Forest Whispers – “Arkany Zniewolenia” (2019)

Rzadko się zdarza, żebym recenzował tak świeżą płytę. Zazwyczaj są to egzemplarze sprzed kilku miesięcy, a tu masz! Trafiła mi się nówka-sztuka wydana już w roku 2019. Jeszcze się dobrze rok nie rozpoczął, a muzycy spod Warszawy zaserwowali nam swój trzeci pełnowymiarowy krążek. Z przytupem zaczynam styczeń, nie ma co!

Arkany Zniewolenia to longplay, ale niezmiernie krótki. Trzydzieści sześć minut to czas, za jaki można pochwalić EPkę, a nie długograja. No, ale z drugiej strony sześć utworów to ilość zadowalająca. No nic, można się przyjrzeć.

Muzyka nie pozostawia złudzeń. Ta płyta to black, i to bezpardonowy. Gitary jak lancety przecinają ciszę swoim przesterowanym dźwiękiem. Są jednak momenty, że jęk elektryków przechodzi w kojące dźwięki gitary akustycznej. I w dodatku dzieje się to płynnie i naturalnie, tak jakby właśnie od zawsze miało tak być. Perkusja nabija tempo w oczywistej prędkości i niezawodności kałasznikowa. A nad wszystkim góruje growl przeradzający się w krzyk, wypuszczany z gardła tak jakby ostatkiem sił. Pisząc o prędkości, muszę zaznaczyć, że Arkany Zniewolenia nie są w tej kwestii demonem i nie ustanowią nowego rekordu w ilości uderzeń w instrumenty na minuty, ale dla mnie nigdy nie był to warunek konieczny dla dobrej płyty.

Linie melodyjne są interesujące, może nie  bardzo połamane, ale z pewnością nie prostackie. Każdy kawałek jest na swój sposób inny i tylko specyficzny wokal łączy całość w spójną klamrę jednolitości.

Ja z tej płyty upodobałem sobie kawałek pierwszy Odrzucony Prorok za świetne klawisze rodem ze starego horroru i świetną linię melodyjną; Profanację Paradygmatów za różnorodność i zmienność nastrojów; no i Zemstę Wzgardzonych za świetne partie gitarowe; Likantropię za klimat i również fantastyczną melodykę; a Blasfemię za wściekłość na początku i melancholię na końcu. Czyli pięć na sześć. Dobry wynik.

Arkany Zniewolenia to płyta po prostu świetna. A Forest Whispers to zespół, którego wstyd nie znać. I wstyd nie mieć tego albumu. A ja na wszelki wypadek kupiłem już na bandcampie pozostałe dwa krążki Zamieć i Magiczny Las. A jak posłucham, to Wam powiem, czy warto. A ta inwestycja (w sumie 13 euro) niech będzie dla Was najlepszą rekomendacją do kupienia tegorocznej nowinki. Będziecie zachwyceni!

Ocena 9,0/10,0.

 

Tagi: , , , , , , , .