Chiens / Dead Instrument / Whoresnation – “3 Way Split” (2018)

W życiu każdego człowieka przychodzi moment, który decyduje o wszystkim. Chwila, po której nic już nie będzie takie samo, a swoje poprzednie życie czasem można wręcz skreślić. Punkt, w którym albo pozostajesz normalnym człowiekiem z szczęśliwą rodziną i przyjaciółmi, albo zaczynasz kochać blasty. Ten split jest dla tych drugich.

Wydany w okolicach kwietnia, jeżeli się nie mylę, krążek to kolaboracja trzech sztuk z zakresu grindcore’u. Większość zapewne skojarzy Whoresnation, chociażby poprzez fenomenalny, ostatni długograj (notabene także z kwietnia bieżącego roku). Osobiście miałem też przyjemność z Dead Instrument, Chiens natomiast jawiło się zgoła tajemniczo. Longplay został wydany w kolaboracji Amertume Records, Bones Brigade Records, I Feel Good Records i EveryDayHate. Tej ostatniej wytwórni, jako źródłu materiału, macham najgoręcej.

Nieubłagana intensywność tego splitu rzuca się w uszy z pierwszymi sekundami i do końca nie odpuszcza. Piętnaście minut poszatkowane na piętnaście kawałków, a każdy kolejny czuje się jak masaż w wykonaniu niemieckiego Keilera. Numery zresztą są pomieszane, i nigdy nie wiesz, od kogo następnie dostaniesz. By nie pogubić się za bardzo, opiszmy bandy po kolei. Chiens wypada ze wszystkich najsłabiej, co nie znaczy, że źle. Mimo zalewu perkusyjnego obłędu, ich kawałki są najmniej szaleńcze i pośpieszne. Prawdopodobnie to przez stawiającą na dłuższe tremola budowę riffów. Wyróżniają się tu After War Suicide, wyjątkowo dzikie na tle reszty, oraz LSD Vailant Whores Golem i jego intrygujące i niespodziewane zmiany tempa. Chwilę zajęło, zanim się do nich przekonałem, ale koniec końców, bardzo mi się podobają.

Whoresnation nie bez powodu zyskuje coraz większą renomę. Świetne i pomysłowe zagrywki, wariackie wokale i tempa, słowem: skrajne muzyczne zezwierzęcenie. Otwierający split The Vodka Is Strong But The Meat Is Rotten nie pozostawia złudzeń, jakie intencje wobec słuchacza ma francuska ekipa. Kolejne strzały tylko to potwierdzają, biczując śmiertelnym grindcorem. Nie pokazujcie tego rodzicom, bo was wydziedziczą.

Jednak nie Whoresnation stanowi wisienkę na torcie, tylko Dead Instrument. Fenomenalne riffy, jednocześnie bujające łbem i demolujące otoczenie, największe tempa na krążku (perkusista musiał sprzedać duszę diabłu za tak szybkie obijanie garów) i technika, od której szczęka odpada: to zdecydowanie najlepsze pięć numerów. Nie wierzysz? Odpal Private Fucking Snake Pit albo Fast Forward i napawaj się szaleństwem tanecznych motywów i technicznych wygibasów, których nawet nie wiem, jak można zagrać. Do tego Dead Instrument ma najlepsze brzmienie. Przy nieco przytłumionym Whoresnation, i jeszcze bardziej głuchym Chiens, duńskie dzikusy zachowują czytelność i ostrość przekazu. Po prostu palce lizać.

Ten split powinno się dołączyć do ostatniej fazy testów wytrzymałościowych komandosów SAS. To najwyższy poziom intensywności sieki. Bardzo polecam, chyba, że jesteś miękką fają, ale wtedy sam z siebie odpadniesz po pierwszej minucie.

Chiens na Facebooku
Dead Instrument na Facebooku
Whoresnation na Facebooku

Ocena: 9/10

 

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .