Brine – “Kill the Ill” (2016)

Take the pill, kill the ill – te słowa jak mantra powtarzają się w głowie po przesłuchaniu krążka Kill the Ill amerykańskiej grupy post-punkowej Brine. Ekipa z Seattle dopiero debiutuje na rynku, a my przyglądamy się, czy warto dać im szansę.

Źródeł inspiracji dla muzyki zespołu należy szukać oczywiście w stylistyce post-punkowej lat osiemdziesiątych. Jak wielu młodych muzyków, tak i Brine bierze na warsztat styl, w jakim The Cure i The Smiths podbijali scenę rockową przed trzydziestu laty. Kill the Ill to jednak nie tylko inspirowanie się klasykami, ale i duży powiew świeżości, który realizuje się poprzez elementy kojarzone z iście amerykańskim gatunkiem garage rocka. Numery na debiutanckim albumie Brine opierają się na gitarach, które są tu wiodące w przypadku każdego kawałka. Raz jest melancholijnie, jak w przypadku utworu Graveyards, innym razem z kolei czeka nas przaśna piosenka, jak choćby Tommy. W całościowym ujęciu otrzymujemy mieszankę różnych lżejszych gatunków rocka. Cała płyta jest jak blender, do którego wrzucono parę słodkich owoców i nieco cukru, ale zapomniano o dodaniu łyżki post-punkowego dziegciu. Nie mówię, że Kill the Ill to zła płyta. Ma swoje momenty. Tytułowy numer, który otwiera album, a także zamykający całość Mutiny to chyba najlepsze punkty albumu. Pozostałych utworów da się słuchać, ale dupy nie urywają. Prostota wydaje się złotym środkiem dla Amerykanów, co nie w każdym momencie jest najlepszym pomysłem. Z drugiej strony, krążek jest wystarczająco świeży, by zapowiadać nieco lepsze kompozycje w przyszłości kapeli.

Kill the Ill to przeciętny album, choć nie przeczę, ukazuje możliwości techniczne grupy. Dzięki temu z zaciekawieniem będę czekał na kolejne wydawnictwa Brine. Na dzień dzisiejszy jednak ocena nie może być zbyt wysoka.

Ocena: 6/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , .