Chimera – “Transmutation” (2016)

Myślałem, że w black metalu nic mnie już nie zaskoczy, a tym bardziej w naszym rodzimym – jak widać, myliłem się.

Chimera to polski przedstawiciel tego gatunku, który kilka miesięcy temu wydał swą debiutancki album. Warto zaznaczyć, iż został on wydany bez wsparcia jakiejkolwiek wytwórni. 

Szczerze mówiąc, nie miałem żadnych oczekiwań względem tej płyty, bo ani wielkim fanem tego rodzaju muzyki nie jestem, ani promujący singiel specjalnie mnie nie porwał.

Zacznijmy. Intro średnio zachęca. Owszem, tworzy niezły klimat – są tajemnicze śmiechy, dźwięk jakby wykuwanego miecza, a to wszystko dopełnione organami, które mają nieco syntezatorowe brzmienie. Całościowo nie jest to nic nadzwyczajnego, co przykuwa dłuższą uwagę.

Po nim, zespół startuje z wysokiego C. Aielin to potężny numer oparty na soczystych riffach z nieco orientalnym środkiem i solówką, kojarzącymi mi się z Death of a king z ostatniej płyty Amorphisa, ale co ważniejsze ma chwytliwy refren, który nuciłem już po pierwszym odsłuchu.Podobne wrażenia mam odnośnie kolejnego utworu Human.

Wnioski szybko nasuwają się same –  od strony instrumentalnej całość jest bardzo spójna i można by rzec, że gdyby nie teksty, to Transmutation brzmi jak jedna rozbudowana  kompozycja albo instrumentalny concept- album, gdzie nie słowa, a muzyka jest łącznikiem. Warstwa tekstowa tymczasem idealnie dopełnia motywy od Chimery i jest najsilniejszą stroną tego debiutu. Co ciekawe, pomimo prostej budowy w tych lirykach jest nieco poezji. Widać, że autorzy pracowali nad tym, aby słowa również niosły wartość, posiadały swój charakter.  W „Wieloznaczności” pomijając to, że melodia refrenu bardzo przypomina przebój Violetty Villas, można zauważyć, że teksty, choć niepozbawione patosu i metafor, są jednak zrozumiałe i jasne. Przede wszystkim na plus, że liryki są w języku ojczystym.

&Pod względem całościowej oceny albumu Chimery szkoda natomiast, że brzmienie jest kiepskie. Na pewno ogólna surowość jest ciekawym posunięciem ze strony autorów, jednakże momentami wokalizy są trudne do rozszyfrowania. Inne niedociągnięcia np. w Wieloznacznościach, gdzie brakuje dwóch zwrotek, które widnieją we wkładce, a ciężko bez wczytywania się rozkodować wszystkie słowa. Do tego momentami jest za dużo wysokich dźwięków, które całkowicie przysłaniają partie basowe i perkusyjne, które tutaj odpowiadają za ową moc rażenia.

Niemniej jednak Transmutation jest albumem wartym polecenia. Ja sam wracam do niego regularnie z czystej przyjemności. Chciałbym, aby Chimera nagrała więcej takich płyt. Oby tak dalej i oby było więcej takich zespołów na naszym polskim rynku.

Ocena: 8/10

Autorem jest Grzegorz Cyga.

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Latest posts by Piotr (see all)

Tagi: , , , , , .