Fluisteraars/Turia – “De Oord” (2018)

Jeden kraj, jeden split i powiedzmy jeden gatunek. Za to dwa zespoły i dwa utwory. I pewnie dwa egzemplarze tego egzotycznego, choć europejskiego zestawu z Holandii. Co ma nam do przedstawienia duet Fluisteraars i Turii na płycie zatytułowanej De Oord? O tym opowiem mniej więcej w dwóch akapitach.

Na pierwszy ogień idzie Fluisteraars z kawałkiem Overloos. Prawie kwadrans niezbyt spiesznego, ale bardzo melodyjnego blacka, przypominającego mi nieco klimatem ukraińskiego Drudkha. Ładne, klimatyczne gitary, jeszcze ładniejsze damskie chórki, i może to nie jest materiał dla purysty, ale mnie podoba się cholernie. A do tego klasyczny, wyrazisty growl i powolna sekcja rytmiczna. Jezu, ale piękny kawałek!

Aan den Golven der Aarde Geofferd Turii zaczyna się jeszcze bardziej klimatycznie, bo odgłosami ulewy. Ale potem jest już znacznie mniej „przyjemnie”. Szybka perkusja, szybkie gitary i opętańczy growl gnają jak na złamanie karku, co nie oznacza bynajmniej, że muzyka Turii traci melodykę i sens. Co to, to nie. W opozycji do utworu Fluisteraars dzieło Turii jest szybkie, ale równie ciekawe i zachęcające do dalszego zgłębiania twórczości holenderskich kapel.

No właśnie. Jak nie znoszę splitów, to znów muszę pochylić czoła. Ostatnio gryząc się w kułak, zachwalałem split Bâ’a, Verfallen i Hyrgal, tak i tym razem muszę powiedzieć, że split Fluisteraars i Turii jest świetny. Ba, jest nawet znacznie lepszy.

A ja dodam tylko, że obie kapele mają już na swoim koncie po dwa wydawnictwa długogrające… Także, tego.

Ocena 9,0/10,0.

 

Tagi: , , , , , , , , , .