Caustic Wound – “Death Posture” (2020)

Caustic Wound to jedna z rozlicznych grup, które są przedstawicielami niesłabnącej fascynacji death metalem lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Złożona z muzyków Mortiferum czy Fetid formacja gra zatem w doskonale znany, bestialski sposób i Szanowny Czytelnik może zatem zapytać: po co recenzować kolejną taką samą płytę? Sprawa jednak jedynie pozornie wydaje się banalna – wydana nakładem Profound Lore Records płyta to jeden z najlepszych produktów w swojej kategorii na przestrzeni ostatnich lat.

Już podczas pierwszego przesłuchania można wyczuć, że w tryby machiny Caustic Wound wprzęgnięto dwa zasadnicze elementy brzmienia. Jednym jest klasyczny amerykański death metal pod silnym wezwaniem Incantation, drugim niemniej oldskulowy wczesny grindcore spod znaku Terrorizera czy Repulsion. O ile fascynacji klasyczną odmianą death metalu część członków zespołu dała już wyraźny upust w zeszłym roku (na bardzo solidnym krążku „Disgorged From Psychotic Depths”), o tyle „Death Posture” znacznie silniej zostało nasycone elementami grindowymi. Wskazuje już na to sama forma nagrań – płyta jest skondensowaną, niespełna półgodzinną petardą, która zawiera czternaście utworów, trwających dwadzieścia sześć minut. Jedynie otwierający album numer tytułowy oraz zamykający longplay „Cataclysmic Gigaton” osiągają długość powyżej trzech minut.

Mimo, iż słuchacz ma do czynienia ze znaną koncepcją, potrzeba wiele złej woli, by nie docenić wzorowego wykonawstwa. Imponująco wypadają momenty miażdżących zwolnień sekcji rytmicznej – transparentnym przykładem może być „Guillotine”, które na parę chwil z burzy blastów przeistacza się w rasowy death/doom. Znakiem firmowym jest też spójność: niektórzy słuchacze zapewne będą narzekać na jednorodność w formie, moim zdaniem to ona stanowi o sukcesie Caustic Wound. Spójność i podobny szkielet większości nagrań nie tylko wzmagają uczucie sonicznej rzezi i decydują o intensywności, ale doprowadzają również do niezwykle udanej syntezy grindcore’u oraz death metalu.

„Death Posture” to świetna płyta – co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Ale to także niezwykle udana wiwisekcja pewnego wycinka metalowej ekstremy. Samo połączenie grindcore’u i death metalu nie jest może pionierskie, niemniej rzadko można spotkać ich tak smakowitą fuzję. Prawdziwa uczta dla muzycznych kanibali.

ocena: 8/10

Tagi: , , , , , , , , .