Despised Icon – „Purgatory” (2019)

Despised Icon jest zespołem, który jak do tej pory nigdy mnie nie zawiódł. Od momentu ich poznania dzięki wideoklipowi do Sunset Will Never Charm Us z płyty The Healling Process z 2005 wszystko, co stworzyli, w pełni mnie satysfakcjonowało. Nawet ich przerwa w graniu, choć wywołała smutek, była przeze mnie rozumiana. Lepiej nie grać wcale, niż robić to na pół gwizdka. Co nie zmienia faktu, iż powrót i płyta Beast został przyjęty przeze mnie bardziej niż gorąco. Minęły trzy lata i Kanadyjczycy postanowili mnie ucieszyć kolejnym wydawnictwem. Płyta nosi tytuł Purgatory, będzie miała premierę 15 listopada tego roku, a wydana zostanie pod logiem kolosa Nuclear Blast.

Na przełomie lat można zaobserwować w Despised Icon rozwój idący dwutorowo. Z jednej strony band stara się, by najlepsze swoje elementy doskonalić i utrzymać swą tożsamość, a z drugiej z każdym albumem wprowadza delikatne nowości. Nie inaczej jest z Purgatory. Trzydzieści sześć minut trwania płyty utrzymane jest dokładnie w takim klimacie, do jakiego zostałem przyzwyczajony przez załogę prowadzoną przez Alexa Eriana. Brutalna mieszanka death metalu, grindcore’a, mathcore’a z klasycznym hardcore’m i tym razem ukierunkowana jest na kompletne zmiażdżenie słuchacza. Mam wrażenie, że zespół bardzo dobrze czuje się w stworzonej dla nich właśnie szufladce i nie ma zamiaru zatracać się w poszukiwaniu nowych brzmień. Eksperymentuje na małej płaszczyźnie, raczej by urozmaicić kompozycje aniżeli zaskakiwać słuchacza. Od zaskakiwania na Purgatory są ultraszybkie partie bębnów Alexa Grinda czy skuteczne jak napalm podczas suszy breakdowny.

Płytę rozpoczyna dosyć klimatyczne intro w postaci miniatury Dernier Soulffle. Akustyczne partie gitar nie są częstym elementem muzyki Despised, ale w takiej roli sprawdziły się bardzo dobrze. Po Intro wjeżdża utwór tytułowy i zarazem pierwszy singiel z płyty. Można go uznać za utwór wizytówkę DI, esencję stylu i tej ich przebojowości, która już po jednym słuchaniu zostawia w głowie refren „Purgatory Set Me Free”. Utwór kończy obowiązkowy ciężar, w którym występują na przemian z tłumionymi riffami ekstremalnie wysokie dźwięki, takie, jakie tylko sam Dimebag potrafił wyciskać z gitary. Nie polecam na ból głowy. Drugi utwór Light Speed miażdży prędkością i przypomina scenie metalowej kto jest najbardziej popierzonym bębniarzem w historii. Znikąd ksywka Grind się jakby nie patrzeć nie wzięła. Podsumowaniem utworu jest kolejny beatdown, niby każdy się go tam spodziewa, ale jest tak okrutny, że ciary murowane przy każdym odsłuchu, a bassdrop porusza całym szkłem ustawionym na meblościankach.

Nie chcę opisywać tu całej płyty. Wspomnę jeszcze tylko o ważnej kwestii, jaka dotyczy zespołu Despised Icon, czyli wokale. Erian i Marois zawsze dobrze ze sobą współgrali, ale na Purgatory mam wrażenie, że przeskoczyli kolejny pułap. Linie są dopracowane, dynamiczne i bardzo wyraźne, niemal każde słowo da się wyłapać z ich krzyków, a to już wielka sztuka, by być zrozumiałym podczas takiej artykulacji głosowej. Słychać ile pracy wokaliści włożyli w skomponowanie swoich partii, jak wiele kosztowało to czasu i wspólnej pracy.

Był taki okres w moim życiu, że bez sekundy zastanowienia powiedziałbym, że Despised Icon jest moim ulubionym zespołem w ogóle. Teraz jestem o dobrych dziesięć lat starszy i patrzę na muzykę z szerszej perspektywy, a co za tym idzie nie jestem już w stanie wymienić jednego, najlepszego bandu. Mogę za to powiedzieć, że muzyka, jaką tworzy DI zawsze będzie mi bliska. Nigdy nie lubiłem łączenia Kanadyjczyków ze sceną deathcore, gdyż grali znacznie szybciej niż rozpoczęła się jego fala i zawsze się na tle innych zespołów gatunku wyróżniali. Teraz, gdy moda się dawno skończyła, a kapele takie jak Suicide Silence lub Whitechapel zwolniły i zaczęły kombinować, by nie wypaść z gry, Despised Icon udowadnia, że byli zawsze ponad tą sceną, i że mają wiele do powiedzenia. Nie daje fulla tylko dlatego, że liczę na jeszcze lepsze płyty w przyszłości.

Ocena : 9.5/10

Despised Icon na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .