Devourment – „Obscene Majesty” (2019)

Czy przejechał po Was kiedyś walec? Może chociaż delikatny trzytonowy Hummer? Myślę, że nie, więc tak jak i ja musicie sobie to uczucie wyobrażać, a idealnym narzędziem ku temu będzie nowy album miazgatorów z Devourment, noszący tytuł Obscene Majesty. Krążek miał premierę 18 sierpnia tego roku i bez dwóch zdań okazał się brutalniejszy od upałów męczących w okresie letnim (za którymi swoją drogą osobiście już tęsknię).

To niebywałe, że wielokrotnie ktoś stwierdzał, iż dany album jest najbrutalniejszy, jaki słyszał… Pewnie nie raz sam o jakimś tytule tak mówiłem, ale przy okazji Obscene Majesty muszę kolejny raz użyć tego jakże wyświechtanego sloganu: ta płyta jest najbrutalniejszym g****m, jakie miałem okazję słyszeć do dziś. Devourment chyba wzięło sobie za punkt honoru, by kolejny raz przekroczyć granicę ekstremy- i to im się udało. Krążek jest zbudowany w sposób, gdzie nie ma miejsca na chwilę oddechu. Ciężar stanowczo przeważa nad szybkością i jakieś 60% materiału to wbijające w fotel, okrutne, łamiące kości zwolnienia, a gdy naiwnie myślisz, że słyszałeś już najwolniejszy moment, przychodzi kolejny, który zasługuje na takie miano. Żeby to sobie wyobrazić bez słuchania całości, polecam wziąć Fifty Ton War Machine z Conceived In Sawage i puszczać go przez 47 minut i 15 sekund. A żeby tego było mało, należy wspomnieć, że brzmienie zespołu poszło również o krok dalej. Stało się tak skomasowane, że w szybszych partiach instrumenty tracą na czytelności. Ciężar i poziom przesteru poszedł na tyle daleko, że kojarzy mi się z Mortician, ale masywniejszym, z lepszą produkcją i przede wszystkim z żywymi garami. Jest to ekstremum posunięte do tego stopnia, że osobiście mam dni, kiedy nie jestem w stanie słuchać tej płyty, ponieważ mnie męczy, wwiercając się w potylicę i rozpraszając koncentrację. Z kolei gdy mam nastrój na taki wyziew, Obscene Majesty włada mną całkowicie. Takie „przeboje” jak Narcissistic Paraphilia, Dysmorphic Autophagia czy Sculpted In Tyrany to absolutne hymny zniszczenia, nie znające litości i słowa „przepraszam”. Niszczą wszystko i wszystkich stających im na drodze, dlatego lepiej potulnie z niej zejść i skierować się w tym samym kierunku, by przetrwać.

Nie da się ukryć, że Devourment zawsze był zespołem nastawionym na agresję i ekstremum. Wraz z Obscene Majesty chwycił kolejny raz berło w swoją dłoń i udowodnił, że zasługuje na miano króla brutalności, sprawiając, że wiele death metalowych kapel brzmi przy nich jak słodko pierdzący pop.

Ocena : 9/10

Devourment na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .