Carnage – “Chleyer” (2016)

Gdyńska formacja Carnage istnieje długo (powstała w 2008 r.) i po prawie setce koncertów w naszym kraju, wydała dopiero pod koniec ubiegłego roku swoją pierwszą EPkę pt. Chleyer. Przyznam szczerze, że dość długo podchodziłem do tego wydawnictwa. Nazwa przyciąga, ponieważ nawiązuje do szwedzkiego death metalu, który wielbię. Jednak kiedy zabrzmiał pierwszy utwór, utwierdziłem się w przekonaniu, że nazwa jest mocno myląca i nie ma nic wspólnego ze Skandynawią.

Na EPce znalazło się 5 utworów. Muzyka Carnage, najprościej mówiąc, to mieszanka hard rocka z dużą dawką metalowych riffów. Wszystko mogłoby się udać, niestety po pierwszych dźwiękach otwierającego Poison, złapałem się za głowę, jak można puścić w obieg materiał tak słabo nagrany. Wydawać by się mogło, że zespół z takim stażem wypuści perełkę, która zniszczy uszy swoich słuchaczy.

A tymczasem pomysły Panowie mają niby dobre, słychać inspiracje Motorhead, jednak w całości materiał nie klei się w ogóle. Tragicznie nagrana perkusja z wciśniętym basem w tle powoduje tak zamulony i zepsuty klimat, że kiedy kończy się ostatni utwór Drowning In Fire, czuć ulgę.

Jestem świadomy, że mogę być zlinczowany przez fanów Carnage za tego typu słowa. Niestety mimo szczerych chęci, nie jestem w stanie powiedzieć, że jest to muzyka wysokich lotów. Jedynym plusem pośród tych wszystkich wątpliwej jakości niuansów jest wokalista, którego ryk jest potężny, słychać warsztat i duże możliwości, jak np. w utworze Get On The Chopper – to zresztą utwór, który podoba mi się najbardziej i fajnie buja swoją energią.

Reasumując, nachodzi mnie pewna refleksja. Od dłuższego czasu niestety postępuje niepokojący trend wydawania na siłę słabych, nieprzemyślanych płyt i pompowanie balonika na portalach społecznościowych. W przypadku Carnage jest to bardzo duży balon, a ich muzyka i dopracowanie szczegółów głównie z nią związanych zamiast na pierwszym miejscu – została na końcu. Jakość tak nagranego albumu daje dużo do myślenia. Mam nadzieję, że ta recenzja będzie jakimś kubłem zimnej wody, a Panowie wydadzą coś, co zaciekawi, a nie zanudzi i umęczy słuchacza niedoróbkami.

Ocena 4/10

Rafał Morsztyn

Rafał Morsztyn

Jestem maniakiem starego rocka i metalu - uwielbiam grzebać i szukać fajnych rzeczy - organizuje koncerty i promuje polskie podziemie czytam sci fi - oglądam dobre i mało znane filmy
Rafał Morsztyn

Latest posts by Rafał Morsztyn (see all)

Tagi: , , , , , , , , .