Bonehunter – “Children of the Atom” (2018)

W myśl zasady “Znacie? To posłuchajcie!” kręci się milion różnych projektów. Szczególnie w rejonach okołopunkowych, gdzie prostota jest sednem. Na szczęście nadal powstają płyty, które pomimo wtórności  i zupełnego braku odkrywczości, dalej mają coś w sobie. Children of the Atom jest świetnym na to przykładem.

Krążek ten wyszedł spod rąk fińskiego gangu Bonehunter, płodnego niczym królik w marcu. Trzeci ich długograj składa się z dziesięciu piosenek, razem trwających trzydzieści sześć minut. Na świat wypuścili ich chłopaki od Hells Headbangers.

Children of the Atom to ten perfekcyjny miks black metalu i thrash/punka, który nawet za sto lat dalej będzie cieszył. Świetnie riffy szybciutko wiercą mózg i zostają w nim na dłużej, rytmy perkusyjne wręcz zmuszają do tańca i podskoków a jadowity wokal nakręca do większego i większego ferworu. Bonehunter bardzo szybko pokazuje, co tam ma najlepszego i zaczyna z najgrubszej rury: Demonic Nuclear Armament z miejsca mnie kupuje. Nie ma tu miejsca na zbędne kombinowanie. Szczera, prosta i wciągająca przemoc podana jest tu czasem z większym udziałem thrashu (Spider’s Grave i proste, ale jakże przemawiające zakończenie), czerniny (groźny i złowieszczy Sex Messiah Android czy też Devil Signal Burst zahaczający wręcz o epickie motywy), a czasem nawet rock’n’rolla (bardzo przyjemny cover Man of Steel).

Działa to fenomenalnie nawet mimo drobnych potknięć. Wspomnijmy o nich, choć raczej z żurnalistycznego obowiązku. Ot, czasami pojawi się jakiś średnio dopasowany element. Balladowe intro/outro z Children of the Atom jest fajne, ale niespecjalnie współgra z resztą utworu, zwolnienie na Black Star Carcass można spokojnie wyrzucić. Pewien problem może też sprawiać umiejscowienie najlepszego Demonic Nuclear Armament na początku, przez co późniejsze, niedorastające mu kawałki trochę gorzej chwytają. Ale jak dla mnie to tylko szczegóły.

Ilość radochy, jaką Bonehunter mi daje, jest wręcz trudna do zrozumienia. Chłopaki bardzo wyraźnie wlewają w swój hałas mnóstwo pasji, a mi nie pozostaje nic innego, jak tylko cieszyć się razem z nimi. Słucham Children of the Atom już całkiem sporo czasu, i mimo tego nieustannie wracam do niej równie chętnie, co do najlepszych krążków Venom, Midnight czy Toxic Holocaust. Niech to przemówi samo za siebie. Nie jest idealna, ale wyjątkowo mi się podoba.

Bonehunter na Facebooku

Ocena: 9,5/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , , .