Duel – “Fears of the Dead” (2016)

Przeciętna, poprawna, dobra – to słowa, jakie przychodzą mi na myśl, podczas słuchania najnowszego wydawnictwa Duel zatytułowanego Fears of the Dead. I z pewnością nie są to synonimy – znacznie bliżej im do antonimów, które nieśmiało kłócą się ze sobą. Wprawiają mnie w zakłopotanie, jaką ocenę dać temu albumowi…

Wystarczy zgubić się gdzieś w zaułkach teksańskich ulic, wpaść do pierwszej z brzegu knajpy, aby skonfrontować się z muzyką, jaką grają muzycy z Duel. Pewnie na weselach w tym stanie przebojowa stonerowa nuta odgrywa pierwsze skrzypce. Ciekawe, jak jest w przypadku pogrzebów. Zastanawia mnie też, czy Amerykanie nie mają dość tego gatunku. Stąd moja przeciętna ocena albumu. Ileż bowiem można męczyć jeden styl muzyczny nie wnosząc do niego nic nowego? Ożywiać lata ubiegłego wieku, zapuszczać wąsy, liche włosy, nosić kiczowate kowbojki, kiedy czasy już nie te?

W morzu wydanych płyt w tej kategorii łatwo zostać niezapamiętanym lub co najwyżej grać co piątek do piwa na okolicznych potańcówkach przebierając się za farmera. Biorąc pod uwagę ten fakt, muszę podkreślić, że płyta Fears of the Dead utrzymana jest na jako takim poziomie. Posiada kilka pozytywnych przebłysków, dzięki którym być może mogłaby wypłynąć na szeroką wodę, gdyby… taka muzyka była modna.

Na uwagę zasługuje surowy charakter albumu oraz konsekwentne trzymanie się podobnego tempa. Dla miłośników rutynowego stonerowego grania to z pewnością plus, dla mnie – zwolenniczki zmian – niezła nuda. Czasem zdarzają się przebłyski, np. w pierwszym tytułowym utworze, w którym powolny doomowy klimat przejmuje stery w przejściach. Wisienkę na torcie stanowi ostatnia najdłuższa kompozycja Locked Outsider opatrzona w sentymentalną, wirującą w uszach grę gitar i melancholijny śpiew. Pozostałe piosenki wydają się być podobne do siebie do tego stopnia, że zlewają się w całość. Nie wyróżniają się niczym, prócz fajnym stonerowym flow, który spodoba się każdemu słuchaczowi tego typu muzyki.

Być może postawiłam bardzo wysoko poprzeczkę grupie Duel. Przyczepić mogę się przecież jedynie do ich braku innowacyjności. Jeśli zatem obniżę ją i będę mieć potrzebę poleżenia na trawie w czasie wagarów od mojego dorosłego życia, to okaże się, że muzyka na tej płycie będzie moją wzorową kompanką.

Ocena: 5/10

Emilia Sosińska

Jako dziecko bałam się potencjalnego złodzieja, który ukradłby mi moje ukochane kasety. Obecnie przeraża mnie świadomość tego, że kiedyś mogę stracić słuch. Muzyka to mój dom.
Emilia Sosińska

Latest posts by Emilia Sosińska (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , .