Depravity – “New World Order” (2016)

Depravity to solowy projekt Przemysława „Exile Bachaja, byłego muzyka m.in. Dished i Perverse, od 2016 roku zasilającego szeregi stołecznego Sphere. Debiutancki materiał zatytułowany New World Order został wydany 21 grudnia 2016 roku, a w jego nagraniu gościnny udział wzięli Marcin Budaj z Rockasta, który nagrał solo do utworu Mortification oraz Mikołaj Rlyeh Naklicki z T.S.M.E.D. odpowiedzialny za wszystkie blackowe wrzaski na płycie.

New World Order to zaledwie 3 utwory, które zamykają się w trochę ponad 12 minutach muzyki. Stylistycznie Exile nie odbiega zbytnio od tego, co grał lub gra w wymienionych zespołach i raczy nas siarczystym, technicznym death metalem. Każda z trzech kompozycji ma swój,  odróżniający ją od pozostałych charakter. Otwierający wydawnictwo No Redemption to najbardziej przekombinowany kawałek na płycie z pokręconymi riffami i solówkami, gęsto sypiącą perkusją, opętanymi krzykami Rlyeha. Dużo w nim zmian rytmu. Następny w kolejności Peace is a Lie, to utrzymana w średnich i szybkich tempach kompozycja, oparta na bardziej harmonicznych riffach niż w przypadku poprzedniego kawałka. Zmiany rytmu nie są już tak gwałtowne, jak w No Redemption, a w solówce położony jest nacisk na melodię, a nie prędkość przebierania palcami. Także i tutaj obok gardłowego growlu Exila usłyszymy wrzaski Rlyeha. Ostatni utwór Mortification to w dużej mierze powolny, miażdżący walec z mielącymi gitarami, przerywany krótkimi blastami. W połowie kawałek przyspiesza, wówczas do głosu dochodzi Marcin ze swoim solo, aby z czasem powrócić do przygniatającego rytmu.

We wszystkich trzech utworach warto wsłuchać się w partie wyeksponowanego basu. Ze swoimi mielącymi dźwiękami  nadaje on muzyce Depravity ciężaru i mocy. W dobrym odbiorze pomaga też brzmienie płyty. Nie za brudne, nie za czyste, wystarczająco klarowne do wychwycenia zagrywek na gitarze i basie. Z braków kadrowych rytm dyktuje automat perkusyjny, którego brzmienie jednak nie razi i nie wpływa negatywnie na odbiór całości. Wieść niesie, że Exile planuje przekształcić projekt w zespół, więc jest duża szansa, że na następnym wydawnictwie usłyszymy już żywe bębny.

Depravity to solidna porcja śmierć metalu, podana w przystępny sposób. Jedyny problem, jaki mi się nasuwa, to że dźwięki nie są na tyle wyróżniające się, aby w natłoku podobnych wydawnictw, pomimo sporej rzeszy odbiorców takiej muzyki, przebić się do szerszego grona słuchaczy.

Ocena 6,5/10

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Tagi: , , , , , .