Cipiersi – „Miłość w dobie hejtu” (2018)

Ci Panowie ukrywający się pod jakże łatwo zapamiętywalną nazwą do nowicjuszy nie należą. Swe pierwsze kroki w muzycznym światku stawiali już w roku 1987. Niedługo potem udało im się zaliczyć między innymi festiwal w Jarocinie, a w pewnych wąskich kręgach udało im się zdobyć nawet popularność. Kto wie, jak dalej by potoczyła się kariera Cipiersów, gdyby nie rozpad kapeli, który miał miejsce na początku 1993 roku.

Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Zespół ponownie reaktywował się w 2013 roku, a swój powrót rok później przypieczętował płytą Reactor. Omawiany krążek zatytułowany Miłość w dobie hejtu jest jego kontynuacją.

Muzyczne oblicze współczesnego wcielenia Cipiersów krąży wokół klimatów, które mniej więcej ponad dwie i pół dekady temu królowały na Wyspach Brytyjskich, a do naszego kraju (jak większość trendów zresztą) dotarły z lekkim opóźnieniem. Mowa tu przede wszystkim o stylu zwanym britpop i jego pochodnych. Jeśli chodzi zaś o nasze podwórko, to momentami słyszalne są wpływy pewnego zespołu pochodzącego z Mysłowic. Właściwie zastanawiam się, czy tytuł Miłość w dobie hejtu nie jest aby świadomym nawiązaniem do kultowej Miłości w czasach popkultury przywołanego tu bandu.

Nowej produkcji Cipiersów absolutnie nie można zarzucić nudy czy monotonii. Zdarza im się wychodzić też poza obraną estetykę. Przykładem tutaj może być utwór W skorupie oparty na połamanym, funkowym brzmieniu nawiązującym do wczesnej twórczości Red Hot Chilli Peppers. Mamy też nieco naprawdę nastrojowego klimatu (Wiatr), ale przede wszystkim sporą dawkę przebojowości. Takie utwory, jak Kazdy dzień, czy Ruda miłość ma w latach dziewięćdziesiątych spokojnie mogłyby trafić na listy przebojów. Uroku całości dodaje ciepły wokal Piotra Orbana.

Warto w tym zwrócić uwagę na warstwę tekstową. Piotr w swoich tekstach często stosuje grę słów, która momentami naprawdę bywa zabawna (Fraszka na hejterów), innym razem lekko ironiczna, jak w Profilove oraz Masztocos. Tematyka liryków porusza w dużej mierze problemy wynikające z rozwoju komunikacji internetowej, jednak nie jest to jedyny temat, jaki tu wzięto pod lupę. Na przykład wspomniany już utwór Ruda miłość ma to wbrew pozorom nie jest piosenka o dziewczynie z naturalnie czerwonymi włosami, a mieście Nowa Ruda, z którego pochodzą członkowie zespołu. Kawałek ma charakter sentymentalny opowiadający o przemijającej młodości. Mimo wszystko, ma on bardzo pogodny charakter. Pojawia się też tematyka relacji damsko-męskich, jednakże Masztocos, czy Nafochana to zdecydowanie nie są typowe piosenki miłosne.

Podsumowując, Miłość w dobie hejtu to ciekawa płyta. Płyta, z której nawet jeśli momentami bije lekka melancholia, to i tak unosi się nad nią wszechobecny duch optymizmu. Płyta, która nawet jeśli porusza poważną tematykę, to i tak bije z niej luz i dystans, który dziś już coraz rzadziej można znaleźć w muzyce. Płyta, która może „Ameryki” nie odkrywa, a i tak potrafi zaskoczyć.

Ocena: 8,5/10

Tagi: , , , , , .