Electric Uranus & X-Navi:et – “Voices Of The Cosmos III” (2019)

Każdy album sygnowany nazwami Electric Uranus & X-Navi:et opatrzony tytułem Voices Of The Cosmos urasta do rangi wydarzenia. Dlaczego? Może z racji niecodziennej dawki muzyki, którą trudno porównać do czegokolwiek na rodzimym rynku wydawniczym. Jednakże Voices Of The Cosmos jest też ewenementem w skali światowej. Stojący za tą kolaboracją Wojciech Zięba (Electric Uranus) oraz Rafał Iwański (X-Navi:et) za każdym razem coraz wyżej stawiają nie tylko sobie poprzeczkę, ale też i słuchaczom. „Na tej płycie nie ma muzyki łatwej i przyjemnej. To petarda prosto z kosmosu” – tak zapowiadał ten album Wojtek Zięba. Co zatem mamy? Całą gamę efektów, eksperymentów, ambientalnych kolaży, szumów i…. dźwięków wprost z przestrzeni kosmicznej, które udostępniły NASA oraz ESA na potrzeby badań naukowych. Jednakże „Voices Of The Cosmos III” jawi się głównie jako poligon doświadczeń, bo przecież te dźwięki pochodzenia pozaziemskiego zostały obudowane ich autorską muzyką. Mimo iż każde z tych nagrań tematycznie powiązane jest z kosmosem, z osobna analizują zjawiska, jakie zachodzą w przestrzeni kosmicznej, jak też kreślą jego wizualną przestrzeń. W Solar Activity mamy całą gamę zakłóceń, obrazujących erupcje i aktywność słońca. Nieco uspokojony, przestrzenny White Dwarf Dance przywiódł mi na myśl klasyczne albumy Pete Namlooka i Tetsu Inoue2350 Broadway, gdzie ów dryf idealnie współgrał z ich bezwładem. Z kolei w Solar Burst wykorzystali atonalne efekty, dociążone ambientową przestrzenią, którym blisko do wczesnych dokonań Tangerine Dream chociażby z okresu płyty Atem. Najmocniejszym punktem wydaje się iście niesamowity Star Quake Voice, gdzie zdeformowany głos brzmi niczym nawoływanie w tej pustce i nicości kosmosu. Blisko rok wytężonej pracy (album powstawał między październikiem 2017 a listopadem 2018) przyniósł doprawdy niesamowite efekty, a rok 2019 zaczął się od ich ambientowego nokautu. Ten album powstał też dzięki dofinansowaniu przez prezydenta Grudziądza, Roberta Malinowskiego, oraz przy pomocy Wydziału Kultury i Sztuki, i tu należą się brawa za wspieranie muzyki tak ambitnej i zupełnie niekomercyjnej. Poświęcony szalonemu naukowcowi i wynalazcy Nikoli Tesli sam w sobie jest niesamowitą podróżą w nieznane. Warto skorzystać i dać się porwać, skoro ten kosmos jest na wyciągnięcie ręki. Absolutnie niesamowita acz niełatwa płyta.

Ocena: 8/10

Autorem recenzji jest Robert Moczydłowski.

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , , .