Fredag den 13:e – “Dystopisk Utsikt” (2018)

Jeżeli dobrze liczę, to już czwarty długograj w dorobku szwedzkich hardcore-punkowców. Poprzedni bardzo mi się spodobał, więc i najnowsze dzieło przyjąłem z otwartymi ramionami i sercem gotowym na melodyczną i punkową przebojowość. I to właśnie dostałem, choć jednak spodziewałem się trochę więcej.

Jedenaście nowych numerów i trochę ponad pół godziny muzyki: to właśnie daje nam Dystopisk Utsikt. Formuła nie została jakoś specjalnie zmieniona, chłopaki dalej rżną wzbogaconego melodiami i metalicznym hardcorem crusta. Krążek został zbiorczo wydany przez EveryDayHateAlerta Antifascista RecordsHalvfabrikat RecordsDeviance RecordsEpidemic Records. Uff.

Fredag den 13:e przygotowali płytę spójną i, jak na tę niszę, zróżnicowaną. Jest tutaj i taneczna energia, idealna do wesołych zamieszek na koncercie (i tych mniej wesołych na serio), jest kilka podniosłych fragmentów (początek do Plagad Av Ljuset albo Av Skuld Och Skam), jest dużo charakterystycznych i ciekawych zagrywek. Podoba mi się dużo czerniny zastosowanej na Orsak Foder Orsak, lubię stanowczość Arbete Ger Frihet, zaintrygował mnie także motyw w pewien sposób przypominający soundtracki starych, naiwnych filmów z dreszczykiem, znajdujący się na Salj Mig Lycka. Tam i siam zdarzają się zawadiackie, motywujące chórki albo klimat awanturniczej przygody. Do tego wszystko to zostało podane w bardzo dobrej i przystępnej formie. Brzmienie płyty błyszczy i kusi przez cały czas trwania, wokalistę chce się wspomagać swoim głosem, a reszta załogi też robi robotę, co słychać chociażby podczas solówek Allting Ar Lidande.

Niemniej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Fredag den 13:e wyhamował. Domedagar jeńców nie brał, i przy całej swojej melodyjności i taneczności, kipiał agresją. Dystopisk Utsikt brzmi wolniej, spokojniej, bardziej stonowanie. Słucha się jej przyjemnie, ale brakuje mi tego uczucia, które podrywa z krzesła. Jakby chłopaki stracili wolę walki albo zaczęli grać dla dzieci.

Ciekawy jestem, jak odebrałbym Dystopisk Utsikt bez wcześniejszych doświadczeń z zespołem. Zakładam, że wtedy nie pisałbym poprzedniego akapitu, może trochę tylko bym ponarzekał. A tak, choć doceniam nowy album, stanowczo nie uważam go za szczyt możliwości kapeli.

Fredag den 13:e na Facebooku

Ocena: 7/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .