Black Viper – “Hellions of Fire” (2018)

Kiedy ostatnio listonosz wrzuca do mej skrzynki płyty z Norwegii, to wiem doskonale, że będzie to… heavy albo speed metal w klasycznym wydaniu! Tak, tak – nie przesłyszeliście się. Żaden tam black! Wiadomo czym kraj położony nad fiordami silny, ale coraz więcej niezależnych wytwórni promuje młode norweskie zespoły, którym bliżej zdecydowanie do Judas Priest niż do Emperora. I dlatego fanom heavy metalu radzę, by nadstawiali od czasu do czasu ucho w kierunku Północy, bo mogą zdziwić się, jakie dźwięki przynoszą lodowe wichry. Tym razem zachęcić wypada do sprawdzenia propozycji skaldów z Black Viper.

Dobre metalowe rzemiosła zawsze w cenie, a propozycja pochodzącej z Oslo Czarnej Żmii na nim właśnie się opiera. High Roller Records celuje zresztą w podobne klimaty, bliskie klasycznej szkole grania rocka i metalu. Także miłośnikom nowoczesnych patentów i ciągłego progresu w muzyce możemy w tym momencie podziękować, a fanów oldschoolu zaprosić do przesłuchania bardzo satysfakcjonującej ucho speed metalowej zawartości Hellions Of Fire.

Co decyduje o tym, że numery debiutantów z Black Viper wydają się tak interesujące? Powodów jest kilka. Zacznę od tego, że produkcja, oparta na patentach sprzed dekad, brzmi tu bardzo naturalnie, z pewną programową nonszalancją. To niewątpliwy plus. Czuć też na Hellions Of Fire szacunek dla dawnych mistrzów (choćby dla Amerykanów z Heathen), jednocześnie wybrzmiewający bez jakiegoś naśladownictwa. Po trzecie zaś – a to najważniejsze – Black Viper bardzo przyjemnie odnajduje się w tej konwencji, raz rzeczywiście pozwalając sobie na żwawe galopady (Metal Blitzkrieg, Storming with Vengeance), innym razem bawiąc się ciekawie tempem (Freedom’s Reign), z rzadka pozwalając sobie na klimatyczną nutę, jak w bardzo udanym wstępie do tytułowego Hellions Of Fire czy w krótkim motywie przewijającym się w Nightmare Mausoleum (The Sleeper Must Awaken).

Zespół ma dar do wymyślania nośnych riffów, gitarzysta Arild Myren Torp, wprawnie przebiega dłonią po gryfie, serwując też ciekawe sola. Salvador Armijo objawia na płycie pełnię umiejętności wokalnych, wpadając od czasu do czasu w wysokie rejestry, które zdolne są kruszyć szklanki. Sekcja nadaje szybko tempo, ale też dawkuje emocje, potrafi w dobrym momencie zwolnić. Jest tu kilka chwytliwych muzycznych tematów (na czele z pojawiającym się w środku Quest for Power / The Fountain of Might motywem), jest odpowiednia dawka drapieżności i stylowości zarazem. Po prostu dobra speed/heavy metalowa płyta w starym stylu, z tekstami i okładką wypisującymi się w pewne nienaruszalne kanony. Norwegia heavy i speed metalem silna!

8,5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

High Roller Records na Facebooku

 

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .