Cemetery Urn – “Barbaric Retribution” (2018)

Czy zespół zawierający ongiś lub obecnie muzyków z Destroyer 666, Abominator, Bestial Warlust albo King Parrot może wypuścić słabą płytę? Pewnie może, wszystko przecież w tym świecie jest możliwe. Barbaric Retribution na pewno taką płytą nie jest. Czwarty długograj australijskiego all-star bandu znów przeskakuje wysoce przecież postawioną poprzeczkę, dostarczając death metal w fenomenalnej formie.

Dziewięć numerów z wydanego przez Hells Headbangers albumu bardzo kojarzy się z Incantation. Znajdzie się tutaj zarówno kilkutonowy walec fragmentów nieśpiesznych, ohydnych i złowieszczo powykrzywianych, jak i szybsze, chaotyczne patenty z bujającymi głową i bijącymi uszy zagrywkami. Wszystko podane w tak świetny sposób, wciągasz się już od pierwszych dźwięków, a karuzela okropieństw nie zwalnia obrotów przez pełne trzy kwadranse, nieustannie przez ten czas uprzyjemniając życie. Do tego dodajmy kapitalne riffy i dzikie solówki. Innowacji za to nie ma tu za grosz, ale nie oszukujmy się, nikt na nie nie liczy. Barbaric Retribution to łamanie żeber i przetrącanie nosów najpierw wariacko (Ghost of Suicide, Down The Path Of The Dead, Putrefied Living Flesh), a następnie nieśpiesznie i metodycznie (Death Mask Preserver, Victim Defiled). I choć nie ma tutaj niczego konkretnego do opisywania w recenzji, to bardzo mi się ta płyta podoba. To jest dokładnie ten typ muzyki, przed którym ostrzegał cię proboszcz i minister Gliński. Krążek pełen muzycznych rękoczynów i plucia na sacrum.

Także na płaszczyźnie brzmienia jest kapitalnie. Smród krypty bije wszechstronnie, a miks dźwięku  wymaga jeno standardowego uwypuklenia basu. Początkowo miałem napisać o wokalu i o tym, jak to nie mogę się do niego przekonać, ale widocznie już mi przeszło. Złowieszcze charczenie jednak zgrywa się z instrumentarium, dopełniając pożogi.

Cóż mogę jeszcze powiedzieć, bierzcie i słuchajcie tego wszyscy, gdyż nowe Cemetery Urn jest świetnym death metalem. Bez udziwnień, za to z podejściem zdolnym do burzenia świątyń.

Cemetery Urn na Facebooku

Ocena: 9/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , .