Ekpyrosis – “Primordial Chaos Restored” (2018)

Wbrew wszystkiemu, nawet własnej nazwie, death metal jakoś nie ma ochoty zdychać. Zamiast tego dalej się rozprzestrzenia. Do tej fali swoje trzy rzucone w autorytet (wybierz, który) kamienie dokłada włoski Ekpyrosis: band świeży, obiecujący i pracowity. Primordial Chaos Restored to najświeższa, wydana przez Terror From Hell Records, EP-ka włoskich śmierciograjów. Choć relatywnie krótka, nikt nie powinien pożałować tych osiemnastu minut.

Lista tracków zawiera się w pięciu kompozycjach, z czego czwarta to instrumental, a piąta – cover Incantation. Ten ostatni bardzo trafnie oddaje stylistykę, w jakiej włoska banda się porusza. Złowieszcze, ponure, wykrzywione chaosem numery, nierzadko podane w nieśpiesznym, wręcz trupim tempie: to właśnie zawartość tego krążka. Insigation of Entropy dla odmiany przyśpiesza, urozmaicając płytę większą złością na gitarach i perkusji oraz wyższymi tempami, niemniej większość albumu to death/doomowa zagłada. Abyssal Convergence ocieka klimatem a Conception from Nothingness zawiera naprawdę miażdżące fragmenty, brzmiące jak nagrobek lądujący na twojej czaszce. I mimo tego, że ten pierwszy, mimo atmosfery, pozostaje jakiś taki niedokończony, bez pewnego rodzaju sedna, to jednak walec fundowany przez Ekpyrosis smakuje bardzo porządnie. Instrumentalny Chaos Condensing równie dobrze można uznać za pełnoprawny strzał, jak i wyciszające, uspokajające interludium między kolejnymi razami (głównie bazuje na czystych melodiach i ambientowych podkładach), by zakończyć wszystko scoverowanym, jak już rzekliśmy, (i to scoverowanym bardzo dobrze!) Devoured Death.

Jeżeli w Primordial Chaos Restored można na coś narzekać, to głównie na brzmienie. Przy całym ciężarze treści, forma brzmi jakoś tak… nieodpowiednio lekko. Brakuje mi tutaj jeszcze więcej gruzu i szlamu, a dźwięk, choć czytelny, potrzebuje czegoś dociążającego świetną pracę gitar. Przyczepić natomiast nie wolno się do wokalu i perkusji.

 

Jeżeli dobrze się orientuję, całkiem niedawno w sklepie jednego z lepszych, rodzimych wydawnictw pojawiło się kilkanaście kopii tej oraz wcześniejszych płyt Ekpyrosis. Sugerowałbym dość szybko się w nie zaopatrzyć, bo naprawdę warto. Włoska ekipa godnie niesie pochodnie odpaloną od ognia Incantation i nie zanosi się, by płomień w najbliższym czasie przygasł.

Ekpyrosis na Facebooku

Ocena: 8/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Tagi: , , , , , , , .