Duel – „Witchbanger” (2017)

17 maja tego roku będzie miała premierę nowa płyta teksańskich muzyków z Duel, która nosić ma tytuł Valley of Shadows. Niestety dziś jeszcze nie o niej. Dziś nadszedł czas, by nadrobić zapoznawanie się z zespołem i opisać ich drugi pełnoczasowy album Witchbanger, który pojawił się na rynku muzycznym nie tak dawno, bo 28 kwietnia 2017 roku.

Duel to czteroosobowa załoga stworzona przez dwóch byłych muzyków Scorpion Child, zatem nie będzie niespodzianką, że zespół penetruje muzyczne rejony stoner rocka. Ewidentnie słychać, iż band kocha się w latach 70., dzięki czemu Witchbanger to mieszanka żywszych utworów Black Sabbath, bluesowych wpływów i psycho rocka. Mieszanka ta pozwala na skojarzenia z Corrosion of Conformity i Clutch. Te dwie nazwy zapukały do mojej podświadomości od pierwszych słów, które zaśpiewał na płycie człowiek bez nazwiska Tom Frank, który obsługuje również gitarę i lideruje w zespole. Jako że C.O.C także nigdy nie wstydziło się zamiłowania do Sabbath, możemy mówić o bardzo podobnym feelingu na płycie Duel względem kapeli prowadzonej przez Peepera Keenana (w tym momencie zaznaczę, że próby nagrywania albumów bez niego w C.O.C mijają się dla mnie z celem).

Na płycie dominują utwory energetyczne, przepełnione nośnymi riffami, mocnymi rytmami i śpiewane zachrypiałym wokalem. Kompozycje jawią się jako koncertowi siłacze, a ich najlepszymi przedstawicielami są otwierające album Devil, Whitchbanger i zamykający Tigers and Rainbows. Energia i groove w takiej muzyce to podstawa, a Duel ma tego u siebie pod dostatkiem i nie zawahał się ich użyć. Warto także zwrócić uwagę na bardzo klasyczne solówki, które pojawiają się tu i ówdzie. Świetnie komponują się z całością i potęgują ducha dawnych lat.

Ale nie samym groove’em Duel żyje. Na płycie pojawia się także kilka lżejszych utworów mających w sobie sporo hard rocka i bluesa. The Snake Queen pokazuje, że wokalista potrafi delikatniej zaśpiewać i wprowadzić nutkę psychodeli, a mocniejsze zrywy fajnie współgrają z lżejszymi partiami. W Astro Gypsy z kolei mamy do czynienia właśnie z wpływami bluesa i charakterystycznego dla tego gatunku „bujania”. Urozmaicenie na płycie zawsze jest ważne, oczywiście póki wszystkie elementy się przeżerają, a nie gryzą ze sobą. Na Witchbanger jest płynnie i naturalnie.

Skoro rozliczyłem się z przeszłością Duel, mogę z czystym sumieniem sprawdzić kolejny album, o który jestem spokojny. Zespół ma potencjał i pomysł na siebie. W połączeniu z klimatem, który jest charakterystyczny głównie dla amerykańskich kapel, przyszłość powinna przynieść wiele dobrego muzykom i słuchaczom stoner metalu, i nie tylko.

Ocena : 7,5/10

Duel na Facebook’u.

Brzeźnicki

Latest posts by Brzeźnicki (see all)

Tagi: , , , , , , , .