Borgne – “Y” (2020)

Szwajcarska solidność jest bezapelacyjnie sloganem tak znanym, jak i prawdziwym. Nie byłem jeszcze nigdy w tym tykającym zegarkami kraju, ale obserwowanie społeczeństwa, w którym każdy do swojej roboty przykłada się jakby miał od tego zależeć los całego świata, musi być dość ciekawe. I wiecie co? Z muzyką to oni mają chyba podobnie.

Już pierwszy rzut oka na okładkę najnowszej płyty duetu Borgne dał mi przeświadczenie, że będę miał oto do czynienia z dziełem dopracowanym do perfekcji. Koncept nazwy płyty z grafiką rozwieszonej za ręce postaci jest tak demoniczny, jak to tylko możliwe. W ogóle wydawnictwo jest udane zarówno od strony graficznej, jak i muzycznej (dźwiękowej). Ale Les Acteurs de L’Ombre Productions to marka z bogatym doświadczeniem, także zrobili po prostu to, co do nich należało.

A na krążku muzyki pod dostatkiem. Kawałków co prawda „tylko” siedem, ale sześćdziesiąt pięć minut robi wrażenie. Należy jednak powiedzieć, że siedemnaście minut zajmuje zamykający krążek utwór A Voice in the Land of Stars, także długość pozostałych utworów jest dość standardowa jak na post blackowe standardy.

No właśnie. Choć Encyklopedia Metalu klasyfikuje muzykę zespołu jako industrialny black metal, to ja skłaniałbym się bardziej w kierunku zaszufladkowania tej płyty jako elektroniczny post black. I to z kilku powodów.

Po pierwsze, klimat i tempo. Choć prędkość poszczególnych kawałków jest zróżnicowana, a na płycie mamy do czynienia z melodyką od bardzo spokojnego Derrière Les Yeux De La Création do szalonego As Far as My Eyes Can See lub Qui Serais-Je Si Je Ne Le Tentais Pas, to jednak ogólny odbiór płyty uznałbym raczej jako spokojny. Do tego tony elektroniki i cyfrowych odgłosów (posłuchajcie sobie utworu Parclesium, który z tej elektroniki zbudowany jest w całości) kierują skojarzenia z kosmicznym Mesarthim lub wydawnictwom Samaela z czasów Era One lub Eternal. Nie myślcie jednak, że określenie muzyki blackiem jest na wyrost. W utworach mamy mnóstwo blastów i ścianę dźwięku wydobywającego się z mocno (a jakże) przesterowanej gitary. Całość zaś okrasza równie mocno spreparowany growl. Adekwatnym wyznacznikiem płyty jest również wspomniany utwór zamykający. Mocne gitary, perkusyjny blast, wyraźna elektronika i specyficzny growl (po francusku) to te aspekty, które wyróżniają Borgne z tłumu. Solidna robota. Bardzo.

Niejakim minusem jest dla mnie nieco bezpłciowy charakter płyty. Jakoś mimo tryliarda dźwięków nie targnęły mną żadne emocje. Nie poczułem ani wściekłości, ani smutku, nie zapragnąłem też nikogo ukrzyżować czy powiesić. Ale może właśnie to chcieli osiągnąć muzycy? W końcu elektronika nie zna uczuć. To wszystko tylko cyfrowy przekaz informacji.

 

Borgne na Fecebooku

Borgne na Bandcamp

Borgne w Encyklopedii Metalu

Ocena: 7,0/10,0

Tagi: , , , , , , , , , , , .