Deathwood – “…and if it were true?” (2016)

Horror punk – gatunek, który na chłopski rozum kojarzy mi się nierozerwalnie z Misfits. A ponieważ nie siedzę na co dzień w takich klimatach, tym chętniej zaklepałem sobie możliwość zapoznania się z tym, co proponuje Deathwood na debiutanckim albumie …and if it were true?.

Płyta zawiera 9 kawałków i trwa niecałe 30 minut, czyli mniej więcej tyle ile odcinki pewnego amerykańskiego serialu z przełomu lat 80. i 90 ubiegłego wieku,  zabijcie mnie, ale nie pamiętam tytułu, w którym grupa nastolatków spotykała się wieczorami przy ognisku i opowiadała historie z dreszczykiem. Taki właśnie klimat ma ten album. Na początku mamy szybki przegląd przez klasyczne scenariusze horrorów, czyli ucieczka przed psychopatą, wybór drzwi, od którego zależy nasze życie, dziwne odgłosy z piwnicy, które trzeba sprawdzić, wchodząc do niej tylko ze świeczką czy też czytanie dziwnie wyglądającej księgi. Czy to wszystko nie brzmi znajomo? W kolejnych kawałkach napotykamy na rodzinkę kanibali, gramy o najwyższą stawkę w karty, jesteśmy duchami, które nie wierzą, że są duchami, uciekamy przed nieumarłymi, którzy wyszli z pobliskiego jeziora czy budzimy się z zakrwawionymi rękami, nie mając bladego pojęcia, co robiliśmy ostatniej nocy. Wszystkie to opowieści przedstawione są przy akompaniamencie typowego punk rocka. Szybkie, skoczne rytmu, łatwo wpadające w ucho, przebojowe melodie. Nieskomplikowane, oparte na kilka akordach kompozycje. Punk rock pełną gębą, podany z taką werwą, że noga sama zaczyna wytupywać rytm a głowa bujać się w takt muzyki płynącej z głośników.

Jestem bardzo mile zaskoczony tym wydawnictwem. Dynamiczna i pełna energii muzyka, nagrana z jajem, pomysłem i z przymrużeniem oka, charakterystycznym dla klasycznych horrorów klasy C, D, E i F nakręconych w ubiegłym wieku. Słuchając jej można na przykład zagrać w tematyczną planszówkę, która wydrukowana jest wewnątrz dołączonej do płyty książeczki.

Ocena 7/10

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Latest posts by Łukasz (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .