Crucifier – “Thy Sulfur Throne on High” (2018)

Amerykański Crucifier to żaden świeżak w świecie brutalnego metalu. Historia kapeli sięga roku 1990, a choć grupa może pochwalić się dość szeroką dyskografią, to wśród jej wydawnictw znajdziemy tylko dwa pełne albumy studyjne. Stronger than Passing Time z roku 2003, a także najnowsze dziecko kwartetu z Pensylwanii – Thy Sulfur Throne on High, które światło dzienne ujrzało zaledwie rok temu.

Utrzymując swoistą undergroundową stylistykę, Crucifier pozostaje wierny tradycjom i standardom, swobodnie poruszając się po pograniczu doom, black, death metalu. Trzon zespołu stanowi jego wokalista i bębniarz, Cazz Grant, założyciel, który jako jedyny nieprzerwalnie związany jest z marką. Stare nagrania Crucifiera mogą być znane w naszym kraju, gdyż w latach 1992-95 nakładem rodzimego Pagan Records ukazała się epka, singiel i kompilacja kapeli. Pomimo upływu lat, amerykańska maszyna wciąż bezpardonowo czerpie z dawnych dokonań. Na Thy Sulfur Throne on High znajdziemy przede wszystkim motywy znane z death metalu lat dziewięćdziesiątych, a więc jest tu coś z Morbid Angel, trochę z Death. Bluźniercze teksty i gorycz wokalu zakrawa o inspiracje Mayhem, zaś wolniejsze momentami tempo i rozciągnięte riffy przywodzą na myśl Candlemass. Wrzucając do piekielnego kotła po szczypcie z każdych wymienionych wcześniej gatunków, amerykański kwartet, jako danie główne, podaje kawał surowego mięcha. Od czasu do czasu ciężkostrawnego.

Krążek Thy Sulfur Throne on High nie wyróżnia się niczym wyjątkowym. To niestety jest jego największy minus, gdyż całokształt albumu nie jest wcale taki zły. Niebezpieczna mikstura zmieniającego się tempa (mamy tu całą plejadę ciężkich i powolnych riffów, pociętych agresywnymi i rozpędzonymi motywami), potężnej sekcji rytmicznej, oraz mocarnych, brudnych wokali powoduje, że Crucifier wyróżnia się ciekawym brzmieniem. Bardzo dobre numery to doomowy The Poisoner of Galilee i przyspieszony The Empty Chalice of the Semen of Saints. Na plus wypadają też nieczęste odchyły w stronę speed metalu, jak chociażby gitarowe wstawki w Scourge of Worlds. Album charakteryzuje się nie tylko pomieszaniem wpływów, ale też skrzyżowaniem różnych brzmień gitarowych, co bez dwóch zdań urozmaica całość. Słuchając najnowszego materiału Crucifier, czuć, że chłopaki popełnili ten placek z pełną świadomością i żadne przejście, żadna zmiana tempa ani stylistyki nie jest tu przypadkowa. Z uporczywą konsekwencją kontynuują spuściznę legendarnych kapel, na których wzorowali się dwie dekady temu, a dziś, tworząc swoją własną stylistykę, składają hołd największym graczom brutalnej sceny.

W kreowaniu wizerunku muzycznego jednak kapela staje się niestety dość przewidywalna, a kolejne kompozycje, które pojawiają się na Thy Sulfur Throne on High nie przynoszą satysfakcjonującego zakończenia, będąc poniekąd kopiami poprzednich dokonań grupy. W tym powtarzalnym środowisku muzycy są jednak zabójczo dobrzy, a efekt końcowy, choć nie zasługuje na owacje na stojąco, jest po prostu udaną podróżą sentymentalną dla wszystkich fanatyków metalu z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

Ocena: 7/10

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , , , , .