wiecznym tremolo. A Soulstorm Rages z kolei okazuje się być kawałkiem prawie balladowym, co w połączeniu z nieśpiesznym tempem oraz dodatkowymi klawiszami, które od razu skojarzyły mi się z pierwszym Dimmu Borgir, komponuje naprawdę niezły utwór. 

Dużo lepsza część Smoke And Monoliths zaczyna się od utworu At a Deeper Level. Świetny kawałek, podszyty dużą ilością efektów dodatkowych tworzy klimat, od którego zimne ciarki zasuwają po kręgosłupie w tą i nazad. Simonowi udało się utworzyć bardzo lovecraftowską atmosferę. Ciasną, klaustrofobiczną, zadymioną i bluźnierczą. Od tego czasu będzie mniej grania metalowego, a więcej atmosfery i klawiszy. Różnego typu, bo takie Greetings from the Outskirts of Life przywodzi mi na myśl klimaty industrialno-elektroniczne. Chaotic Compulsion przynosi więcej balladowo-klawiszowych nut, tym razem dużo zimniejszych i spokojniejszych. Spodobało mi się też zakończenie From Nowhere Into Nothingness i bardzo ładne użycie basu w tamtej części. Koniec końców, płyta okazuje się zróżnicowana i ciekawa nawet bardziej, niż się spodziewałem.

Słówko o produkcji. Wszystkie ścieżki zostały nagrane i zmiksowane przez Simona, możecie sobie więc dopowiedzieć specyficzny klimat brzmienia. Nie jest to piwniczna siermięga, ale niewiele brakuje. Choć nie powiem, pasuje to do atmosfery dźwięków. Jest surowo, jest prymitywnie i taki chyba był zamiar tej płyty. Osobiście nie mam nic przeciwko takiemu podejściu do formy, niektórzy zostaną tym odrzuceni, to już kwestia gustu i tolerancji na środki przekazu. Muszę natomiast ponarzekać na wokale. Bolą mnie w uszy, zupełnie mi się nie podobają, a gdy jednocześnie pojawiają się obskurne skrzeki i czyste tony robi się jeszcze bardziej niedopasowanie. Tu moje zrozumienie idei twórcy padło pokonane.

Smoke And Monoliths to płyta bardzo specyficzna. Z łatwością może odrzucić. Na pewno nie zyska większej sławy. Mnie także nie przekonała całkowicie, jest tu bardzo dużo elementów, które bym zmienił. Niemniej Black Candle ma swoją rytualną wizję, swoje własne podejście i przemyca w nim bardzo dużo mroku i atmosfery. Dlatego wystawienie sensownej oceny tej płycie jest zgoła problematyczne. Polecam każdemu próbę zapoznania się z tą płytą. Nie oszukujmy się, szansa, że ci się spodoba nie jest zbyt duża, niemniej warto dać jej szansę.

Ocena: 7/10

 

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Tagi: , , , , , , , .