Disuse – “The Yeti From Kad-Man-Ra” (2018)

Przyznaję, zazwyczaj opisuję tu w miarę krótkie wydawnictwa. Ba, mało powiedziane. Kiedy większość redakcji potrzebuje kilkudziesięciu minut by wystarczająco się nasłuchać, ja nie mam problemu z pisaniem o krążkach trwających minut kilkanaście. Jednak o albumie pięciominutowym chyba jeszcze nie pisałem.

Internet jest sprzeczny w ustaleniu czy The Yeti From Kad-Man-Ra jest EPką, czy raczej długograjem (huehue, te grindowe poczucie humoru). Faktem jest że to kolejne wydawnictwo od kilku holendrów, wśród których jeden podobno udziela się w legendarnym Last Days of Humanity. Ma czternaście kawałków i w wersji fizycznej dostarcza go EveryDayHate.

Pewnie już się domyśliliście, mówimy dziś o grindcorze. Piwnicznym, undergroundowym, a w formie dość klasycznym. Na tych kilkunastu numerach tylko trzy zbliżają się do magicznej granicy sześćdziesięciu sekund, trudno byłoby tu więc upchnąć zawijasy kompozycyjne. Jest natomiast dużo naprawdę niezłych i potrafiących wytrzepać zęby huraganów blastbeatów. Trafi się troszkę goregrindu i dużo więcej miłych, taneczno-przebojowych punków i crustów. Numer Cotton Mouth wprowadza nawet porządną dawkę szaleństwa, choć to tylko dodatkowy smaczek do schematu blasty-punki-powtórzyć. Nie oszukujmy się, riffy stawiają na siłę, nie pomysł.

Piwnicznego smaczku Disuse nabiera dodatkowo dzięki brzmieniu. To skrajne DIY, nawet niespecjalnie silące się na wypracowanie jakiejkolwiek czystości dźwięku. Gitara pokryta jest chyba sadzą, bas pewnie utonął w pobliskiej gnojówce a perkusja i pingujący werbelek wiercą płat czołowy nie gorzej niż sąsiad-menda swoją kuchnię w sobotę o siódmej rano. Nad tym wszystkim góruje wokal klasycznie albo ryczący na nisko, albo drący się na wysoko. Nie powiem bym był nim zachwycony, ale z drugiej strony, jego niedbałość zapewne także jest elementem twórczości zespołu.

A jednak mam problem z poleceniem tej płyty. To kawał dzikiego, nieujarzmionego i pierwotnego grindcore’a. Prosta, niewykalkulowana przemoc i ekstremalność. Kawał wszakże bardzo malutki, rozmiar dziecięcy wręcz. Ktoś nieobeznany w grindcore’owej stylistyki pewnie uzna The Yeti From Kad-Man-Ra za mniej lub bardziej śmieszny żart. Niemniej jednak, ci orientujący się w owych klimatach będą zadowoleni.

Disuse na Facebooku

Ocena: 7/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , .