Drawn and Quartered – “The One Who Lurks” (2018)

Ostatnio strasznie często opisuję płyty używając porównania do Incantation. Tak też będzie w wypadku Drawn and Quartered, z tą różnicą, że w przeciwieństwie do wszystkich ostatnich, ta formacja pochodzi z czasów i współrzędnych geograficznych bardzo bliskich ekipie McEnteego czy też Immolation. Przygotujcie się na oldschoolowy, niewybaczający death metal.

Siódmy już, wydany pod szyldem Krucyator Productions pełniak to osiem aktów złowieszczej zagłady, gęstej od doomowych zwolnień, choć nieobawiającej się też dzikich przyśpieszeń. Większość kart wykładana jest już od początku. Otwierający krążek Nefarious Rites to ściana mrocznego, masywnego dźwięku i ciężar lotniskowca. Chłopakom się nie śpieszy, wolą metodycznie dławić ofiary nieskomplikowanymi riffami. Sporo jest też solówek, brzmiących jak wyjący potępieńcy i czasami naprawdę pysznych (chociażby te kończąca Deliverance To The Worms albo Temples Of Arcane Devotion). Niekiedy trafi się też większe poruszenie w krypcie i Drawn and Quartered wejdzie na tempa bardziej taneczne (Horned Shadows Rise albo Carnal Transmigration), choć to bardziej dodatkowe wyjątki, niż reguła.

Można twierdzić, że płyta to nic specjalnego. W części nawet się z tym zgodzę. Koniec końców, w riffach nie ma tak naprawdę nic specjalnego. Kompozycja szczytowa nie jest a perkusiście można zarzucić sabotaż numerów (dysonans między pracą garów a resztą zespołu najbardziej rzuca mi się w uszy na Ravage The Cadaver). Melodie, jeżeli już są, nie porywają, a te solowe po pewnym czasie mogą wydawać się wtórne i irytujące. Tego wszystkiego jestem świadom. The One Who Lurks byłby średniakiem, gdyby nie jeden szczegół.

Klimat na tej płycie. Zbita ciemność dźwięków, odór rozkładu i śmierci, brud i beznadzieja bardzo silnie tu emanują. Zespół potrafi złapać swoją muzyką za gardło i dusić przez pełne czterdzieści minut. Szczególnie mocno pod koniec płyty. The One Who Lurks i Portals Of Communion roztaczają atmosferę gęstego, szlamowatego i trującego smrodu. W połączeniu z kapitalnym brzmieniem z łatwością rekompensuje to zarzuty z akapitu wyżej.

Drawn and Quartered to żadni innowatorzy i przełomowi artyści, niemniej death metal rozumieją idealnie. Grają jak ktoś, kto śmierć wielbi i nią oddycha, i dla takich ludzi też The One Who Lurks jest skierowany.

Drawn and Quartered na Facebooku

Ocena: 7,5/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Tagi: , , , , , , , .