Dead Season – “Prophecies” (2017)

Zastanawiam się, jak jednym słowem opisać muzykę, która zawiera się na albumie Prophecies. Najlepsze określenie, jakie przychodzi mi na myśl, to „dużo”. Dużo wszystkiego. I jest to zarazem największa zaleta i wada płytowej propozycji Dead Season. Różnorodność tego materiału teoretycznie nie pozwala się nudzić, bo skrzą się te kompozycje od pomysłów, nieoczywistych nawiązań, arcyciekawych połączeń, w końcu kapitalnej muzycznej roboty, bo świetnie to wymyślone, zagrane i wyprodukowane etc. Jednocześnie mam wrażenie, że całość jest nazbyt intensywna i choć każdy z zawartych na Prophecies kawałków jest co najmniej niezły (a znaleźć można i kilka wybitnych riffów), to całość jednak nieco przytłacza ilością wątków.

Nie zrażajcie się jednak. Nie warto! To naprawdę niezły album. Za wiele dobra kryje się w tym morzu dźwięków, by odpuścić sobie płytę, która niewątpliwie jest najambitniejszym, najdojrzalszym, a zarazem najbardziej eklektycznym dziełem Francuzów.

Album ma w sobie coś z ducha symfonicznego blacku i tchnie podniosłą atmosferą (najwyraźniej słyszalną w Blood Links Alienation lub Guidestones). Pojawia się tutaj death metalowa moc, słyszalna również i w growlach, choć Julien Jacquemond potrafi też śpiewać czysto – korzysta ze swych umiejętności nader często. Czasem riffy chłoszczą z thrashową werwą (Mind Entertainement), innym razem uwydatnia się industrialny charakter kompozycji. Jakby tego było mało, znajdziemy na Prophecies całkiem melodyjne propozycje (Prohibition of God), które nie raz brzmią jak udane skrzyżowanie Korna z Fear Factory (Homogenetic), albo po prostu jak nowocześnie podany hard rock (Ministry of Thruth).

Można by wymieniać jeszcze długo, bo Dead Season odwołują się na swym najnowszym wydawnictwie do niemal wszystkich mniej lub bardziej ekstremalnych stylów. Co ciekawe jednak, pewna jasna wizja całości i świetna produkcja spaja to w udaną całość. Nie mam bynajmniej wrażenia, że to zlepek, miszmasz luźnych pomysłów i jakiś śmietnik. Co to, to nie. Dobra robota, choć – jak już wspomniałem wcześniej – ciut przeładowana pomysłami. Być może w tej progressive, thrash, death, black, heavy, industrial, core, nu metalowej jeździe, trzeba było postawić na jednego, dwóch faworytów.

Ocena: 7/10

Dead Season na Metal Archives

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , , .