Draugûl – “Winterspell” (2017)

Draugûl to twór bardzo skandynawski w swej muzycznej i lirycznej proweniencji. Wszystkie elementy układanki tworzą niby znany od dziesięcioleci wzór, a jednak przez szczerość przekazu wciąż atrakcyjny. A zatem mamy tu mieszankę wielosmakową: nie nazbyt ekstremalne black metalowe, a może raczej viking metalowe riffy, które mieszają się z momentami akustycznymi i klimatycznymi. Skrzekliwemu wokalowi towarzyszą chóralne, wzniosłe zaśpiewy lub szamańskie inwokacje (jak w hipnotycznym Chant of the Ravencult). Moc złowieszczych partii łagodzą folkowe wtręty (choćby skoczne motywy z Hagalaz). Mrok mroźnej zimy rozświetlają opowieści snute przy ognisku, a z nordyckimi legendami idą w parze tolkienowskie, epickie wątki (The Fall of Gondolin i Smoke Rises from the Mountain of Doom).

Coś skrojonego w sam raz dla metalowych nerdów? Pewnie, ale nie piszę o tym ze złośliwością. Kompozycje i liryki snują się podług starych zasad – ma być z rozmachem, wciągająco, trochę mrocznie, czasem lirycznie, niepozornie, zawsze jednak z widokiem na to, co za siedmioma górami, za siedmioma morzami. Wydawałoby się to wszystko do udźwignięcia dla kilkoosobowego składu, a tu niespodzianka – Draugûl to jednoosobowy projekt. Stoi za nim pochodzący z Malty, a zamieszkały dziś w Szwecji Hellcommander Vargblod. Artysta odpowiedzialny jest za większość muzyki – wyjątkiem Wytches, kower Inkubus Sukkubus oraz Byssan Lull, gdzie odzywa się melodia tradycyjnej szwedzkiej kołysanki – i tekstów (oprócz napisane po szwedzku Fjällstorm). Do tego nagrał partie wokalne, gitary, bas, klawisze, zaprogramował perkusję, dograł partie tradycyjnych instrumentów. I ta jednoosobowa orkiestra gra całkiem nieźle. Warto jednak nadmienić, że gościnnie pojawia się na płycie wokalistka Katia Azzpardi, ale jej udział jest raczej symboliczny i dotyczy paru numerów.

Trzeba oczywiście cenić takie klimaty, na styku hałasu i wyciszenia, niezbyt modne, odnoszące się do legend i motywów z fantasy. Kto wymaga od metalu zadzierzgnięcia aktualniejszych rozwiązań i tematów, ten może sobie darować. Są jednak tacy, którzy lubią staroświecką opowieść snutą przy ognisku. Zorza zalśni na niebie, puszczyk w lesie zawyje, bard zaintonuje coś o starych dziejach, wielkich czynach i kryjących się w ciemnościach strachach… Przemyślcie, czy podobne kwestie Was interesują. Bo to jednak pewien miszmasz, dla jednych smakowity jak łyk skaldycznego miodu (przepraszam za to przesadne porównanie), a dla fanów nowości może ciężki do strawienia. Jeśli nie obrażacie się na dość swobodne mieszanie black metalowych patentów ze sporą dawką melodyki, folkiem, klawiszową ornamentyką (bardzo udane, takie do zasłuchania Lake of Unnumbered Tears), czasem wręcz z czymś na styku łzawego gothic rocka (Wytches), to może być rzecz, która bardzo przypadnie Wam do gustu.

Można by się było doszukiwać mankamentów, jednak muszę przyznać, że zimowe zaklęcia działają – przynajmniej na mnie, choć wielkim miłośnikiem stylu nie jestem. No cóż, sugestywne granie, w biegły sposób wykorzystujący niby zgrane patenty, ale których siła i blask jeszcze nie wywietrzały. Może dlatego, że tak właśnie Draugûlowi w duszy gra, że to jego dziedzina, najpewniej ufundowana na fascynacjach z młodzieńczych lat.

ocena: 7,5/10

Draugûl na Bandcamp

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .