Cthulhuss – “Cthulhu Cult” (2019)

Tajemniczy to zespół, o składzie którego w zasadzie nie wiadomo nic konkretnego. Grają doom metal, po samej nazwie zespołu, jak i tytule krążka można wywnioskować, że inspirowany twórczością Lovecrafta. Na okładce i we wkładce dominują mrok i posępność. Tak na papierze przedstawić można łódzki Cthulhuss, nowego konia w bogatej stajni wytwórni Old Temple. Opis ten, jak widzicie, nie jest zbyt oryginalny, i to samo można powiedzieć o tym, co zespół przygotował w ramach swojego debiutanckiego albumu.

Cthulhu Cult to ponury doom metal, miejscami uciekający się do stonerowych zagrywek (Under the Pyramids). Ten niepokojący, tajemniczy klimat wykreowany przez Łodzian porównałbym do rodzimego Doomster Reich, choć dzieło Cthulhuss nie posiada takiego psychodelicznego klimatu. Sześć długich, rozbudowanych kompozycji autorstwa zespołu z Łodzi to hipnotyczne wręcz walce, charakteryzujące się dobrym brzmieniem basu oraz brudnym brzmieniem gitar. Uwagę przykuwa na pewno wokal – przez większość czasu niski i charczący, kiedy indziej zaś czysty. Nie zabraknie też kilku fajnych solówek, z których największe wrażenie wywarły na mnie te z From the Cosmic Depth czy Universe Will Swallow You All.  

Hipnotyczność hipnotycznością, brud brudem, ale trzeba powiedzieć wprost, że szczególnych przejawów indywidualności na Cthulhu Cult się nie doszukałem. To po prostu solidnie wykonany doom, którego słucha się całkiem przyjemnie, jednak po odsłuchu bardzo szybko ucieka on spod czaszki. Nie pomaga na pewno niewielkie zróżnicowanie – poszczególne utwory są bardzo podobne do siebie i podczas mniej uważnych odsłuchów potrafią zlewać się w jeden. Trudno mi też powiedzieć, aby za każdym razem długość utworu była kompozycyjnie uzasadniona. Na przykład taki utwór tytułowy, trwający ponad dziesięć minut, w żadnym momencie nie pozwala słuchaczowi sądzić, że rozciagnięcie go do takich rozmiarów jest czymś więcej niż sztuką dla sztuki.

No i taki właśnie jest Cthulhu Cult – niezbyt wyróżniający się z tłumu, momentami przeciągnięty, a jednak robiący robotę. Fani na przykład Electric Wizard mogą się tą płytą zainteresować, gdyż mimo wad w ogólnym rozrachunku wypada ostatecznie całkiem nieźle. Nie jest ona również plamą w katalogu Old Temple. Choć gdybym musiał wybrać jedynie jedną, to zdecydowanym ruchem skierowałbym swój palec w stronę ostatniego albumu Doomster Reich. Tragedii nie ma, szału niestety też nie.

Ocena: 6.5/10

Cthulhuss na bandcampie

Łukasz W.

Tagi: , , , , , , .