Converge – “The Dusk in Us” (2017)

Kwartet kryjący się pod nazwą Converge od początku istnienia balansował na cienkiej granicy oddzielającej metal od hardcore punka. Po wydaniu ośmiu albumów, muzyki zespołu wciąż nie da się jednoznacznie skategoryzować i właśnie to jest w niej najpiękniejsze. Kochani przez jednych, jednocześnie pogardzani przez drugich, nigdy nie zwracali uwagi na konkurencję i zawsze podążali własnymi ścieżkami. Aż pięć lat zajęło Amerykanom z Converge wypuszczenie następcy All We Love We Leave Behind (2012). W normalnych okolicznościach uznałbym to za grubą przesadę, jednakże w przypadku wydanego na początku listopada 2017 roku albumu The Dusk in Us jestem w stanie wybaczyć dosłownie wszystko. Jest to bowiem płyta pierwszorzędnej jakości i jestem wielce ukontentowany, że to właśnie ja dostałem szansę zrecenzowania dziewiątego pełnowymiarowego wydawnictwa Converge.

O ile w przypadku All We Love We Leave Behind ciężko jest mówić o generalnej spójności czy też głębszym powiązaniu utworów, na ostatnim krążku jest zgoła inaczej. The Dusk in Us to obok monumentalnego Jane Doe (2001) najspójniejszy i najbardziej solidny album amerykańskiej ekipy. Od otwierającego płytę A Single Tear do wieńczącego ją monstrum w postaci Reptilian, słuchacz pochłonięty jest przez niezwykle agresywny, gwałtowny, a zarazem hipnotyzujący świat kreowany przez Converge. Już od pierwszego odsłuchu The Dusk in Us wiedziałem, że jest to coś więcej niż tylko kolejne zadowalające wydawnictwo.

Album rozpoczyna utwór A Single Tear, czyli opowieść pisana z perspektywy wokalisty Jacoba Bannona o tym, w jak wielkim stopniu ojcostwo może wpłynąć na życie i postrzeganie świata od pierwszych chwil od narodzin dziecka. Kompozycja daje słuchaczowi przedsmak tego, co będzie mu towarzyszyć przez najbliższe 40 minut. A Single Tear to jeden z paru utworów na The Dusk in Us, które wypełnione są tak wielkim ładunkiem przeróżnych emocji, że początkowo bardzo ciężko jest się po nich pozbierać i odzyskać pełnię świadomości. Cały album jest mocno zróżnicowany pod względem tempa. Oprócz szybkich, krótkich i agresywnych kawałków, jak singlowy I Can Tell You About Pain, Broken by Light, Eye of the Quarrel czy też Cannibals, spotkamy się z wolnym, śpiewanym melancholijnym, pełnym niepokoju i smutku ponad siedmiominutowym utworem tytułowym, którego długo wyczekiwany punkt kulminacyjny pozostawi słuchacza w kompletnej emocjonalnej ruinie. Kolejną zdecydowanie wolniejszą kompozycją jest przedostatni na płycie kawałek zatytułowany Thousands of Miles Between Us, na którym Bannon po raz kolejny próbuje swoich sił w czystym śpiewie. Thousands of… to coś w rodzaju ballady, która przypomina mi o kapitalnym Wretched World, czyli kompozycji zamykającej wydawnictwo Axe to Fall (2009).

Moim absolutnym faworytem z dziewiątej płyty Converge jest miażdżący closer, wspomniany Reptilian. Zdecydowanie najcięższy na płycie, właściwie sludge metalowy kawałek to prawdziwy crusher, który jest perfekcyjny. Nic dziwnego, że Amerykanie na obecnej trasie koncertowej rozpoczynają wszystkie występy właśnie od tego kawałka. Na wyróżnienie zasługują również utwory Arkhipov Calm ze swoim szaleńczym tempem i niekonwencjonalnym metrum, Wildlife z chwytliwym refrenem oraz Trigger, którego linia basowa (Nate Newton jest specjalistą w pisaniu przebojowych basowych riffów!) i wysokie dźwięki gitar składają się na niezwykle ekscytujący i przyjemny groove.

Na The Dusk in Us właściwie nie ma słabych momentów. Za produkcję po raz kolejny odpowiada niezawodny Kurt Ballou, który nie dość, że jest fantastycznym gitarzystą, to jeszcze świetnym inżynierem dźwięku. Muzycy Converge wspięli się na wyżyny swoich umiejętności i stworzyli album, który dorównuje ich niekwestionowanemu opus magnum Jane Doe. Dlaczego więc płyta, którą tak wysoko sobie cenię nie dostała najwyższej z możliwych not? Na The Dusk in Us brakuje utworu, który choć w pewnym stopniu nawiązałby do jednego z ponadczasowych klasyków, jakim jest numer tytułowy z Jane Doe czy też The Saddest Day z Petitioning the Empty Sky (1996), które po dziś dzień są najbardziej wyczekiwanymi momentami na koncertach Converge. Niemniej jednak, dziewiąta płyta muzyków z amerykańskiego stanu Massachusetts to dzieło wybitne i po roku od jej wydania wciąż kopie z taką samą mocą. The Dusk in Us to moim zdaniem jedno z najważniejszych wydawnictw 2017 roku.

9.5/10

 Warto wspomnieć, że pod koniec lipca br. Converge wypuściło mini-EPkę zatytułowaną Beautiful Ruin, której całkowity czas trwania nie przekracza 7 minut. Na wydawnictwie znalazły się cztery utwory, dla których brakło miejsca na płycie The Dusk in Us. Stream EPki dostępny poniżej.

 

Marcel Szczepanik

Marcel Szczepanik

vocals so poor, like frogs in a moor
guitars like clouds of fruit flies

d e a t h h a m m e r
Marcel Szczepanik

Latest posts by Marcel Szczepanik (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , .