Frantic Aggressor – “Land Mine Logic” (2019)

Któż nie kocha wielowątkowych metalowych suit, skomplikowanych solówek, od których ścięgna w palcach się drą, symfonicznego rozpasania, idącego w parze z chórami i klawiszową maestrią? Otóż Frantic Aggressor nie pała podobnym uczuciem, mało tego – brzydzi się podobnymi rozwiązaniami. Album Land Mine Logic to zatem szczery do bólu rzyg, black metalowy w formie, ale i lekko punkująco/thrashujący, którego na metalowych salonach się nie uświadczy, co najwyżej w małych, wilgotnych od potu i piwska klubach.

Takie granie wciąż scenie jest potrzebne – no bo można przecież zajadać się wyszukanymi frykasami w drogiej restauracji, ale od czasu do czasu trzeba chwycić do ręki pajdę czerstwego chleba z grubą warstwą swojskiej wątrobianki i zamiast kieliszka Beaujolais Nouveau (to broń boże, czy raczej diable, przytyk do eksperymentatorów z francuskiej sceny), pierdyknąć sobie kilka kielichów siwuchy (o, przepraszam, w tym przypadku sznapsa). Propozycja Niemców wcale jednak nie jest tak prymitywna jakby się mogło zdawać z tego przydługiego wstępu. Nawet w jednym numerze mamy parę surowych riffów, zmian tempa i dość urozmaiconą strukturę, oczywiście na tyle, na ile w tej konwencji wypada coś kombinować.

Znalazło się tu miejsce i na proste punkowe rytmy, nieliczne zwolnienia, tnące jak przerdzewiała piła tarczowa tremola, uderzającą w prostym rytmie perkusję, która czasem rozpędza się w blastach, a wszystko to okraszone skrzekliwym, ale dość czytelnym, klasycznym wokalem Discriminationa. Produkcja jest jednak wyważona – nie ma na Land Mine Logic udawania, że rzecz była nagrywana na czterośladowy magnetofon, ani też godzin bawienia się gałkami. Szczere, surowe granie, ale nie prostackie, podane w formie do strawienia nie tylko przez purystów.

Fani podobnych rozwiązań sprzed dekad będą pewnie bardzo kontent. Tercet z Berlina pokazuje różne oblicza, tyle że utrzymane w stylistyce zgrzebnej, do cna undergroundowej, pozbawionej jednak jakiejkolwiek innowacyjności, i – co gorsze być może – chęci przemówienia własnym językiem. Ocena zatem możliwie obiektywna, biorąca pod uwagę minusy tego typu podejścia. Ktoś już przecież mógł znudzić się konwencją. No, tyle że nie o to Niemcom przecież chodziło, by zmieniać zasady gry. W obranej formule Frantic Aggressor radzi sobie jednak sprawnie, a ich klasycznie garażowa propozycja niesie ze sobą momenty rześkiego, prostego uderzenia, ale i fragmenty mniej wyraziste. Są pewnie zespoły, które w tej stylistyce dają słuchaczom jeszcze więcej, ale Land Mine Logic to album do sprawdzenia. Zwłaszcza, że czuć, iż tego typu granie sprawia muzykom przyjemność, berlińczycy dobrze się czują sami z sobą, i materiał nie jest czymś wykalkulowanym.

ocena: 6/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .