Diplegia – “Abject Failure” (2018)

Amerykański duet Diplegia wydał w zeszłym roku swój debiutancki krążek o wiele mówiącej nazwie Abject Failure, czyli coś a’la podłe niepowodzenie. Tylko czy faktycznie płytę tę można nazwać niepowodzeniem? Teoretycznie przesłanki są. Teoretycznie.

Stanów Zjednoczonych jako kraju nie znoszę jak diabeł święconej wody. W związku z powyższym wszystko, co stamtąd się wywodzi góry ma zapisany minusik. To taka skaza, piętno, którym niestety obdarzam podświadomie wszystko, co pochodzi z kraju wujka Sama. Nieco mniej niż Stanów nie lubię doom metalu. Muzyka wlecze się nieskończenie i wszystko jest tam za długie i za nudne.

A Diplegia gra właśnie coś na kształt depresyjnego doom metalu, no i Panowie pochodzą z USA właśnie. Na „dzień dobry” więc miałem dać im trzy punkty i przejść nad ich debiutem do porządku dziennego. Tyle, że zacząłem tej płyty słuchać.

Przede wszystkim żaden z kawałków nie ciągnie się jak flaki z olejem. Osiem utworów i niespełna trzy kwadranse to nie są zdecydowanie doomowe standardy. Ufff. Co prawda przy utworze Bliss moja cierpliwość nieco się wyczerpała, ale to był jedyny wyjątek na płycie. Reszta utworów ma podobną konstrukcję, na którą składa się powolna oczywiście melodyka, perkusja działająca z prędkością serca niedźwiedzia śpiącego bardzo mocnym zimowym snem, i gitarowe riffy, uderzane także od czasu do czasu. A na froncie tej konstrukcji mocno podkręcony wysoki growl bardzo fajnie dysonujący ze spokojną muzyką. I choć jest wolno, nie jest nudno. Choć jest ciężko, muzyka nie przygniata, a linie melodyczje trzymają się solidnie kupy od pierwszej do czterdziestej trzeciej minuty.

Mnie do gustu najbardziej przypadły oczywiście kawałki najszybsze, czyli Apparition i Follow, ale także i w nich zmienne tempo nie powoduje rozdźwięku pomiędzy tymi a pozostałymi numerami. A reszta utworów po prostu trzyma dobry równy poziom.

Nie ukrywam, że nie będę fanem Abject Failure. Niemniej jednak zdecydowanie nie jest to muzyczne niepowodzenie. Płytę tę polecam zwolennikom nieco spokojniejszych odmian black metalu oraz tym, którzy nie boją się eksperymentować.

Ocena 6,5/10,0.

 

Tagi: , , , , , , , .