F.O.A.D. – “Birth of Extinction” (2016)

F.O.A.D. (Fuck Off And Die) to szwedzki zespół dowodzony przez Rogera Idermana (Bomb of Hades), który został założony w 1986 roku w reakcji na katastrofę w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Z wielu powodów projekt popadł w stan uśpienia i został reaktywowany dopiero w 2012. W listopadzie 2016, 30 lat po wypadku oraz powstaniu grupy, przy współpracy z Defense Records, światło dzienne ujrzał debiutancki album Szwedów zatytułowany Birth OF Extension, który, tak dla jasności, trudno nazwać premierowym materiałem. O tym jednak za chwilę.

Na Birth of Exention dostajemy 11 utworów, trwających niecałe trzy kwadranse. Trzon wydawnictwa stanowi 6 utworów, pochodzących z wydanej na początku 2016 EP-ki pod tym samym tytułem, plus nowy kawałek zatytułowany Deathcamp VIII i na nich się teraz skupię. Korzeni muzyki Szwedów należy poszukiwać w pierwotnym thrash metalu oraz pierwszej fali black metalu. Słychać to szczególnie w takich utworach, jak Avoid the Smell of Semen, Chaos of Reign, Bastard Son czy Holiday in Armenia. W kawałkach tych dominują szybkie, ostre niczym brzytwa riffy oraz miarowe rytmy wybijane przez perkusję. Demoniczne, przesiąknięte złem wokale wykrzykują teksty o śmierci i w antychrześcijańskiej wymowie. Usłyszmy jednak pewne wyjątki, które urozmaicają muzykę F.O.A.D. W trzecim na płycie Legion of the Dead partie wokalne w refrenie kojarzą się raczej z okultystycznym doom metalem. Taki klimat jest kontynuowany w Doomed Rebirth of Christ, relatywnie wolnym i ciężkim utworze, w którym jadowity thrash metal oddaje całkowicie pole hipnotyzującym, psychodelicznym riffom, a klimatu dodają wokale niejakiej Kristiny Rosendahl. Niespodzianka czeka nas też we wspomnianym już Deathcamp VIII, który nawiązuje do twórczości wczesnego Voivod. Buczący bas, szalone wokale, dysharmonia i pokręcone riffy wyróżniają ten utwór na tle pozostałych. W szybszych utworach przebijają się punkowe wpływy, co dobrze słychać chociażby w Holiday in Armenia.

Po główniej części albumu przychodzi czas na 4 kompozycje bonusowe. Trzy z nich pochodzą z wydanego w 2014 roku dema Demo-nical. Są to Among the Living Carcass oraz bardziej surowe wersje znanych już nam Bastard Son i Doomed Rebirth of Christ. Ten pierwszy utrzymany jest w thrashowej stylistyce, a wyróżniają go opętańcze tempo i wokale. Jest to zresztą najkrótszy, trwający nieco ponad półtorej minuty kawałek na płycie. Album zamyka Morbid Truth, niepublikowany wcześniej utwór, który powstał jako pierwszy po reaktywacji grupy w 2012 roku. Ponownie mamy do czynienia z szybkim łojeniem, ale cieniem kładą się miałkie w moim odczuciu wokale.

Muzyka Fuck Off And Die jest bluźniercza i obskurna, bezpośrednia i prosta, momentami wręcz prymitywna, nie bójmy się użyć tego słowa. Brudne i piwniczne brzmienie nadaje dźwiękom mrocznej, zatęchłej atmosfery. Osobom ceniącym sobie twórczość takich zespołów, jak wczesny Sodom, Hexenhaus czy Merciless może przypaść do gustu. Pozostałym zresztą też.

Ocena 7/10

 

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Latest posts by Łukasz (see all)

Tagi: , , , , , , , .