Eternal Rot – “Cadaverine” (2018)

Rzadko kiedy zdarza się, by okładka tak dobrze oddawała treść płyty. Cadaverine jest prezentowane przez przegniłe, złośliwie wykrzywione i bezbożne truchło które za nic ma swój cuchnący stan i zaraz rzuci się w twoją stronę odgryźć ci kawałek mózgu. Eternal Rot właśnie tak brzmi.

Wydany przez Godz ov War Productions album jest pierwszym longplayem i drugim wydawnictwem grupy w ogóle. Cztery kawałki trwające razem około pół godziny promowane są jako death/doom metal, z czym ciężko się nie zgodzić. 

Jakkolwiek za doomem nie przepadam, tak Cadaverine wciągnęło mnie bez reszty. Przez naprawdę długi czas zastanawiałem się, dlaczego. Co takiego tu siedzi, że mimo skrajnej prymitywności i braku fajerwerków które przyciągnęłyby moją noworodkową uwagę, łykam krążek jak syrenka robaka. I chyba już wiem. Otóż maksymalna prostota (mówiąc maksymalna mam na myśli to, że numery składają się z dwóch-trzech riffów każdy, a riffy te mógłby zagrać ktoś, kto wcześniej gitary na oczy nie widział) połączona z podstawowymi biciami roztacza klimat tak gęsty, że wręcz transowy. Eternal Rot to zombiak, który bardzo nieśpiesznie zmierza w twoją stronę, ale ty i tak nie możesz przed nim uciec. Albo ociężały walec, który i tak w końcu cię dorwie. Miazga dźwięków trzyma mocno i nie puszcza, a zmiany między motywami i złowrogie uczucie, które wywołują, gniotą jak prasa hydrauliczna. 

Te riffy o skomplikowaniu przeciętnego cepa i bicia nie miałyby takiej mocy, gdyby nie brzmienie rodem z krypty. Gruzowata, śmierdząca gitara trzęsie wiekiem trumny, a perkusja może i jest elektroniczna, ale też ma atmosferę katakumb. Brzmienie werbla niesie się delikatnym echem a hi-hat przypomina krople uderzające o łańcuch. Dodajmy do tego maksymalnie nieczytelny wokal, który brzmi jakby przed mikrofonem bełkotał nieumarły. Trudno o bardziej obskurne dźwięki.

Eternal Rot jest specyficzne nawet jak na swoją niszę. Jeżeli wsiąkniesz w ten trupi klimat, będziesz nią zadowolony. Z drugiej strony, bez tego Cadaverine będzie bardzo powtarzalne i prostackie, a i ci zapatrzeni w kolorowe odmiany muzyki uciekną z przerażeniem. Mnie jednak to bagno wessało i nie chce puścić.

Eternal Rot na Facebooku

Ocena: 8/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , .