Dead Witches – “Ouija” (2017)

Ouija to plansza, służąca do kontaktów z duchami i zjawami, rzecz tajemnicza i złowroga, a przy tym tytuł płyty doom metalowego zespołu Dead Witches , w duecie: Mark Greening i Virginia Monti. Państwo są dość znani w środowisku wielbicieli ciężkich riffów, starych horrorów i rożnych dziwnych psychodelików, oraz zespołów, w których się udzielali – Electric Wizard i Psychodelic Witchcraft. Wydawcą tego longplaya jest wytwórnia Heavy Psych Sounds, mająca na swoim koncie kilka przyzwoitych krążków w katalogu. Więc szczerze mówiąc, po intrygującej nazwie i otoczce myślałem, że będzie to coś naprawdę wartego uwagi. Niestety trafiła w moje ręce płyta, która wieje nudą na kilometr. Mógłbym właściwie zakończyć recenzję tutaj. Przerost formy nad treścią to właściwe stwierdzenie podsumowujące cały materiał. Bo jeśli człowiek po wysłuchaniu ostatniego numeru jest bardzo zmęczony, coś musi być na rzeczy.

Całość to 6 utworów. W klimat ma wprowadzić 2 minutowe Intro, by później przejść w Dead. Pierwsza wrażenie to dość fajny ciężar i bardzo „tłusty” miks, czyli to, co lubię. Niestety im dalej, kawałek stawał się bardzo nijaki. Brak wizji i pomysłu jest często spotykanym zjawiskiem w obecnych czasach wśród niektórych kapel. Kolejne utwory nie zmieniły mojego zdania. Absolutnie nie podzielam zachwytu niektórych recenzentów utworem Drawing Down The Moon. Tego typu „wychwalanego” doomowego klasycznego klimatu nie czuję w ogóle. Dodam jeszcze, że śpiew Virginii drażni mnie dość mocno. Uważam, że kobiety na wokalu w doom metalu to niezbyt dobry pomysł. Wymieniłbym dosłownie kilka kapel, które zmieniają ten fakt, m.in. Blood Ceremony i Acid King. Lecimy dalej i nie wiadomo kiedy, wybrzmiewa ostatni utwór A World Of Darkness, który podoba mi się najbardziej. Szkoda, że cały krążek nie jest tak równy, jak ostatnia kompozycja.

Po odsłuchaniu tego albumu zastanawiam się właściwie nad jednym faktem. Nie ma po co nakręcać się (jak niektórzy czynią) wydawnictwem po jednym singlu. Przychodzi później potworne rozczarowanie i zawód. W przypadku Dead Witches tak się niestety stało. Niska nota z mojej strony, jest moim zdaniem zasłużona. Gdzieś w studiu zagubiło się to „magiczne ogniwo” i zanikł klimat całej muzyki Dead Witches.

Ocena 3/10

Rafał Morsztyn

Rafał Morsztyn

Jestem maniakiem starego rocka i metalu - uwielbiam grzebać i szukać fajnych rzeczy - organizuje koncerty i promuje polskie podziemie czytam sci fi - oglądam dobre i mało znane filmy
Rafał Morsztyn

Latest posts by Rafał Morsztyn (see all)

Tagi: , , , , , , , , .