Devil Master – “Manifestations” (2018)

Filadelfia, nawet jak na amerykańskie realia, to całkiem spore miasto, a lokalna scena ma prawo być bardzo zróżnicowana. Nie każdy jednak obstawiałby, że w którejś z tamtejszych kanciap można spotkać band grający siermiężny black sięgający początków gatunku, podany z punk rockowym przytupem. A pochodzący ze stolicy Pensylwanii Devil Master dołącza do grona zespołów, które jak swego czasu Darkthrone, czy nasze Truchło Strzygi lub Owls Woods Graves tworzą muzykę surową, podawaną z pewnym dystansem do formy i treści, stawiające z założenia byle jak sklecony pomost pomiędzy punkową i metalową sceną – choć oczywiście każdy na swój sposób.

Na wydaną przez zasłużoną Relapse Records kompilację Manifestations składają się kawałki z debiutanckiego demo zatytułowanego po prostu Devil Master (2016) oraz późniejszego EP Inhabit the Corpse (2017). Te nieco ponad 20 minut muzyki czuć zalaną uryną piwnicą, piwskiem, siarką, dobrą, niezobowiązującą zabawą. Członkowie Devil Master świadomie do nas mrugają umalowanymi trupio oczętami, korzystają z kiczowatej estetyki klasycznych horrorów – czasem pojawia się choćby jakiś strzępek dźwięków godnych starych, czarno-białych filmów grozy. Doskonale też zdają sobie sprawę, że nie ma nic bardziej paskudnego i złowieszczego, jak połączenie wściekłego różu z czernią (kłania się historia z wydaniem Deathcrush Mayhem). Te dwa właśnie kolory naznaczyły początki Devil Master, podobnie jak zamiłowanie do prostych riffów, niewyszukanej produkcji i łomoczącej sekcji rytmicznej.

Jest fajnie? A pewnie. Dziarsko, brudno, z gitarką, która czasem nawet poda jakąś skoczną nutę, z krzykliwym, mało czytelnym wokalem, bardziej nawet z punkowym przytupem niźli z metalową mocą. Zespół konsekwentnie korzysta z kilku muzycznych, tekstowych i wizerunkowych patentów – wystarczy też zerknąć jak prezentują się w wersji live – tworząc całkiem zgrabną, a jednocześnie świadomie brzydką propozycję. A że i debiutanckie demo, i pierwsze oficjalne EP ukazały się fizycznie jedynie na kasetach, i to w mocno limitowanych nakładach, dużo łatwiej dostępna na CD kompilacja może ozdobić każdą kolekcję fanatyków upunkowionego metalu, albo blackowego punku, jak kto woli.

Ocena: 6,66/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

PS. A kto chce sprawdzić, co było potem, tego odsyłam do recenzji najświeższego materiału od Devil Master.

 

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .