Bloody Obsession – „Husaria” (2017)

Ciągnie mnie do kapel i muzyki lat 90., szczególnie jeśli jest to death metal. Bo faktem jest, że największe twory tego gatunku powstały właśnie w tamtych latach. Dlatego, chyba z nostalgii, wracam, a raczej błądzę po old schoolu w zupełnie nowych wydaniach. Czymś takim jest właśnie Husaria – trzeci album czeskiego Bloody Obsession.

Ten death metalowy zespół powstał w 2007 roku, do teraz wydając trzy albumy oraz jedno demo. Dziś mija dokładnie rok od premiery wydanej w barwach rodzimej Pařát Magazine płyty Husaria. Styl, jak już możecie się domyślać, jakim para się ten kwintet osadzony jest w oldschoolu, o unikatowej śmierć mieszaninie – czesko-skandynawsko-brytyjskiej, za szczyptą made in U.S.A. Oczywiście naleciałości w tym materiale jest więcej, jednak wszystko łączy jedno – lata 90.

Nie znając tej grupy wcześniej, po tytule płyty pomyślałem, że to polska kapela. Jak pewnie już zauważyliście, srogo się myliłem. Nasi czescy przyjaciele to fani polskiej, chyba najbardziej znanej formacji wojskowej na świecie. I to ta jednostka, ale również historie wzięte z książek Henryka Sienkiewicza były główną inspiracją do powstania tego materiału. Już tytuły takich utworów jak: Cavalry (Forest of Spears), Way of Warrior, Zbaraz czy po prostu Hussars, mówią wszystko, czego możemy się spodziewać po warstwie tekstowej. Lirycznie jest więc ciekawie. Muzycznie jednak już nieszczególnie.

Ale od początku – a jest nim Cavalry (Forest of Spears). Jego otwierający riff jest potężny i szybki, a akompaniament blastów zwiększa tylko jego potęgę. Niestety reszta już tak nie powala, ot, po prostu niezłe motywy. No i niestety, szkoda, że większość kompozycji jest podobna do kawalerii – dobry główny riff, a rozwinięcia już ciut mniej. Jednak znalazłem i ciekawsze momenty na tej płycie, a są nimi na przykład echa zespołu Vader w Lamentation of the Fallen lub otwierająca harmonia w Way of Warrior. A w Cossack’s Rebellion, “powstanie” rozpoczyna, w średniej szybkości, rajd na dwie stopy, któremu przygrywa świetna robota gitar. Nie ma lekko, słabsze numery też tu uświadczycie, a są nimi trzy ostanie, niczym szczególnym się nie odznaczające. Jednak wśród ośmiu kawałków tego krążka istnieje mały wyjątek – Hussars. To najszybszy i najkrótszy numer tego albumu. Ten jedyny przykuł moją uwagę na ciut więcej niż reszta.

Czymże więc jest to wydawnictwo w pejzażu agonii zgniłych dźwięków dzieł współczesnej śmierć sceny? Czymś poprawnym. Nie ma tu wielkich wzlotów, ale i upadki są raczej łagodne, nie drażnią zbytnio organów słuchowych.

Ocena 5,5/10

Bloody Obsession na Facebooku.

 

Tagi: , , , , , , , .